RCKL

Abazyńska harmonistka

Ostatnia aktualizacja: 31.03.2020 10:08
Sonya Shavtikova to taka trochę kaukaska Wiesława Gromadzka. Wielbicielom polskiej muzyki tradycyjnej powinno to już sporo powiedzieć. Niby sporo, lecz jakże niewiele.
Sonya Shavtikova
Sonya ShavtikovaFoto: okładka płyty

Mówi i śpiewa w języku z grupy abchasko-adygejskiej, języku abazyńskim, a dokładnie w jego psyż-krasnowostockim dialekcie, jest Abazynką (czy też Abazyjką), mieszka w Karaczajo-Czerkiesji, autonomicznej republice, wchodzącej w skład Rosji. Po sąsiedzku na północy mamy Kraje Stawropolski i Krasnodarski, na południu dawną Kolchidę czyli podbitą niedawno przez Rosję Abchazję oraz gruzińską Swanetię, a na wschodzie Kabardo-Bałkarię.

Bo wprawdzie Shavtikova gra na akordeonie, ale jest to jedna z ogromnej ilości jego rosyjskich typów i odmian, których daleko szukać u nas. Mówi i śpiewa w języku z grupy abchasko-adygejskiej, języku abazyńskim, a dokładnie w jego psyż-krasnowostockim dialekcie, jest Abazynką (czy też Abazyjką), mieszka w Karaczajo-Czerkiesji, autonomicznej republice, wchodzącej w skład Rosji. Po sąsiedzku na północy mamy Kraje Stawropolski i Krasnodarski, na południu dawną Kolchidę czyli podbitą niedawno przez Rosję Abchazję oraz gruzińską Swanetię, a na wschodzie Kabardo-Bałkarię. W tej ostatniej zaś najwyższy szczyt Europy nazywany z perska Elbrusem. Tu gdzieś cierpiał banita Prometeusz. Sarmaci, Scytowie, Amazonki, kogo tu nie było! Stąd wędrowano, żeby podbić Nizinę Panońską czy półwysep Iberyjski. W początkach średniowiecza stąd ku północy rozciągał się obszar Kaganatu Chazarskiego. Różne religie, różne grupy językowe, rozmaite typy antropologiczne, ok. 70 grup etnicznych. Kaukaz to kulturowy labirynt. Kraina na poły mityczna, lubiana przez Polaków, coraz częściej tam jeździmy, ale też sceneria wielu dramatów, tych historycznych i dzisiejszych. I podobnie jak wszędzie toczy tu się zwyczajne codzienne życie.

Kaukaz to kulturowy labirynt. Kraina na poły mityczna, lubiana przez Polaków, coraz częściej tam jeździmy, ale też sceneria wielu dramatów, tych historycznych i dzisiejszych.

Jednym z rdzennych małych etnosów są Abazyni, jest ich w Rosji ok. 40 tys. Podobnie liczne są diaspory w Turcji i Egipcie. Dla porównania sąsiedni Abchazowie, bliscy krewniacy, z którymi Abazyjczycy bywają myleni, są kilkukrotnie liczniejsi. Fonetyka oraz skomplikowany system czasów sprawiają, że abazyński należy do najtrudniejszych języków świata. Abazowie wyznają islam, pozostają wciąż narodem w dużej mierze wiejskim. W przeszłości, poprzez język, asymilowali się do kultury czerkiesko-kabardyjskiej i prawdopodobnie dziś byliby Czerkiesami gdyby nie... rewolucja październikowa, dzięki której w 1932 roku otrzymali alfabet, a co za tym idzie zaczęła powstawać literatura pisana. Paradoksalnie dziś procesy rusyfikacji Abazynów są silniejsze niż w ZSRR. 

Fonetyka oraz skomplikowany system czasów sprawiają, że abazyński należy do najtrudniejszych języków świata. Abazowie wyznają islam, pozostają wciąż narodem w dużej mierze wiejskim.

 

Miałbym o Abazynach blade pojęcie, gdyby nie to, że jakiś czas temu zwróciło moją uwagę wydawnictwo Ored Recording z miasta Nalczyk (Kabardyno-Bałkaria), które od 2014 wydało ponad 20 płyt z muzyką etniczną. Młodzi ludzie, którzy je prowadzą, określają się punk-etnografami. Jak mówi jeden z nich - Bulat Khalilov - "na Kaukazie Północnym wiele ciekawej muzyki pozostaje niezauważone i niedoceniane – nie wykrywają jej żadne radary. Czasami są to nie tylko utalentowani wykonawcy, ale całe zjawiska regionalne. Tak właśnie jest z Abazynami. Tradycyjna muzyka abazyńska jest słabo reprezentowana w sieci i mediach. Trudno jest znaleźć jakieś publikacje na jej temat lub nagrania. Nawet pop abazyński poza Karaczajo-Czerkiesją nie istnieje. Można odnieść wrażenie, że oryginalna muzyka Abazynów należy już do przeszłości. Postanowiliśmy to sprawdzić. Kierowało nami także swego rodzaju kulturowe awanturnictwo, chęć przygody i znalezienia muzyki, której nie ma, czy też niewielu ją słyszało. I to się udało".

