"Mona Lisa" to jeden z najsłynniejszych obrazów na świecie. Wybierając się do Paryża niemal automatycznie decydujemy się na zakup biletu do Luwru, by zobaczyć ten niezwykły portret namalowany około 1507 roku przez Leonarda da Vinci. To dzieło fascynujące, inspirujące i zagadkowe, wciąż budzące liczne domysły na temat jego powstania czy wyrazu twarzy modelki. Popkultura już dawno pokochała ten klasyczny obraz i chętnie go wykorzystuje. Okazuje się jednak, że są jeszcze dziedziny sztuki, które po "Monę Lisę" nie sięgnęły. Teraz ma się to zmienić.
Andrew Lloyd Webber, brytyjski kompozytor i producent, autor m.in. takich musicali jak "Upiór w operze" (1986), "Koty" (1981), "Evita" (1976), "Jesus Christ Superstar" (1970), w rozmowie z dziennikarzem Frankiem DiLellą przyznał, że pracuje nad kolejną produkcją opartą na filmie "The Illusionist" z 2006 roku w reżyserii Neila Burgera. Zdradził też, że rozpoczął pracę nad drugim musicalem, do którego inspiracji dostarczyły mu wydarzenia z 1911 roku, kiedy to z paryskiego Luwru zniknęła "Mona Lisa".
- Drugim musicalem, nad którym pracuję, jest historia kradzieży "Mony Lisy". To prawdziwa historia o tym, jak "Mona Lisa" zniknęła na trzy lata około 1910 roku i wylądowała we Włoszech - wyjawił.
Wyznanie Andrew Lloyda Webbera wyjaśnia też jeden z jego instagramowych wpisów - zdjęcie, na którym widzimy kompozytora niosącego obraz "Mony Lisy" w złotej ramie z podpisem "Spotted under the Paris Opera House".
Kradzież Mony Lisy. Giaconda zniknęła na 3 lata
Obraz "Mona Lisa" w stałej ekspozycji Luwru jest od 1797 roku (z niewielkimi przerwami). Renesansowe dzieło od wieków przyciąga tych, którzy pracę Leonarda da Vinci chcą zobaczyć na żywo. W 1911 roku doszło do niebywałego zdarzenia - dziś nazywanego największą kradzieżą w świecie sztuki w XX wieku. 21 sierpnia Mona Lisa zniknęła z Salonu Carré w Luwrze, gdzie była eksponowana. Jak się okazało za jej kradzieżą stał 29-letni, pracujący w muzeum, szklarz Vincenzo Peruggia. Miał on ukryć obraz na nieużywanej klatce schodowej, następnie usunąć ramę, ukryć dzieło pod fartuchem i wynieść. Przechowywał obraz w swoim paryskim mieszkaniu. Śledztwo prowadzono bardzo skrupulatnie - przesłuchiwano pracowników Luwru, a nawet artystów. Peruggia, przesłuchiwany przez policję, skłamał, że w czasie kradzieży pracował w innym miejscu - policja zaakceptowała jego alibi.
Dla turystów puste miejsce na ścianie w Salonie Carré w Luwrze okazało się równie magnetyzujące jak samo dzieło. Dziennikarze spekulowali na temat losów "Mony Listy".
Po dwóch latach od kradzieży Peruggia zdecydował, że przewiezie obraz do Włoch. Po swoim aresztowaniu przekonywał, że chciał zwrócić dzieło Leonarda jego ojczystemu krajowi, w co uwierzyli nieliczni. We Florencji skontaktował się z właścicielem jednej z galerii sztuk. Ten o spotkaniu poinformował dyrektora Galerii Uffizi, który potwierdził autentyczność obrazu. Panowie przejęli obraz i zawiadomili policję, a ta aresztowała Peruggiego.
Po odnalezieniu obraz na pięć dni trafił na wystawę do Galerii Uffizi, następnie prezentowany był w Rzymie i Mediolanie. Później wrócił do Paryża.
Właśnie ta spektakularna kradzież i odnalezienie dzieła Leonarda da Vinci stały się teraz inspiracją dla Andrew Lloyda Webbera do stworzenia muzycznej opowieści. Skandal w świecie sztuki ma szansę dostać spektakularną muzyczną oprawę. Wciąż jednak nie wiadomo kiedy dokładnie zobaczymy musical.
***
pj