Redakcja Polska

W sercu irańskich protestów: młoda Iranka o odwadze tłumów i brutalności reżimu

26.01.2026 15:40
W Iranie trwają najpoważniejsze protesty antyrządowe od czasu rewolucji islamskiej w 1979 roku, które stały się jednymi z najkrwawszych demonstracji w historii współczesnego kraju. Według danych irańskiego resortu zdrowia liczba ofiar może przekroczyć 30 tysięcy, a fala demonstracji została krwawo stłumiona przez siły bezpieczeństwa. Dostęp do informacji pozostaje utrudniony z powodu blokady internetu, co dodatkowo utrudnia ocenę pełnej skali tragedii. W samym centrum tych dramatycznych wydarzeń znalazła się młoda Iranka, która trafiła w środek protestów i była świadkiem odwagi uczestników, dramatycznych wydarzeń oraz zagrożenia życia dla siebie i swoich bliskich.
Audio
  • „Widziałam tysiące rannych i wiele martwych ciał. Ulice były pełne krwi. Uciekliśmy. Mama nie mogła biec szybko. Straciliśmy z oczu mojego brata. Jeden z jego przyjaciół krzyknął: ‘Został postrzelony’.” - mówi młoda Iranka biorąca udział w pierwszych protestach w swojej ojczyźnie, w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [POSŁUCHAJ]
Iranka próbuje połączyć się z internetem, aby sprawdzić status swojej wizy w ramach procesu migracyjnego po ogólnokrajowej przerwie w dostępie do internetu trwającej od 8 stycznia 2026 r.
Iranka próbuje połączyć się z internetem, aby sprawdzić status swojej wizy w ramach procesu migracyjnego po ogólnokrajowej przerwie w dostępie do internetu trwającej od 8 stycznia 2026 r.Reuters

Antyrządowe protesty, które trwają od końca grudnia 2025 roku, rozpoczęły się jako reakcja na pogarszającą się sytuację gospodarczą: gwałtowną dewaluację riala, inflację i rosnące koszty życia, które dotknęły szczególnie młodych i klasy średnie. Z czasem demonstracje przerodziły się w masowy sprzeciw wobec dominującego od dziesięcioleci systemu politycznego i ograniczeń wolności obywatelskich. Ich skala okazała się wyjątkowa – objęły dziesiątki miast i mniejszych ośrodków.

Według analizy Ośrodka Studiów Wschodnich obecna fala protestów przypomina największy kryzys społeczno‑polityczny w Iranie od ustanowienia Islamskiej Republiki. Wydarzenia rozpoczęły się 28 grudnia 2025 r., a ich eskalacja w pierwszych dniach stycznia doprowadziła do dramatycznego starcia między ludnością a siłami bezpieczeństwa.

„Przez sześć i pół roku nie odwiedzałam Iranu z powodu sytuacji politycznej” – zaczyna nasza rozmówczyni, której dane zostały utajnione ze względu na bezpieczeństwo jej rodziny. „W końcu zdecydowałam się wrócić. Trafiłam tam od 5 do 11 stycznia, dokładnie w środku protestów.”

Pierwsze dni wyglądały jak wybuch społecznego gniewu: ludzie spontanicznie wychodzili na ulice po tym, jak książę Reza Pahlavi wezwał obywateli do zajęcia głównych arterii miast. „Byłam u dentysty, gdy wszystko się zaczęło. Tysiące ludzi – nie mogłam w to uwierzyć, dopóki nie zobaczyłam tego na własne oczy.”

Pierwsze noce były pełne napięcia, ale także determinacji: „Strażnicy próbowali nas przestraszyć — strzały w powietrze, gaz łzawiący. Nie doprowadziło to do ucieczki ludzi. Wręcz przeciwnie — tłum stał się jeszcze bardziej zdeterminowany.”

Drugiej nocy doszło do pierwszych dramatycznych starć: „Mój brat był na pierwszej linii. Ludzie krzyczeli: ‘Niech żyje szah’, ‘Śmierć dyktatorowi’. Wtedy pojawili się żołnierze IRGC… zaczęli strzelać.”

Jej relacja to nie tylko opis chaosu, ale także obrazy odwagi: rodzina uciekała, a matka pomagała rannemu bratu, który został postrzelony. „Nie wiem, czy przeżył, ale jestem z niego dumna.”

W odpowiedzi na protesty władze Iranu uruchomiły jedną z najbardziej brutalnych pacyfikacji antyrządowych demonstracji w historii republiki. Według analizy OSW po stronie demonstrantów mogło zostać zabitych około 13 tysięcy osób, a może być ich znacznie więcej – różne źródła szacują od kilku do dziesiątek tysięcy ofiar, co częściowo wynika z trudności w pozyskiwaniu danych z powodu blokady internetu i ścisłej kontroli informacji.

