Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Mapa do zapomnianego świata

Ostatnia aktualizacja: 02.11.2021 09:00
Uważni obserwatorzy sceny muzycznej – oraz dokonań Karoliny Cichej – znają już z internetu jej projekt poświęcony kulturze karaimskiej. Świetnie jednak, że rzecz ukazała się w postaci, bardzo starannie wydanego, dwupłytowego „fizycznego” albumu.  
Karolina Cicha  Company Karaimska Mapa Muzyczna
Karolina Cicha & Company "Karaimska Mapa Muzyczna" Foto: mat. promocyjne

Działalność muzyczna, a szczególnie wydawnicza, Karoliny Cichej wydaje się być zjawiskiem odrębnym i szczególnym na polskiej scenie muzycznej. Pewnie, można nie być fanem jej dokonań, trudno jednak nie docenić jej aktywności, jej fascynującego przedzierania się wytyczonymi onegdaj szlakami. Od lat bowiem konsekwentnie i świadomie buduje ona swój artystyczny wizerunek i muzyczny przekaz. Kolejne płyty są ważnymi rozdziałami tej intrygującej całości.

Takim szczególnym wydawnictwem / projektem jest opublikowana niedawno (nareszcie) w formie płyt CD Karaimska mapa muzyczna. Rzecz, która swój internetowy byt wiedzie z powodzeniem od ponad roku, teraz stała się fizyczną płytą. Ponieważ należę do tego kręgu (a może tej generacji?) słuchaczy, którzy ponad uroki łatwości cyfrowego dostępu do muzyki stawiają kontakt z tzw. fizycznym nośnikiem, szczególnie cieszy mnie publikacja tego albumu. Zwłaszcza, że na tę całość – przygotowaną z dużym pietyzmem – skradają się dwa krążki, będące niejako swoim wzajemnym dopełnieniem, a nie bez znaczenia jest też szata graficzna publikacji.

Karolina Cicha to artystka, której nie trzeba przedstawiać publiczności – nie tylko folkowej. Wcześniejsze projekty – np. wokół  poezji Tadeusza Różewicza albo piosenek o Warszawie – pozwoliły jej wykreować wizerunek artystki osobnej, poszukującej, ambitnej. Od momentu zdobycia grand prix na festiwalu Nowa Tradycja, a tuż potem wydania płyty Wieloma językami,  stała się ważną postacią nurtu folkowego, konsekwentnie poszukującą w ważnych dla siebie obszarach, takich jak: Podlasie (skąd pochodzi), mniejszości, pogranicza, także w kręgu twórczości duchowej, religijnej, sakralnej powstającej w kręgu tradycji. Publiczność zna jej kolejne, udane płyty i projekty. Najnowsza jest wyrazistym dalszym ciągiem dotychczasowych dokonań, istotnym o tyle, że oddającym głos „najmniejszej mniejszości zamieszkującej granice Rzeczpospolitej”, czyli karaimom. Artystka odważyła się po karaimsku zaśpiewać, po swojemu zinstrumentować i zinterpretować tradycyjne pieśni, typowe dla tej kultury. I nie ma wątpliwości, że wychodzi zwycięsko z tej (z pewnością w jakimś sensie ryzykowanej) próby. YouTube, Karolina Cicha

W nagraniu płyty towarzyszył jej sprawdzony w ostatnim czasie zestaw muzycznych partnerów, świetnie też znanych (i cenionych) na folkowych scenach: Karolina Matuszkiewicz na instrumentach smyczkowych, Patrycja Betley na instrumentach perkusyjnych, Mateusz Szemraj na cymbałach, oudzie, sazie i kantele. Gościnnie w trzech utworach pojawia się również śpiewający Michał Kuliczenko, przedstawiciel mniejszości karaimskiej 

Płyta pierwsza przynosi to, co w tym projekcie chyba najistotniejsze, czyli karaimskie tradycyjnej pieśni – wybrane, opracowane i zinterpretowane przez czołową artystkę polskiej sceny muzycznej. Z jednej strony słychać w tych pieśniach szacunek dla pierwowzoru, dla tradycji, dla tak kruchej, a jakże ważnej istoty karaimskiej kultury. Z drugiej strony to jednak pozbawiona kompleksów i bezpretensjonalna próba opowiedzenia tejże tradycji własnym głosem – wszak chyba tylko mówiąc własnym głosem artysta jest wiarygodny. Nawet jeśli czasami zadaje się, że  jego pomysł dominuje nad pieśnią przeszłości. Inaczej być nie może. Zresztą fakt, że Cicha i jej zespół nadają dawnym pieśniom swój autorski wyraz nie osłabia ani jakości ich muzycznej propozycji, ani szczerości muzycznego przekazu, tak pięknie i głęboko osadzonego w przeszłości. Zwłaszcza że, zdaje się, został zaakceptowany przez samych Karaimów.

