Posłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą" >>>
Premiera książki Sylwii Zientek, pisarki, która ma w dorobku wiele publikacji poświęconych polskich artystkom (m.in. "Polki na Montparnassie", "Tylko one. Polska sztuka bez mężczyzn"), zbiegła się z wystawą "Mela Muter. Współ-odczuwanie świata" w Villi Le Fleur w podwarszawskim Konstancinie. Dzięki obydwu inicjatywom sztuka Meli Muter znalazła się w centrum zainteresowania. – W ubiegłym roku obchodziliśmy okrągłą rocznicę urodzin Olgi Boznańskiej. Był jej poświęcony również rok. Uważam, że tak samo powinno to dotyczyć Meli Muter – deklarowała Zientek na antenie Dwójki.
Z Warszawy do Paryża. Artystyczna droga Meli Muter
Mela Muter (1876-1967) przyszła na świat w Warszawie jako Maria Melania Klingsland. Wychowywała się w zamożnej żydowskiej (ale spolonizowanej) rodzinie. Matka, pogrążona w żałobie po śmierci brata przyszłej malarki, traktowała córkę z chłodem i dystansem, ale dzięki wsparciu dziadka i ojca Mela mogła rozwijać malarskie zdolności. Od 1899 roku pobierała lekcje u Miłosza Kotarbińskiego w szkole rysunku i malarstwa dla kobiet, którą ostatecznie zamieniła na naukę w Paryżu, dokąd wyjechała wraz z mężem Michałem Mutermilchem i synkiem w 1901 roku.
Z francuską stolicą malarka pozostała związana do śmierci. Przedwojenny Paryż docenił jej talent i umiejętności. Szybko zdobyła sobie sławę uznanej portrecistki francuskich elit i czołowej twórczyni środowiska tzw. Szkoły Paryskiej. Wystawiała prace w europejskich galeriach i dużo podróżowała (m.in. do Hiszpanii i Szwajcarii). Kariera Muter załamała się najpierw w wyniku wielkiego kryzysu, a później II wojny światowej. Choć tworzyła do ostatnich lat, popyt na jej prace był niewielki, co przełożyło się na życie w trudnych warunkach materialnych i artystycznym zapomnieniu.
"Książka o Meli Muter dojrzewała od lat"
Postać malarki pojawiła się w orbicie zainteresowań jej biografki jeszcze podczas pracy nad poprzednimi publikacjami. – W tyle głowy zawsze miałam myśl, że o Meli Muter musi powstać osobna książka. Dobrze stało, że ta biografia dojrzewała tyle lat, bo jednak ciągle pojawiają się nowe, skromne, ale jednak, materiały i źródła, które są bardzo cenne, dlatego że mamy naprawdę bardzo małe archiwum dotyczące tej artystki – opowiadała Zientek.
Czytaj również:
Fakt, że o malarce wiemy tak niewiele, wynika jej zdaniem z braku zainteresowania dorobkiem Polek funkcjonujących w świecie sztuki ze strony powojennych badaczy i historyków. – Odpowiedź jest taka, że po prostu artystki nie miały znaczenia. Nawet jeżeli artystka miała dorobek w postaci tysiąca płócien, miała za sobą epizod ogromnego uznania ze strony francuskiej krytyki, kolekcjonerów i tak dalej, to i tak była kimś tak mało znaczącym, że nie warto było walczyć o Muter, która żyła. Można było ją zaprosić do Polski, można było przeprowadzić z nią wywiady, napisać o niej setkę artykułów. Tak się nie stało – mówiła pisarka.
Malarstwo Meli Muter wraca na salony
Dzięki badaniom Sylwii Zientek i staraniom kuratorów wystawy w konstancińskiej Villi Le Fleur: Ewy Bobrowskiej, Alice S. Legé i Artura Winiarskiego malarstwo Meli Muter znów jest tematem społecznej debaty.
W galerii zobaczymy szeroki wybór obrazów artystki z kilku dekad jej twórczości. - Muter jest postrzegana jako taka wiodąca malarka École de Paris, jednego z nurtów, który rozwijał się wówczas w Paryżu. To było malarstwo figuratywne – co prawda realizm taki przekształcony, realizm już w duchu Cézanne’a, Gauguina, Van Gogha – ale malarstwo figuratywne i temu kierunkowi Muter była wierna do śmierci – opowiadała gościni audycji "O wszystkim w kulturze".
Do ulubionych gatunków malarki należał portret i pejzaż. Muter często malowała bohaterów z niższych warstw społecznych. Opowiadała o biedzie, samotności, wojnie i wykluczeniu z uważnością, za którą – jako "nie pasującą damie" – nieraz krytykowały ją wyższe sfery. – To cierpienie w jej obrazach, w jej portretach na przykład tych biednych rybaków bretońskich, czy też kobiet potwornie zmęczonych pracą fizyczną, jest bardzo wstrząsające. Do dzisiaj te obrazy robią ogromne wrażenie i są taką lekcją empatii wobec drugiego człowieka, lekcją tego, żeby dostrzegać takich ludzi, żeby nie odwracać wzroku – komentowała Sylwia Zientek.
***
Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą
Prowadzenie: Jakub Kukla
Data emisji: 28.09.2026
Godz. emisji: 19.10
oprac. Kamila Snopek