Blokada komunikacji i internetu, wprowadzona 8 stycznia, miała na celu osłabienie możliwości organizowania protestów oraz ukrycie pełnej skali przemocy. To ograniczenie informacji utrudnia niezależne weryfikowanie danych o ofiarach i aresztowaniach, jednocześnie poważnie wpływając na życie codzienne obywateli i działalność biznesów.

Protesty w Iranie stały się też punktem napięć na arenie międzynarodowej. Oficjalne oświadczenia władz Iranu o rzekomej ingerencji zagranicznej, a z drugiej strony poparcie polityczne ze strony Stanów Zjednoczonych i Izraela, pogłębiły konflikt i utrudniły jakiekolwiek negocjacje. Trump groził interwencją, co zwiększyło napięcia, choć do militarnej eskalacji dotąd nie doszło.

Jednym z najbardziej wyraźnych wątków obecnych protestów jest aktywna rola młodego pokolenia. Uczestnicy demonstracji to często ludzie poniżej trzydziestki, zdeterminowani, by doprowadzić do zmian politycznych i społecznych. Jak mówi nasza rozmówczyni: „Młodzi pokazują, że zmiana jest możliwa. To oni inicjują marsze, organizują pomoc, niosą nadzieję.”

Protesty potwierdziły także frustrację szerokich grup społecznych, w tym mniejszości etnicznych i religijnych, które tradycyjnie były marginalizowane. Protesty rozpoczęły się po wezwaniu księcia Rezy Pahlaviego, który zaapelował do Irańczyków o wyjście na ulice i zajęcie głównych arterii miast, a wielu uczestników demonstracji postrzega go jako potencjalną głowę państwa w okresie przejściowym po wyzwoleniu Iranu i upadku władzy ajatollahów, symbol zmian i pokojowego przekształcenia systemu politycznego w Kraju.

Relacja młodej Iranki jest świadectwem dramatycznej sytuacji w kraju, w którym narastające niezadowolenie społeczne doprowadziło do fali protestów, jakich nie widziano od dekad. Choć odpowiedź reżimu była brutalna, a dostęp do informacji ograniczony, to determinacja społeczeństwa – szczególnie młodego pokolenia – pokazuje, że pragnienie zmian pozostaje żywe. Iran stoi dziś przed jednym z najpoważniejszych kryzysów społeczno‑politycznych od lat, a to, co wydarzyło się w styczniu 2026 roku, może mieć dalekosiężne konsekwencje dla przyszłości tego kraju i regionu.

OSW/TIME/pż

„Nie chcemy Islamskiej Republiki”. Irańczycy protestują mimo biedy, przemocy i strachu

13.01.2026 17:31
Rosnąca bieda, masowe represje i brutalne egzekucje nie zatrzymały protestów w Iranie. Coraz więcej ludzi wychodzi na ulice mimo ryzyka aresztowania lub śmierci. – Reżim nie dba o ludzi. Używa pieniędzy i zasobów tylko dla siebie, a nie dla społeczeństwa – mówi Reyhaneh Mansouri, Perska od 7 lat mieszkająca w Polsce.

„Nie mamy już innej opcji”. Irańczycy w Polsce protestują w imieniu rodaków, którzy są mordowani w Iranie

19.01.2026 18:01
W sobotę w Warszawie pod Pałacem Prezydenckim odbyła się demonstracja solidarności z Irańczykami walczącymi z reżimem Islamskiej Republiki Iranu. Uczestnicy protestu podkreślali, że ich obecność w przestrzeni publicznej jest odpowiedzią na całkowite odcięcie Iranu od internetu i brutalne represje wobec obywateli domagających się wolności.

Liczba ofiar protestów w Iranie przekroczyła, według urzędników służby zdrowia, 30 tysięcy

25.01.2026 14:11
Aż 30 tysięcy osób mogło zostać zabitych na ulicach Iranu tylko w dniach 8 i 9 stycznia, powiedzieli magazynowi TIME dwaj wysokiej rangi urzędnicy z tamtejszego Ministerstwa Zdrowia — co wskazuje na dramatyczny wzrost liczby ofiar śmiertelnych. Tak wielu ludzi zostało zamordowanych przez irańskie służby bezpieczeństwa w ten czwartek i piątek, że przerosło to możliwości państwa w zakresie utylizacji zwłok. Zapas worków na ciała został wyczerpany, powiedzieli urzędnicy, a ambulansy zastąpiły osiemnastokołowe ciężarówki naczepowe.