Redakcja Polska

Z warszawskiej uczelni do redakcji w Nowym Jorku. Spotkanie z Emilią Miękisz

09.04.2026 17:45
Wszystko zaczęło się od warsztatów z art director z New York Timesa, która wysłała studenckie prace do redakcji. Jedna ilustracja Emilii Miękisz została opublikowana i nominowana do World Illustration Awards w Londynie. To dało stypendium Fulbrighta, studia na RISD i współpracę z New Yorkerem. Po powrocie do Polski ilustratorka porównuje dwa rynki: amerykański, gdzie trzeba być przebojowym i walczyć o uwagę, oraz polski, gdzie trudniej o zlecenia, ale łatwiej o szczerość.
Audio
  • "Zupełnym trafem [art director z New York Timesa, która prowadziła warsztaty] postanowiła wysłać rysunki studentów do redakcji. Jedna z ilustracji spodobała się na tyle, że została opublikowana. To otworzyło mi drogę do Fulbrighta i wyjazdu na RISD." - wspomina Emilia Miękisz, w rozmowie z Piotrem Żułnowskim [posłuchaj]
Emilia Miękisz
Emilia Miękiszfot. PJATK

Pierwszym przełomem były warsztaty na uczelni dla Emilii Miękisz. Na zajęcia przyjechała art director z New York Timesa.

- I to było takie moje pierwsze spotkanie ze światem edytorskim, w którym nawet nie wiedziałam, co jeszcze mnie aż tak interesuje" - mówi Emilia Miękisz.

Zupełnym trafem art director postanowiła wysłać rysunki studentów do redakcji. Jedna z ilustracji Emilii Miękisz spodobała się na tyle, że została opublikowana. Ta sama praca dostała później nominację do World Illustration Awards i trafiła na wystawę w Somerset House w Londynie. Dzięki temu Emilia Miękisz mogła aplikować na stypendium Fulbrighta i wyjechać do Stanów na Rhode Island School of Design. Na RISD był czas na eksperymenty z animacją i ilustracją. Część szkiców trafiła na Instagram. Tam wypatrzyła je art director z New Yorkera. "Kurczę, fajne. Fajnie by było, żeby były opublikowane w New Yorkerze", usłyszała Emilia Miękisz. Po wymyśleniu pomysłu i doszlifowaniu rysunków zaczęła się współpraca, która trwa do dziś, choć już na zasadzie projektowej.

To nie jest odosobniony przypadek. Tomasz Broda publikuje ilustracje w New York Timesie codziennie. Polaków w amerykańskich tytułach jest coraz więcej, choć wciąż mało. Social media zabierają czas, ale dla ilustratorów są też, jak mówi Emilia Miękisz, "po prostu od tworzenie na świat Nowego Jorku". Kluczem jest pomysł i odwaga, żeby wysłać prace. Kontakt Emilii Miękisz z art dyrektorami z New Yorkera został.

- Jak mam pomysły jakieś, to wysyłam i odzywają się - tłumaczy Emilia Miękisz. Redakcja daje też pozwolenia na wystawy i sprzedaż prac. Da się więc pracować zdalnie z Polski dla tytułu z USA.

Po powrocie zaczęły się schody. W USA rynek był znany, polski nie. W Polsce jest mniej dyrektorów artystycznych w gazetach. Okładki często robią ci sami ludzie co tydzień. Budżety są mniejsze, więc zaproszeń dla nowych ilustratorów też jest mniej. Wielu polskich ilustratorów dlatego decyduje się na agentów i publikacje za granicą. Największy stres na początku to ubezpieczenie zdrowotne. Zlecenia są, ale bez etatu i firmy tracisz zabezpieczenie.

- I rzeczywiście ciężko było mi wejść w ten świat polski na początku i w momencie, w którym rynek amerykański dobrze znam, a rynek polski nie - przyznaje Emilia Miękisz.

W Nowym Jorku wszystko dzieje się szybko. Imprezy branżowe, wyścig szczurów.

- Tego nie można na oszukać i w momencie, w którym wiesz, że wszyscy chcą tego samego i jesteś w tym samym miejscu, każdy walczy o to, żeby być zauważonym przez dyrektora artystycznego, to czasem masz wrażenie, że te przyjaźnie niektóre mogą być trochę sztuczne - opowiada Emilia Miękisz.

