Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Polskie medale dla Włochów, którzy ukrywali Polaka ze Śląska wcielonego do Wehrmachtu

10.09.2026 14:07
W miejscowości Castelfiorentino w Toskanii uhonorowano w środę polskimi medalami siedmiu Włochów, którzy w czasie II wojny światowej ukrywali Wiktora Szołtyska (1925-1971). Jako młody Ślązak został on wcielony do Wermachtu, a później przedostał się na stronę polską i trafił do armii generała Władysława Andersa.
Na zakończenie uroczystości burmistrz Castelfiorentino wręczyła również odznaczonym dyplomy, będące wyrazem uznania dla postawy ich przodków, którzy w czasie wojny udzielili pomocy i schronienia Wiktorowi Szołtyskowi. Dyplomy otrzymali też Henryk i Jan Szołtyskowie jako wyraz uznania za ich zaangażowanie w kultywowanie pamięci o ojcu oraz upowszech
Na zakończenie uroczystości burmistrz Castelfiorentino wręczyła również odznaczonym dyplomy, będące wyrazem uznania dla postawy ich przodków, którzy w czasie wojny udzielili pomocy i schronienia Wiktorowi Szołtyskowi. Dyplomy otrzymali też Henryk i Jan Szołtyskowie jako wyraz uznania za ich zaangażowanie w kultywowanie pamięci o ojcu oraz upowszechfot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

Wiktor Szołtysek pochodził z Gostyni na Śląsku. Gdy wybuchła wojna, był jeszcze nastolatkiem. Po wcieleniu Śląska do III Rzeszy mieszkańcy regionu zostali objęci niemieckim systemem poboru. Dla wielu młodych Ślązaków oznaczało to przymusową służbę w Wehrmachcie.

Szołtysek najpierw trafił do obozu pracy, gdzie uczył się zawodu ślusarza. Zdobył kwalifikacje operatora tokarki, a następnie został przeniesiony bliżej rodzinnej miejscowości. W 1943 roku wcielono go do Wehrmachtu. Trafił do pułku artylerii i wraz z niemiecką armią znalazł się na frontach w Niemczech, Francji i we Włoszech.

Nie identyfikował się jednak z niemiecką armią. Jego późniejsze losy pokazują, że możliwość znalezienia się w Wehrmachcie nie zawsze oznaczała świadomy wybór po stronie Niemiec. W przypadku wielu mieszkańców polskich ziem wcielonych do Rzeszy był to skutek niemieckiej polityki poborowej i sytuacji, w której odmowa służby mogła oznaczać poważne konsekwencje. Według danych przywoływanych przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych do Wehrmachtu trafiło ponad 200 tys. mieszkańców Śląska.

Przełom nastąpił podczas urlopu. Szołtysek próbował uniknąć powrotu do swojej jednostki, ale ostatecznie musiał ruszyć w drogę powrotną. Na terenie Włoch zdecydował się jednak na desperacki krok: zdezerterował.

fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

Nie oznaczało to odzyskania wolności. Od tej chwili musiał ukrywać się przed niemieckimi żołnierzami. Z pomocą przyszli mu mieszkańcy okolic Castelfiorentino. W Oliveto znalazł schronienie, a przez ponad dwa miesiące miejscowe rodziny pomagały mu przetrwać, aż do nadejścia wojsk alianckich.

Była to pomoc niezwykle ryzykowna. Za ukrywanie dezertera z Wehrmachtu groziły surowe represje, a konsekwencje mogły dotknąć nie tylko samego uciekiniera, lecz również osoby, które zdecydowały się go chronić. Mimo zagrożenia rodziny Giorli, Casamonti, Bartalucci i Martini nie wydały Szołtyska.

Ich decyzja okazała się punktem zwrotnym w jego życiu.

Po wkroczeniu wojsk alianckich Szołtysek został wzięty do niewoli i przeszedł przesłuchanie. Wkrótce jego wojskowa droga przybrała całkowicie inny kierunek. Trafił do II Korpusu Polskiego dowodzonego przez gen. Władysława Andersa.