Niemniej fascynująca jest druga płyta wydawnictwa, w tytule której odnajdziemy wiele wyjaśniające hasło „źródła”. Niespełna półgodzinny krążek wypełnia dwanaście tradycyjnych pieśni zaśpiewanych a capella w  oryginalnych wykonaniach Karaimów z Trok. Pojawia się tu kilka utworów, które na pierwszej z płyt albumu po swojemu wykonuje Karolina Cicha. To ewidentnie dodaje smaku całości. Ale śmiem twierdzić (a przynajmniej mieć nadzieję), że okoliczność ta skłania niekoniecznie do porównywania „która wersja lepsza”, ale do zachwytu nad różnorodnością i urokiem muzycznych odczytań dawnych pieśni.      

Tak czy owak, słuchacz spragniony kontaktu z oryginalną, źródłową wersją karaimskiej kultury muzycznej otrzymuje ją – i trudno tu nie dodać: dzięki pomysłowi i wysiłkowi Karoliny Cichej. Całość uzupełnia składana książeczka z informacjami o tradycji Karaimów i skróconą mapą oraz opisami poszczególnych utworów.  Oczywiście, kto śledził wcześniejsze aktywności twórcze wokół tego projektu, ten wie, że w Internecie funkcjonuje i karaimska mapa, i sporo innych informacji na ten temat. Ale też, jak wspomniałem, każdy z tych elementów ważny jest jako części składające się na komplementarną, materialną całość, czyli dwupłytowy album wraz z książeczką.  

Siłą rzeczy centralnym punktem tego wydawnictwa jest płyta nagrana przez Karolinę Cichą. Owszem, nie ma ona waloru „źródłowego” o tym wszyscy wiedzą. Jest za to przekonującą artystyczną wizją, pełną pasji i niekłamanej fascynacji karaimską kulturą. Album pełen jest najlepszej woli, by oddać wiarygodny, godny szacunku, a zarazem przecież i autorski obraz tej muzyki. Udaje się to znakomicie. Oczywiście, jako „słuchacz z zewnątrz” karaimskiej kultury pozostaję zaledwie obserwatorem, a nie aktywnym uczestnikiem tej kulturowej „wymiany”. Płyty słucha się jej jednak świetnie. Zdaje się być bardzo przekonującą opowieścią, w ujmujący sposób wciągająca słuchacza w swój świat – bezpretensjonalny i szlachetny w swym artystycznym geście

Cicha, która potrafi – co udowodniła swoimi poprzednimi płytami – poruszać różnorodne emocje i operować na różnych poziomach, od zgoła metafizycznych uniesień po wir tanecznego szału, tym razem spełnia rolę, której nie wypełnił nikt przed nią, wypełnia zadanie dotąd nie wypełnione. I już choćby w tym, wręcz edukacyjnym, działaniu zasługuje na najmiększą uwagę i wielkie oklaski. A rzecz jest przy tym nie tylko świetna muzycznie, ale też godna wielokrotnych przesłuchań, z których każde niesie nowe doznania i obserwacje.  Wprowadza karaimską tradycję w jakimś sensie w świat folkowy. Dobrze to czy źle? Zapewne dobrze, czyniąc kulturę karaimską tematem zainteresowania szerszego kręgu słuchaczy. Nie do pogardzenia jest też bowiem obiektywny fakt, że to ponoć pierwsza muzyczna, płytowa publikacja w całości poświęcona tradycyjnej karaimskiej kulturze.

Tomasz Janas

Karolina Cicha & Company

„Karaimska mapa muzyczna

Bitik. Karaimska Oficyna Wydawnicza

Ocena: 4,5  / 5  

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.


Czytaj także

Zielnik pełen czułości

Ostatnia aktualizacja: 05.04.2021 20:50
Późny debiut zespołu T/Aboret okazuje się dziełem bardzo dojrzałym – i spełnionym. Jest wielowątkową, finezyjną, autorską opowieścią.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Uroki osmętnicy

Ostatnia aktualizacja: 06.07.2021 09:00
To świetny przykład połączenia muzyki ze wsi z muzyką z miasta w organiczną całość, w której spod skrzących się iskier tanecznego transu wyłania się przejmująca melancholia.
rozwiń zwiń