W pierwszych dniach stycznia br. doszło do kolejnej głośnej nominacji. Czeczeński przywódca mianował p.o. wicepremiera republiki swojego najstarszego syna, Achmata (w listopadzie ukończył on 20 lat, ale pełnił już funkcje ministerialne; imię otrzymał po swoim dziadku: ojcu i poprzedniku Ramzana, który zginął w zamachu 9 maja 2004 r.). Jak zwykle w takich przypadkach pojawiły się spekulacje, że w „Ramzanistanie” szykuje się sukcesja, a władzę miałby przejąć ostatni nominant.
Obecny przywódca – do 2011 r. używał tytułu prezydenta, później musiał zadowolić się funkcją szefa (głowy) republiki – nie jest jeszcze stary. Jesienią kończy dopiero pięćdziesiątkę. Ale plotki o jego stanie złym stanie zdrowia krążą od lat. Według opozycyjnej „Nowej Gaziety” już dawno miał mieć zdiagnozowaną martwicę trzustki, z kolei nienaturalne obrzęki i opuchlizny miały wskazywać na kłopoty z nerkami. Plotki nasilały się, gdy jako człowiek, który uwielbia aktywność w mediach społecznościowych, nagle na całe tygodnie znikał z pola widzenia. Z kolei latem ub. r. o mało nie utonął w morzu podczas urlopu w Turcji, o czym szeroko informowały media.
Żadne z wielu dzieci Ramzana nie ma jeszcze wieku pozwalającego na formalne objęcie władzy – ale z tą przeszkodą czeczeński lider umie sobie poradzić. Gdy sam przejmował schedę po ojcu nie miał jeszcze wymaganej prawem trzydziestki i przez pewien czas rządził z tylnego siedzenia. W jego małżeństwie rodziły się jednak początkowo same dziewczynki, które na Kaukazie Północnym nie mają szans na przywództwo. Pierworodna Ajszat (skończyła 26 lat) była już wicepremierem i ministrem kultury. Ojciec jej ufa – towarzyszyła mu podczas feralnego tureckiego wypoczynku. Ale w przyszłości może najwyżej stać u boku jednego z braci jako starsza, zaufana doradczyni. Bracia zaś dopiero wchodzą w pełnoletniość. Za najbardziej faworyzowanego długo uchodził Adam, który półtora miesiąca temu ukończył 18 lat, ale kieruje już czeczeńską Radą Bezpieczeństwa, a ważne funkcje publiczne zaczął pełnić jako szesnastolatek. Być może jednak Ramzan Kadyrow uznał, że dwa dodatkowe lata Achmata przemawiają na jego korzyść.
Czeczeński lider ma pozycję nieporównywalną z żadnym innym regionalnym rosyjskim politykiem (a de facto jest politykiem skali federalnej). Wyeliminował opozycję, jego służby operują na całym terytorium Rosji i poza nią, utrzymuje własne kontakty z zagranicą i jest nawet w stanie wpływać na politykę Moskwy (w 2017 r. wymusił na rosyjskim MSZ zmianę kursu i zaangażowanie się w obronę muzułmańskiej ludności Rohingja w Mjanmie). Dokonywał też korekt czeczeńskiej granicy, zajmując wioski w sąsiednich Inguszetii i Dagestanie. To wszystko możliwe jest dzięki parasolowi, jaki roztoczył nad nim Władimir Putin oraz napływającym z centralnego budżetu środkom. Ramzan Kadyrow sam określa się jako „wierny żołnierz Putina”, ale jego relacje już choćby z rosyjskimi strukturami siłowymi bywają bardzo problematyczne. Z biegiem lat stał się jednak dla Moskwy niezastąpiony – to on gwarantuje w Czeczenii spokój i stabilność, co stawia władze centralne w niewygodnej pozycji petenta.
Żadne z dzieci czeczeńskiego lidera nie ma jeszcze – bo mieć nie może – pozycji porównywalnej z ojcem ani gwarantującej utrzymanie władzy na dłuższą metę. Z całą pewnością Ramzan liczy w tym zakresie – gdyby rzeczywiście miało dojść do sukcesji – na pomoc wiernych druhów: premiera Magomieda Daudowa, zwanego Lordem i deputowanego do Dumy Adama Dielimchanowa, bardzo doświadczonych i bezwzględnych graczy, którzy wielokrotnie dowiedli lojalności. Czy jednak ktoś z czołowych rosyjskich „siłowników” nie podjąłby w takiej sytuacji próby osadzenia w Groznym swojego człowieka? Czy możemy wykluczyć konflikt pomiędzy rodzeństwem – wspieranym przez różne ośrodki? Na te pytania nie będziemy znać odpowiedzi, dopóki nie padnie „sprawdzam”.
Można jednak zaryzykować twierdzenie, że jeśli centralna rosyjska władza nie osłabnie i z Moskwy nadal będą płynąć pieniądze, prawdopodobieństwo pojawienia się na Kaukazie Północnym tendencji odśrodkowych będzie niewielkie. Dagestański poeta Rasuł Gamzatow mawiał, że region nie wszedł w skład Rosji dobrowolnie i dobrowolnie Rosji nie opuści.
Wojciech Górecki, główny specjalista w Zespole Turcji, Kaukazu i Azji Centralnej OSW