Kamperem przez Azję z psem. Twórcy kanału GloBuSammy o wyprawie na 67 tysięcy kilometrów

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2026 14:30
Dwadzieścia siedem miesięcy w trasie, sześć metrów kwadratowych vana i 67 tysięcy kilometrów. W "Poranku Czwórki" twórcy kanału @GloBuSamy zdradzają kulisy wielkiej kamperowej wyprawy z psem przez Azję.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: shutterstock/View Apart

Pomysł na rzucenie wszystkiego i wyruszenie w wielomiesięczną podróż kamperem zazwyczaj rozbija się o pytania o finanse, stan techniczny samochodu i skomplikowaną logistykę. Kasia i Darek, autorzy kanału GloBuSamy na YouTube, udowodnili jednak, że do zrealizowania życiowej wyprawy nie potrzeba wielkich sponsorów ani luksusowego domu na kółkach. W marcu 2024 roku wsiedli do własnoręcznie przygotowanego vana, zabrali swojego psa Samiego i ruszyli na wschód. Wrócili po ponad dwóch latach, mając na liczniku 67 tysięcy kilometrów, wizy kilkunastu państw oraz doświadczenie, które trwale przewartościowało ich spojrzenie na codzienność. 

Posłuchaj audycji "Poranek Czwórki" z Kasią i Darkiem - twórcami kanału podróżniczego GloBuSamy

Wyprawa pary nie miała nic wspólnego z bezmyślnym skokiem na głęboką wodę. Przygotowania ruszyły niemal dwa lata przed startem: kupili używanego busa, poświęcili czas na jego naprawę i adaptację, a po obronie doktoratu przez Kasię wynajęli dotychczasowe mieszkanie. Zamiast popularnego schematu polegającego na wydawaniu zgromadzonych oszczędności aż do wyzerowania konta, postawili na model hybrydowy, łączący jazdę z bieżącą pracą zdalną.

- Mamy niewielką firmę działającą online w chmurze - tłumaczył Darek. - Kiedy wiedzieliśmy, że przed nami większy wydatek, na przykład transport auta kontenerem na statku, potrafiliśmy zatrzymać się na tydzień przy plaży w Tajlandii i od rana do wieczora nadrabiać zlecenia. Kluczem było bardzo wolne tempo przemieszczania się. W większości krajów spędzaliśmy co najmniej miesiąc, a w Tajlandii, Korei Południowej czy Japonii nawet po pół roku. Dzięki temu koszty życia były nieporównywalnie niższe niż podczas krótkich wyjazdów turystycznych - dodał.

Kluczowym bodźcem do wyboru kierunku okazała się informacja znaleziona na jednej z grup społecznościowych, potwierdzająca, że do Chin da się legalnie wjechać własnym pojazdem w towarzystwie psa. To otworzyło drogę do poprowadzenia trasy przez Turcję, Gruzję, kraje Azji Centralnej, Chiny, Azję Południowo-Wschodnią, aż po wyspy japońskie.

Azjatycka gościnność

Podróż przez Azję zweryfikowała wiele obiegowych mitów na temat bezpieczeństwa. Podróżnicy wspominali, że przez setki nocy na pustkowiach i w małych miastach czuli się na tyle pewnie, że z powodu upałów regularnie spali przy otwartych drzwiach vana, martwiąc się jedynie o natrętne komary czy buszujące w pobliżu małpy. Region okazał się także wyjątkowo łaskawy dla portfela, ponieważ poza Japonią średnia cena paliwa wynosiła wówczas około czterech złotych za litr.

Trasa nie obyła się jednak bez dramatycznych zwrotów akcji. Już w pierwszych miesiącach drogi posłuszeństwa odmówił silnik samochodu, co postawiło całą wyprawę pod znakiem zapytania. Wtedy ujawniła się bezinteresowna solidarność obcych ludzi.

- Lawetę zorganizowała nam dziewczyna, z którą zamieniłam dosłownie kilka słów w kawiarnianej kolejce i wymieniłam się numerem telefonu - wspominała Kasia. - Mało tego, wpłaciła za nas zaliczkę i odmówiła jej zwrotu, powtarzając, że jesteśmy gośćmi w jej kraju. Kiedy ściągnięto nas do warsztatu naprawiającego auta niemieckich marek, wyszedł właściciel, spojrzał na nasze tablice rejestracyjne i natychmiast zaczął sypać cytatami z filmu "Vabank" który okazał się jego ulubionym dziełem. Pozwolili nam koczować na terenie warsztatu przez dwa tygodnie, udostępnili łazienkę i prąd w momencie, gdy z powodu zablokowanych europejskich kart bankowych nie mieliśmy nawet jak wypłacić gotówki - zdradziła gościni Czwórki.

Ciężki powrót do polskiej codzienności

Paradoksalnie największym wyzwaniem dla podróżników okazał się nie sam pobyt na drugim końcu świata, lecz powrót do kraju. Przesiadka z sześciu metrów kwadratowych vana do przestrzeni tradycyjnego mieszkania wymagała ponownego zdefiniowania codziennych nawyków.

- W trasie musieliśmy każdego dnia mierzyć się z bardzo konkretnymi zadaniami: znaleźć bezpieczny punkt na nocleg, uzupełnić zapasy słodkiej wody, ogarnąć wymianę walut i przepisy celne, które różniły się w zależności od tego, czy dotyczyły nas, samochodu, czy psa – wyjaśniali goście Czwórki. - Kiedy wróciliśmy do Polski, uderzyły nas absurdy i sztuczne napięcia, które w normalnym trybie życia wydają się naturalne, a z perspektywy drogi są kompletnie bez znaczenia - dodali.

Obecnie twórcy kanału GloBuSamy zimują w Polsce, remontują wyeksploatowanego busa, odbudowują zaplecze finansowe i dzielą się doświadczeniami na spotkaniach autorskich. Zapewniają jednak, że ich dom na kołach nie powiedział jeszcze ostatniego słowa, a kolejne plany wybiegają już daleko za ocean.

***

Tytuł audycji: "Poranek Czwórki"

Prowadzi: Dominika Płonka

Gość: Kasia i Darek z kanału GloBuSamy

Data emisji: 10.09.2026

Godzina: 9.15

ak

Zobacz więcej na temat: Czwórka turystyka podróże
Czytaj także

Czy leci z nami pies? - szykuje się rewolucja w spr. przewozu dużych psów

Ostatnia aktualizacja: 06.04.2026 10:31
"Czy leci z nami pies?"- to pytanie już wkrótce może paść całkiem serio na pokładzie samolotu. Nadchodzi przełom: duże psy, które do tej pory musiały podróżować w luku bagażowym, będą mogły lecieć w kabinie razem ze swoimi właścicielami. Czy to dobra zmiana?
rozwiń zwiń
Czytaj także

Sposoby na jeszcze tańsze tanie loty. Jak znaleźć bilety za bezcen?

Ostatnia aktualizacja: 10.08.2026 11:33
Wakacyjne miesiące to czas podróży. Wielu z nas decyduje się na podróże lotnicze, ale chętnie kupujemy bilety jak najtaniej, szukamy okazji. O poranku podpowiemy, jak wyszukać najlepszą ofertę. 
rozwiń zwiń