Izraelskie siły powietrzne ogłosiły w niedzielę kolejną falę ataków na strategiczne cele w Iranie. W trakcie operacji zniszczono około połowy irańskich zapasów rakiet i uniemożliwiono produkcję co najmniej 1,5 tysiąca kolejnych pocisków. Rzecznik armii Izraela, generał Efi Defrin, wskazał, że Iran w ostatnich miesiącach produkował dziesiątki rakiet ziemia–ziemia miesięcznie i planował zwiększenie produkcji do kilkuset. Na celowniku znalazły się także gotowe do startu myśliwce F-4 i F-5 na lotnisku w Tabrizie, aby osłabić potencjał sił powietrznych Iranu. Minister obrony Israel Kac podkreślił, że ataki będą kontynuowane „tak długo, jak będzie to konieczne” i dopóki nie zostaną osiągnięte wszystkie cele operacji.
Teheran został wstrząśnięty licznymi eksplozjami w strategicznych punktach miasta. Zniszczono budynek Sądu Rewolucyjnego oraz kompleks telekomunikacyjny. Atakom poddano także lotnisko w Meszhed oraz bazę obrony przeciwlotniczej w Buszehrze, gdzie stacjonuje Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej. Świadkowie przekazują, że siła dzisiejszych wybuchów była „silniejsza niż w poprzednich dniach”. Izraelskie wojsko podało, że naloty były wymierzone w „obiekty irańskiego reżimu terrorystycznego w samym sercu Teheranu” w oparciu o dane wywiadowcze.
Po śmierci najwyższego przywódcy w Teheranie skompletowano tymczasową Radę Przywódczą, która będzie pełnić jego obowiązki do czasu wyłonienia nowego lidera przez Zgromadzenie Ekspertów. W skład Rady wchodzą prezydent Masud Pezeszkian, szef władzy sądowniczej Golamhosejn Mohseni Edżei oraz Ali Reza Arafi z Rady Strażników. Rada przejmuje m.in. dowodzenie siłami zbrojnymi, nadzór nad instytucjami państwowymi oraz koordynację działań wojskowych. Prezydent Pezeszkian i wiceprezydent Mohammad Reza Aref wydali komunikaty podkreślające, że odwetowe działania Iranu są „prawem i obowiązkiem” państwa, a administracja musi funkcjonować bez zakłóceń w czasie konfliktu. Szef Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Laridżani zapowiedział potężne uderzenia w USA i Izrael.
Iran przeprowadził również ataki rakietowe i dronowe poza własnym terytorium. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich zginęły trzy osoby, a 58 zostało rannych. Ofiary to obywatele Pakistanu, Nepalu i Bangladeszu. W Kuwejcie zginęła jedna osoba, a 32 zostały ranne. Ministerstwo obrony ZEA poinformowało, że z 165 wykrytych rakiet balistycznych zniszczono 152, a spośród 541 dronów przechwycono 506. To pokazuje skalę irańskich działań odwetowych i wysoki poziom zagrożenia dla regionu.
Libański Hezbollah w komunikacie zapewnił, że „stawi czoło amerykańsko-izraelskiej agresji”. Szef organizacji, szejk Naim Kasem, podkreślił, że „bez względu na cenę nie opuścimy pola walki”. W Bejrucie planowany jest wiec poparcia dla Iranu, a meczety wzywają do spotkań żałobnych i recytowania Koranu. Palestyński Hamas nazwał zabicie najwyższego przywódcy Iranu „straszliwą zbrodnią” i w oświadczeniu obarczył USA i Izrael pełną odpowiedzialnością za agresję oraz reperkusje dla bezpieczeństwa regionu.
Irański atak na Izrael
Dzisiejsze wydarzenia pokazują, że eskalacja konfliktu trwa w trybie tu i teraz. Naloty w Teheranie, odwetowe ataki Iranu w regionie oraz mobilizacja polityczna i wojskowa w Bliskim Wschodzie wskazują na możliwość dalszej intensyfikacji działań zbrojnych. Kolejne godziny mogą przynieść dalsze naloty, uderzenia rakietowe i dronowe, a także ofiary wśród ludności cywilnej w regionie.
PAP/IAR/pż