W epoce wszechobecnych hulajnóg, taksówek na aplikację i ciągłego wpatrywania się w ekrany smartfonów, zwykły spacer stał się czynnością deficytową. Przeliczamy dystans na kalorie w smartwatchach, omijamy kałuże w obawie o czyste buty i spieszymy się najkrótszą możliwą trasą. Tymczasem oderwanie stóp od ziemi i miarowy krok to najstarsze, w pełni darmowe lekarstwo na przebodźcowany mózg. O premierze książki "Na nogach. Opowieści o chodzeniu", spacerach poza utartymi szlakami oraz trzydniowym wyjeździe w Polskę bez zegarka i telefonu w Czwórce opowiadała pisarka i reporterka Agata Romaniuk.
Posłuchaj audycji "Przerwa weekendowa" z Agatą Romaniuk
Dla autorki impuls do napisania książki miał podłoże głęboko osobiste. Z jednej strony była to groźba skomplikowanej operacji obu stóp, która uświadomiła jej, jak kruchy bywa dar swobodnego przemieszczania się. Z drugiej, potrzeba dosłownego "wychodzenia" życiowego kryzysu.
- Zrobiłam wtedy ten symboliczny milion kroków, który domknęłam w październiku na plaży w Jelitkowie, w milczącym towarzystwie bezdomnego wyżła - wspominała Agata Romaniuk.
- Chodzenie działa zbawiennie: kiedy wysiłek idzie w nogi, zmartwienia przestają kotłować się w głowie. Co ważne, nie dajmy się zwariować technologii. Słynna norma dziesięciu tysięcy kroków dziennie to nie fakt medyczny, lecz chwyt marketingowy wymyślony przez japońskiego producenta krokomierzy w latach 60. Wystarczy kilkanaście minut uważnego, spokojnego marszu dziennie, by uruchomić w mózgu zupełnie nowe połączenia neuronowe - wyjaśniła.
Nie bez powodu wielcy myśliciele - od Kanta i Rousseau, przez Nietzschego, aż po współczesnych pisarzy, traktowali marsz jako podstawowe narzędzie pracy twórczej.
Trzy dni bez telefonu
W ramach pracy nad książką reporterka poddała się radykalnemu eksperymentowi. Przyszła na Dworzec Centralny w Warszawie bez telefonu, smartwatcha, słuchawek ani komputera, po czym wsiadła w pierwszy dalekobieżny pociąg.
- Dojechałam do Przemyśla i przez trzy dni poruszałam się po mieście całkowicie analogowo - mówiła gościni Czwórki. - Nagle musiałam przypomnieć sobie, jak czytać papierową mapę, jak pytać przechodniów o drogę i jak zapukać do zamkniętego hotelu. To genialne wyjście ze strefy komfortu, które uczy nas uważności i przywraca bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem - zdradziła.
W książce autorka opisuje również doświadczenia ze spacerów tematycznych: przedzieranie się przez chaszcze i wykroty Puszczy Białowieskiej pod okiem Adama Wajraka, który uczył ją schodzić z wydeptanych ścieżek, czy nocną wyprawę śladami miejskich świetlików z Michałem Książkiem.
Dziecięca radość życia
Chodzenie ma również potężny wymiar społeczny i wspólnotowy. Od historycznego marszu solnego Mahatmy Gandhiego, przez pieszą wyprawę Anny Alboth z Berlina do Aleppo w proteście przeciw wojnie w Syrii, aż po polskie Czarne Protesty, miarowy krok tysięcy ludzi pozostaje najbardziej uniwersalnym, inkluzywnym gestem buntu i solidarności.
Na co dzień warto jednak wrócić do korzeni i przypomnieć sobie, jak spacerują dzieci. Zamiast szukać idealnie równego chodnika, warto znowu poszurać jesiennymi liśćmi, wejść w kałużę czy przejść się boso po trawie. Ciało i głowa natychmiast nam za to podziękują.
***
Tytuł audycji: Przerwa weekendowa
Prowadzi: Alicja Michalska
Gościni: Agata Romaniuk (pisarka i reporterka)
Data emisji: 26.09.2026
Godzina: 12.15
ak