Jeszcze niedawno był żołnierzem niemieckiej armii. Teraz nosił polski mundur i służył w formacji walczącej po stronie aliantów.

Nie był przypadkiem odosobnionym. Los Szołtyska wpisywał się w szersze zjawisko przechodzenia Polaków wcześniej wcielonych do Wehrmachtu do polskich jednostek wojskowych. Według informacji przedstawionych przez Urząd do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych do 1 maja 1945 roku do armii gen. Andersa wstąpiło ponad 25 tys. żołnierzy, którzy wcześniej służyli w Wehrmachcie.

fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

Dla tych ludzi zmiana munduru nie była jedynie zmianą przydziału wojskowego. Często oznaczała możliwość powrotu do polskiej tożsamości i walki po stronie państwa, z którym czuli się związani.

Szołtysek rozpoczął służbę w II Korpusie Polskim we Włoszech. W kolejnych miesiącach przechodził szkolenie i służył w jednostkach artylerii.

Jego droga prowadziła przez południowe i środkowe Włochy. W 1945 roku znalazł się w szeregach 10. Pułku Artylerii Ciężkiej. W kwietniu uczestniczył w ofensywie prowadzącej do wyzwolenia Bolonii.

Wojna, która wcześniej zmusiła go do założenia niemieckiego munduru, zakończyła się więc dla niego w polskiej formacji walczącej z Niemcami.

Ta niezwykła zmiana znalazła odbicie w prowadzonym przez niego dzienniku. Szołtysek zapisywał codzienne wydarzenia, swoje przeżycia, tęsknotę za rodziną i kolejne etapy wojennej drogi. Po latach jego synowie doprowadzili do wydania dziennika w formie książki, dzięki czemu osobiste świadectwo Wiktora stało się również dokumentem pokazującym doświadczenia całego pokolenia Ślązaków.

fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

Najbardziej niezwykłą częścią tej historii pozostaje jednak postawa włoskich rodzin.

Gdy Wiktor Szołtysek znalazł się w Oliveto, jego życie zależało od ludzi, którzy nie mieli obowiązku mu pomagać. Był dezerterem z niemieckiej armii, a udzielenie mu schronienia mogło sprowadzić niebezpieczeństwo na całą rodzinę. Mimo to Włosi zdecydowali się go ukrywać.

Po latach rodziny Giorli, Casamonti, Bartalucci i Martini zostały przypomniane jako osoby, które pomogły polskiemu żołnierzowi przetrwać najtrudniejszy okres. Ich historia stała się również symbolem solidarności ponad granicami i przykładem tego, że w czasie wojny pojedyncze decyzje zwykłych ludzi mogły mieć ogromne znaczenie.

fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

W Castelfiorentino odbyła się uroczystość, podczas której osoby związane z upamiętnianiem historii Szołtyska zostały odznaczone polskimi medalami.

Medale Pro Bono Poloniae otrzymali m.in. członkowie rodzin Giorli, Casamonti, Bartalucci i Martini, a także burmistrz Castelfiorentino Francesca Gianni oraz inne osoby zaangażowane w zachowanie pamięci o wydarzeniach sprzed ponad 80 lat. Medalami Pro Patria uhonorowano natomiast Henryka i Jana Szołtysków, synów Wiktora.

Ich rola również jest istotna. To właśnie dzięki rodzinie pamięć o Wiktorze nie zniknęła. Jego dziennik został wydany, a historia Ślązaka, który przeszedł drogę od przymusowego żołnierza Wehrmachtu do polskiego żołnierza II Korpusu, zaczęła docierać do kolejnych odbiorców.

fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR
fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

Los Wiktora Szołtyska nie jest wyłącznie opowieścią o jednym żołnierzu. Jest częścią znacznie większej historii mieszkańców Śląska, których wojna postawiła przed dramatycznymi wyborami.

Dla wielu z nich niemiecki mundur był efektem przymusu, a nie deklaracją politycznej lojalności. Niektórzy później podejmowali próby ucieczki, trafiali do alianckiej niewoli i zgłaszali się do polskich jednostek. Droga z Wehrmachtu do armii Andersa była więc doświadczeniem większej grupy Polaków.