Efektem wyprawy są nagrania, które Ored Recordings wydało w tym roku na dwóch płytach, nagrania Sonii Szawtikowej z aula (wsi) Psyż koło Czerkieska nad Kubaniem. Jej artystyczna osobowość z miejsca mnie urzekła. Zwłaszcza tradycyjna muzyka weselna w jej wydaniu. Jest witalna, emocjonalna, płynie potoczyście i wartko jak rzeka Kubań, zanim rozleje się na nizinie. Ma tu też swoje znaczenie jasne brzmienie akordeonu, cieniowane basami, których jest mało, więc spełniają bardziej rolę rytmiczną i barwową niż harmoniczną. Współtworzą rytm razem z prawą, melodyczną ręką oraz grzechotką z kilku płytek drewnianych na rzemieniu, zwaną пхачи́ч (пхъэцӀыч), na której gra młoda adeptka Liliya Malkhozova. Basy również tworzą specyficzne przestrzenne, krajobrazowe ramy dla tej muzyki. Całość muzyki mimo jej dynamiki (bo do dynamicznych tańców jest grana) niesie też jedyny w swoim rodzaju liryzm.

 


Sonia Szawtikowa jest prawdziwą muzykantką, profesjonalistką bez dyplomu: "Z tego jednego akordeonu zbudowałam dom, postawiłam na nogi dzieci i pomogłam wnukom". Repertuar odziedziczyła po starszych krewnych i przyjaciołach. 67 lat życia, 48 lat grania. W młodości, żeby dorobić musiała też pracować w fabryce obuwia, na stacji sanitarno-epidemiologicznej i na poczcie. "Było ciężko, ale jeśli udało mi się znaleźć choć pół godziny, grałam dla siebie".

Sonia Szawtikowa jest prawdziwą muzykantką, profesjonalistką bez dyplomu: "Z tego jednego akordeonu zbudowałam dom, postawiłam na nogi dzieci i pomogłam wnukom. Było ciężko, ale jeśli udało mi się znaleźć choć pół godziny, grałam dla siebie".

Jak przystało na muzykantkę wypowiada się krytycznie o współczesnych trendach: "Zespoły często grają jak w Abchazji, a młodzi ludzie stale bawią się stylu czeczeńskim. Jakbyśmy nie mieli naszego!" Jednak wcześniej bywało, że ona też uczyła się nowych piosenek, radzieckich szlagierów, sentymentalnych "pieśni pięknych" oraz biesiadnych. Wypełnia je druga płyta, z naszej polskiej perspektywy oczywiście dużo bardziej hermetyczna. Bo oprócz tego, że Szawtikowa jest bohaterką nagrań, to wydawcy uczynili ją jeszcze kuratorką, sama wybrała nagrania i ułożyła obydwie płyty wedle własnego gustu.

 

Remek Hanaj

***

 Sonya Shavtikova

"Nadyrla: Personal Anthology of Abaza Wedding Music",

Ored Recordings 2020,

Ocena: 5/5

Sonya Shavtikova 

"Red East: Abaza Lovesongs",

Ored Recordings 2020,

bez oceny

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.


 


Czytaj także

Gore!

Ostatnia aktualizacja: 15.08.2019 10:00
Dzisiaj pisane słowo "gore" (anglicyzm) młodszym pokoleniom kojarzy się raczej z podgatunkiem filmowych horrorów, epatujących wyjątkowym i naturalistycznie przedstawionym okrucieństwem.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Jeszcze polka nie zginęła

Ostatnia aktualizacja: 14.11.2019 11:23
Choć w XIX wieku Polski na mapie nie było i praca Polaków szła w sporej mierze na konto zaborców, to istniały eksportowe hity, które powszechnie w Europie i obu Amerykach identyfikowano jako "polskie".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Siemieniec

Ostatnia aktualizacja: 14.02.2020 08:00
To prawdopodobnie najbardziej tajemniczy polski taniec ludowy, nieznany poza swoim macierzystym regionem, zanikły w pierwotnym kontekście przed połową XX wieku, nie tańczony przez żadne zespoły poza jednym - Zespołem Pieśni i Tańca "Dobroń" z Dobronia k/Pabianic, a także w ramach rekonstrukcji animowanych przez sieradzką etnografkę Małgorzatę Dziurowicz-Kaszubę. W ciągu ostatnich 15 lat wszedł znów do obiegu, tym razem  ponadlokalnego, rozpowszechniony na potańcówkach organizowanych przez domy tańca.  
rozwiń zwiń