Do New Yorkera tysiąc osób dziennie wysyła maile. Trzeba się wstrzelić z pomysłem. W Stanach pojawiło się też wiele wspaniałych osób, które do dziś są jak rodzina.  - Ale też wiem że w Warszawie, w Polsce i mam większą szczerość niż tam czasem - dodaje Emilia Miękisz. W USA trzeba być przebojowym, żeby iść naprzód.

- Trzeba być przebojowym, a ja tą przebojowość mam różną i dlatego też Powrót do Polski dla mnie był inny, gdyż trochę jestem nieśmiała w tych aspektach przebojowości, a jako ilustrator w tej chwili to trzeba być przebojowym, żeby iść naprzód - mówi Emilia Miękisz.

Społecznie powrót też zajmuje czas. Każdy jest na innym etapie życia, grupy znajomych są już uformowane. - O dziwo mam wrażenie, że łatwiej mi było sprzedać rysunki dla New Yorkera, niż sprzedać tutaj w Polsce - zauważa Emilia Miękisz. Pozytywny szok to Warszawa. Po latach w Stanach widać, że miasto bardzo się otwiera i coraz więcej ludzi ma potrzebę otwierania się na innych.

Artykuł w The New York Times opatrzony ilustracją Emilii Miękisz   rys. Emilia Miękisz / The New York Times
Artykuł w The New York Times opatrzony ilustracją Emilii Miękisz   rys. Emilia Miękisz / The New York Times

Obecnie Emilia Miękisz pracuje nad animacją do dokumentu o chłopcu, który w czasie II wojny światowej dostał wizę od Chiune Sugihary. To był japoński dyplomata, który mimo sojuszu Japonii z Niemcami wydał ponad 1000 wiz Żydom uciekającym z Polski. Duża część trafiła do Szanghaju. Bohater filmu wspomina podróż z Warszawy przez Wilno, Kowno, pociągiem transsyberyjskim do Szanghaju. Jako mały chłopiec psocił, a przez kilka sekund mógł nawet prowadzić pociąg jako konduktor. Potem rodzina wyemigrowała do Stanów. Animacja ma pokazać tę historię oczami dziecka: szok kulturowy, przygodę, strach i nadzieję.

Talent to podstawa, ale bez inicjatywy i regularnego wysyłania prac trudno się przebić. Warsztaty i kontakty działają, bo czasem jedna osoba z branży może otworzyć drzwi, których sami byśmy nie znaleźli. Instagram to portfolio. Art directorzy naprawdę tam zaglądają. Rynek USA wymaga przebojowości. Powrót do Polski to nowy start. Polski rynek działa inaczej. Warto mieć plan na agentów i dywersyfikację klientów. Nie ma jednej drogi. Nominacje, stypendia, publikacje. Każdy sukces buduje kolejny.


Polak w Astonie Martinie. Michał Cieciura – inżynier, który projektuje samochody Jamesa Bonda

12.11.2025 17:02
Jeszcze kilka lat temu projektował lodówki i suszarki do ubrań w Polsce. Dziś tworzy auta, które zna każdy fan Jamesa Bonda. Michał Cieciura, konstruktor i inżynier z Łodzi, pracuje w Wielkiej Brytanii dla legendarnej marki Aston Martin – jednej z najbardziej prestiżowych firm motoryzacyjnych świata.

Wielka Polska Mapa Szkocji - wyraz wdzięczności polskiego weterana

16.03.2026 15:12
Trójwymiarowy model Szkocji, zbudowany przez byłego żołnierza Jana Tomasika, to symbol więzi pomiędzy Polakami a Szkotami.

Jak Polak buduje muzyczny most między kontynentami. Spotkanie z Filipem Ziółkiem

08.04.2026 10:00
W mieszkaniu Filip Ziółka, na 32 piętrze jednego z hongkońskich wieżowców, panorama miasta miesza się z zielenią wzgórz, a w salonie – obok kuchni – stoi fortepian. To nie jest przypadkowy element wystroju, ale symbol drogi, którą przeszedł: od emigranta z Polski do organizatora międzynarodowych konkursów muzycznych, łączących młodych artystów z całego świata.