Zimowe Igrzyska Olimpijskie Pjongczang 2018

PjongCzang 2018: Bjoergen o medal od miejsca w historii. "Podsumuję osiągnięcia, kiedy odstawię narty"

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2018 18:59
Marit Bjoergen, której brakuje jednego złotego medalu do tytułu najbardziej utytułowanej olimpijki w historii zimowych igrzysk, skupia się na kolejnych startach w Pjongczangu. "Czas na podsumowania przyjdzie po zakończeniu kariery" - powiedziała Norweżka.
Audio
  • Bernadeta Bociek-Piotrowska nie ma wątpliwości, że Norwegia zasłużyła na złoto (IAR)
  • Bociek-Piotrowska liczyła, że Kowalczyk poprawi pozycję polskiego zespołu (IAR)
Marit Bjoergen
Marit BjoergenFoto: PAP/EPA/ANTONIO BAT

Bjoergen wygrała w niedzielę wraz z koleżankami sztafetę 4x5 km i cieszyła się z siódmego złotego medalu olimpijskiego w karierze. W dorobku ma także cztery srebrne i dwa brązowe, a rekordzistą wszech czasów jest jej rodak Ole Einar Bjoerndalen z bilansem 8-4-1 w biathlonie.

- To absolutna legenda. Ma całkowitą kontrolę nad nartami. Naprawdę fajnie ogląda się jej starty - powiedziała o rywalce Amerykanka Jessica Diggins, która w sobotę ścigała się z Bjoergen na ostatniej zmianie. Reprezentacja USA zajęła piąte miejsce.

37-letnia Norweżka ma szansę pobicia rekordu Bjoerndalena w Korei Południowej, ponieważ odbędzie się tam jeszcze rywalizacja w sprincie drużynowym i biegu na 30 km.

- Oczywiście, że chciałbym, żeby wygrała - powiedział o siedem lat starszy Bjoerndalen, który na igrzyska się nie zakwalifikował, ale pojechał do Pjongczangu, by wspierać swoją żonę Białorusinkę Darię Domraczewą, również biathlonistkę.

- To byłoby coś wspaniałego. Marit miała niesamowitą karierę, jest naprawdę silna. Jest na szczycie od tak długiego czasu, także dzisiaj w sztafecie wypadła znakomicie, więc to dobrze, że ma jeszcze dwie szanse na pobicie rekordu. Myślę, że zdobędzie tu jeszcze albo jeden, albo oba złote medale - ocenił "król biathlonu".

Bjoergen stara się zdystansować od statystyk, by nie nakładać na siebie dodatkowej presji.

- Sportowiec w trakcie kariery patrzy do przodu, a nie myśli o tym, czego dokonał. Myśli tylko o następnych zawodach, na tym się skupia. Kiedy odstawię narty w kąt, popatrzę do tyłu i podsumuję, co osiągnęłam - zaznaczyła.

Gdy wybiegała na swoją zmianę, miała 3,4 s straty do prowadzącej Szwedki Stiny Nilsson, a druga była reprezentantka Olimpijczyków z Rosji Anna Nieczajewska.

- Dziewczyny pozwoliły mi ruszyć w dobrej sytuacji, ale jednak nie jestem przyzwyczajona do tej pozycji. W przeszłości zwykle biegłam na czele, sama, a teraz musiałam "pchać" się do przodu. Wiedziałam, że to mi się uda, jeśli będę miała dobry dzień. Chciałam zmęczyć Stinę i udało mi się. Nie wytrzymała na ostatnim zakręcie. Trochę się dziwię, że ją wytrzymałam - relacjonowała Bjoergen.

Szwedki były pełne szacunku dla rywalki.

- W ogóle mnie nie dziwi, że Marit wygrała na finiszu. To fantastyczna narciarka i widziałam, że cały dystans przebiegła na najwyższych obrotach - powiedziała Charlotte Kalla.

Polki, z Justyną Kowalczyk w składzie, zajęły w sobotę 10. miejsce.

ps

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

PjongCzang 2018: Norweżki ze złotym medalem w rywalizacji sztafet. Polki poza pierwszą "ósemką"

Ostatnia aktualizacja: 17.02.2018 11:58
Norweżki ze złotym medale w sztafecie 4x5 km w biegach narciarskich! Zaledwie dwie sekundy do zwyciężczyń straciły drugie na mecie Szwedki, natomiast brązowy krążek wywalczyły, startujące pod flagą olimpijską, Rosjanki. Polki finiszowały na 10. pozycji.
rozwiń zwiń