W przypadku Szołtyska szczególnego znaczenia nabiera jednak włoski etap jego historii. Gdyby nie rodziny, które zdecydowały się go ukryć, być może nigdy nie doczekałby końca wojny. Ich odwaga umożliwiła mu później wstąpienie do polskiej armii i udział w walkach o wyzwolenie Włoch.

fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR
fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

Po zakończeniu wojny Szołtysek zdecydował się wrócić do Polski. W 1947 roku powrócił do rodzinnej Gostyni. Kontynuował naukę, założył rodzinę i rozpoczął życie zawodowe. Nie żył długo. Zmarł w wieku zaledwie 46 lat.

Pozostawił jednak po sobie dziennik, który wiele lat później pozwolił odtworzyć jego wojenną drogę. Dzięki niemu historia młodego Ślązaka nie zakończyła się wraz z jego śmiercią.

Dziś jest ona również historią ludzi, którzy w najtrudniejszym momencie wyciągnęli do niego rękę.

Historia Wiktora Szołtyska ma jeszcze jeden wymiar. Łączy Śląsk, Polskę i Włochy, pokazując, że pamięć o wojnie nie musi kończyć się na granicach państw.

fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR
fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR fot. Jakub Skoneczny/UdSKiOR

Włoskie rodziny, które podczas wojny ukrywały polskiego dezertera, przez dziesięciolecia pozostawały częścią lokalnej historii. Dziś ich postawa została oficjalnie uhonorowana przez Polskę. Z kolei rodzina Szołtyska przypomina o losach ojca i tysięcy innych Ślązaków, których wojenne doświadczenia przez długi czas były trudne do opowiedzenia.

To właśnie dlatego historia Wiktora Szołtyska jest tak ważna. Nie ma w niej prostego podziału na mundury i armie. Jest człowiek postawiony w samym środku wojennej zawieruchy, jego próba odzyskania własnej drogi, ryzyko podjęte przez obcych mu ludzi oraz późniejsza pamięć, która po ponad 80 latach ponownie połączyła Polaków i Włochów.

Wiktor przeszedł przez dwa fronty i dwa mundury. Najważniejsze okazało się jednak to, że w chwili próby znalazł ludzi, którzy zobaczyli w nim przede wszystkim człowieka.

PAP/kombatanci.gov.pl/pż

Mundurowi motocykliści ruszyli szlakiem „Czarnej Brygady” gen. Stanisława Maczka

03.09.2026 13:44
Z Placu Marszałka Józefa Piłsudskiego w Warszawie wyruszył 2. Mundurowy Rajd Motocyklowy „Szlakiem Historii – Marsz Czarnej Brygady”. Kilkudziesięciu motocyklistów przez najbliższe dni będzie podążać śladami bojowego szlaku 10. Brygady Kawalerii z września 1939 roku.

Kazimierz Iranek-Osmecki. Cichociemny, szef wywiadu AK i świadek najważniejszych wydarzeń wojny

05.09.2026 18:30
5 września 1897 roku urodził się Kazimierz Iranek-Osmecki, jeden z najważniejszych oficerów polskiego podziemia podczas II wojny światowej. Był legionistą, uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej, oficerem wywiadu, emisariuszem, Cichociemnym i szefem Oddziału II Komendy Głównej Armii Krajowej. Brał udział w najważniejszych decyzjach dotyczących Powstania Warszawskiego, pod jego koniec prowadził negocjacje w sprawie zawieszenia broni z Niemcami.

Obchody wyzwolenia belgijskiego Roeselare przez żołnierzy generała Maczka

07.09.2026 15:00
Belgijskie Roeselare uczciło 82. rocznicę wyzwolenia miasta przez żołnierzy 1. Polskiej Dywizji Pancernej gen. Stanisława Maczka. Podczas uroczystości oddano hołd poległym polskim żołnierzom i podkreślono znaczenie pamięci o ich ofierze.