Trump sądzi, że pozwoli to mu wycofać amerykańskich żołnierzy z Syrii, przy zachowaniu stabilności i pokoju, a w szczególności bez ryzyka odrodzenia się ISIS. Co do Kurdów, to wystarczą mu zapewnienia rządzącego w Damaszku Ahmeda asz-Szary, że będą oni mieli zagwarantowane jakieś prawa. Turcja zaś ma być regionalnym „żandarmem”. Prosta recepta, ale nie na spokój tylko na katastrofę.
Trudno zrozumieć skąd się bierze wiara Toma Barracka (i wielu innych), że właściwym rozwiązaniem dla Bliskiego Wschodu są unitarne, zcentralizowane i do tego autorytarne państwa, gdzie porządek opiera się na sile. Jest to podejście całkowicie sprzeczne z tradycjami regionu, który zawsze był wieloetniczny, wielokulturowy i wielowyznaniowy. Przez większość jego historii istniejące tam imperia opierały się na dominacji i lojalności, a nie unifikacji i centralizacji. W ramach Imperium Osmańskiego funkcjonowały różne autonomiczne państewka, rządzone przez lokalne dynastie i elity. To nie federalizacja, której chcą Kurdowie, jest ideą zaimportowaną z Zachodu, lecz unitarność. W Syrii i Iraku wymyślili ją arabscy nacjonaliści w XX w., a nacjonalizm na Bliski Wschód został zaimportowany z Europy. To oni też postanowili stygmatyzować tych, którzy domagają się decentralizacji jako „separatystów”, zaś wielu na świecie to bezrefleksyjnie akceptuje. A przecież USA też są federacją.
Tom Barrack zasugerował niedawno, że niestabilność w Iraku jest spowodowana wprowadzeniem systemu federalnego, który jakoby tam „nie działa”. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Historia Iraku pokazuje, że to próby podporządkowania Kurdów prowadziły do walk i tendencji separatystycznych. Zrozumiały to władze w Bagdadzie, dlatego nikt tam nie chce likwidować systemu federalnego. Aż raptem postulują to Amerykanie. W Syrii Kurdowie nie są separatystami, nie chcą oddzielić się od tego kraju, chcą jedynie gwarancji, że nie będą znów uciskani. Chcą by ich formacja zbrojna, tj. Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), weszły do struktur armii syryjskiej jako 3 odrębne dywizje. Ma to zagwarantować ich bezpieczeństwo. Warto przypomnieć, że to SDF pokonało ISIS, a zdobywając Rakkę, w której planowano zamachy w Europie, przyczyniło się do bezpieczeństwa naszego kontynentu.
Podporządkowanie tych żołnierzy dowódcom, którzy jeszcze niedawno byli ściganymi przez USA dżihadystami-terrorystami, to wystawianie ich na odwet.
Wbrew temu, co twierdzi Barrack, najlepszym rozwiązaniem w Syrii jest zastosowanie w stosunku do Kurdów modelu irackiego tj. federalizmu, odrębności administracji regionu i jego sił zbrojnych. Każde inne rozwiązanie będzie prowadzić do terroru wobec Kurdów, który już widać. Dżihadyści w szeregach nowej armii syryjskiej torturują i zabijają wziętych do niewoli Kurdów, w szczególności kobiety służące w SDF. Są one szczególnie znienawidzone przez dżihadystów.
USA mylą się, jeśli sądzą, że osoby przesiąknięte ideologią dżihadystyczną mogą pokochać Amerykę i być lojalnym sojusznikiem. Zresztą Szaraa odwiedził także Moskwę, a rosyjska baza w Syrii cały czas istnieje. Obecnie USA mają tylko dwóch szczerych przyjaciół na Bliskim Wschodzie: Izrael i Kurdów. Ale w przeciwieństwie do Izraela, Kurdowie nie są partnerem kłopotliwym. Jedyne czego chcą, to pewnej autonomii w ramach państwa federalnego. Czy to dużo? Dla Amerykanów nie byłoby problemem wymuszenie tego na Damaszku. Tymczasem pro-centralistyczne wypowiedzi Barracka i perspektywa krwawej rozprawy z Kurdami przez siły rządzące Syrią już doprowadziły do tego, że Kurdowie (i to nie tylko syryjscy) czują się zdradzeni, wobec czego coraz bardziej popularne stają się wśród nich narracje antyamerykańskie.
To oczywiście woda na młyn rosyjskiej propagandy, która od lat starała się przekonywać Kurdów, że USA nie są godne zaufania i ich zdradzą. Rosja wykorzysta to zresztą nie tylko w narracjach skierowanych do Kurdów, ale również w innych regionach. Drugi przekaz oparty będzie na tezie, że USA wspiera dżihadystów. Poza tym, bardzo prawdopodobne jest, że obecne wydarzenia w Syrii doprowadzą do odrodzenia się ISIS. Nawet USA nie bardzo ufa ludziom Szary, że będą skutecznie pilnować uwięzionych przez Kurdów terrorystów, bo niewiele się przecież od nich różnią. Amerykanie zaczęli więc ich transportować do Iraku. To zintensyfikuje narracje rosyjskie o tym, że ISIS to narzędzie USA.
Siłą i podporządkowaniem nie da się rozwiązać problemu kurdyjskiego. To doprowadzi region do nowego chaosu, na którym straci Europa. Jeśli dżihadyści podbiją tereny kurdyjskie w Syrii, pojawi się potężna fala uchodźców. Ci ludzie będą zdesperowani i pogrążeni w poczuciu krzywdy. To coś na czym żeruje Rosja.
Witold Repetowicz, dziennikarz i ekspert ds. Bliskiego Wschodu. Autor książek reporterskich o konfliktach w regionie, relacjonował wydarzenia w Syrii i Iraku. Adiunkt Akademii Sztuki Wojennej