Redakcja Polska
Dodaj w Google

Dodaj nas do preferowanych źródeł w Google, aby nasze wiadomości wyświetlały Ci się na górze wyników wyszukiwania

Fake newsy o mobilizacji Ukrainek. Kolejna fala rosyjskiej dezinformacji

01.10.2026 08:27
Za falą fake newsów twierdzących, że Unia Europejska żąda mobilizacji Ukrainek, stoi prawdopodobnie rosyjski wywiad – ustaliło ukraińskie rządowe Centrum Przeciwdziałania Dezinformacji. CPD w oświadczeniu dla PAP podało, że takie dezinformacje pojawiają się w ukraińskiej infosferze niemal co tydzień
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjne PAP/Mykola Kalyeniak

Obecnie w Ukrainie nie ma ustawy dotyczącej obowiązkowej mobilizacji kobiet. Służba kobiet jest dobrowolna i ma charakter kontraktowy. Od października 2023 r. kobiety w wieku od 18 do 60 lat posiadające wykształcenie medyczne lub farmaceutyczne są zobowiązane do rejestracji w wojsku, przy czym wpis do ewidencji nie oznacza jednoznacznie z poborem.

Obowiązkowa mobilizacja w Ukrainie dotyczy wyłącznie mężczyzn w wieku od 25 do 60 lat.
CPD podało, że pierwsza masowe fake newsy o całkowitej mobilizacji kobiet do ukraińskiej armii pojawiły się w czerwcu 2022 r. Propaganda twierdziła wówczas, że rzekomo miałoby mieć to związek ze stratami na ukraińskim froncie. Odnosząc się do częstotliwości tych działań, CPD stwierdziło, że tego rodzaju retoryka pojawia się niemal co tydzień. Rosyjskie kampanie dezinformacyjne wykorzystują m.in. rutynowe działania Kijowa, jak powołanie instytucji doradców ds. równości płci we wrześniu 2025 r. czy zakup kobiecych kamizelek kuloodpornych dla wojska latem 2026 r., by uwiarygodnić kłamstwo o poborze Ukrainek. 

W przypadku jednej z fal dezinformacyjnych z września br., głoszącej, że Unia Europejska wywiera na Ukrainę presję, by ta zmobilizowała kobiety w celu uzupełnienia braków kadrowych, CPD wskazało, że przekaz ten prawdopodobnie pochodził z rosyjskiego wywiadu zagranicznego.
Innym przykładem dezinformacji był plakat sygnowany przez Siły Zbrojne Ukrainy wygenerowany przez sztuczną inteligencję, który w sierpniu dystrybuowano na anonimowych kanałach w aplikacji Telegram. Przedstawiał on rzekome konsultacje prowadzone z kobietami oraz slogan: „Macierzyństwo to niejedyna droga do samorealizacji kobiety». Zaś we wrześniu w sieci pojawiły się zdjęcia rzekomych billboardów z Łucka, w których namawiano gospodynie domowe do wstępowania do wojska i zostawania operatorkami dronów.

Fact-checkerka i wykładowczyni w Instytucie Dziennikarstwa Kijowskiego Narodowego Uniwersytetu im. Tarasa Szewczenki Aliona Romaniuk w rozmowie z PAP zwróciła uwagę, że w kampanii dezinformacyjnej dotyczącej mobilizacji Ukrainek kluczową rolę odgrywa sztuczna inteligencja. Jako przykład podała rozpowszechniany przez prorosyjskie kanały deepfake z ukraińską byłą wicepremier Olhą Stefaniszyną. Jak wyjaśniła, użyto w nim sfabrykowanego głosu i wizerunku polityczki, by przypisać jej fałszywą propozycję zakazu opuszczania kraju dla kobiet w wieku 18–27 lat. - Skuteczność takich ataków informacyjnych opiera się na krążeniu treści między różnymi serwisami. Materiał opublikowany najpierw na TikToku jest przejmowany przez użytkowników Facebooka, a stamtąd trafia jako rzekomy news do sieci kanałów na Telegramie. Taki mechanizm sztucznie tworzy wrażenie, że sprawą żyje cała opinia publiczna, co pozwala kłamstwu dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców – oceniła Romaniuk. 

Podpułkownik rezerwy Oksana Iwanec w rozmowie z PAP oceniła, że fake newsy o obowiązkowej mobilizacji kobiet „mogą być elementem gry politycznej i sondowaniem, na ile ukraińskie społeczeństwo jest gotowe na taki krok». Jak zauważyła, podobne emocje budzi dyskusja o odbieraniu odroczeń od służby rodzicom wielodzietnym. – Jednocześnie wrogie siły celowo wykorzystują te wrażliwe tematy, aby zdestabilizować sytuację w kraju i wywołać w Ukraińcach poczucie niepewności – dodała Iwanec, która obecnie działa w organizacji Veteranka (Ukraiński Ruch Kobiet Weteranek).

Zdaniem Romaniuk cel takich kampanii dezinformacyjnych „sięga znacznie głębiej niż samo wywoływanie strachu». - Po pierwsze, uderza w zaufanie do państwa, gdyż wmawianie obywatelom, że przymusowy pobór kobiet jest już przygotowywany, sprawia, że każda realna decyzja obronna rządu zaczyna być postrzegana jako ukryte zagrożenie. Po drugie, wywiera presję na emigrację, ponieważ przestraszone kobiety z dziećmi szybciej decydują się na wyjazd z kraju, co drastycznie wyczerpuje zasoby ludzkie państwa. Po trzecie, pogłębia podziały społeczne poprzez cyniczną narrację „mężczyzn już zabrali, teraz przyjdą po was», która polaryzuje społeczeństwo i buduje poczucie niesprawiedliwości. Wreszcie po czwarte, akcja ta celowo dyskredytuje ochotniczki, gdyż przedstawianie służby jako przymusu sprawia, że kobieta w mundurze przestaje być postrzegana jako profesjonalistka realizująca własny wybór, a staje się w oczach opinii publicznej ofiarą systemu – wymieniła rozmówczyni PAP.

Według danych Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy pod koniec września 2026 r. w armii służyło ponad 76 tys. kobiet. W formacjach wojskowych służy 57 tys. z nich, przy czym ponad 20 tys. kobiet zajmuje bezpośrednie stanowiska bojowe. Pozostałe zajmują stanowiska cywilne. Od marca 2026 r. liczba kobiet służących w wojsku wzrosła o ok. tysiąc. Najwyższym odznaczeniem państwowym, tytułem Bohaterki Ukrainy, uhonorowano dotychczas pięć kobiet, z czego jedna otrzymała je jeszcze przed 2022 r., a cztery w trakcie pełnoskalowej inwazji, w tym trzy pośmiertnie. 

Przed rozpoczęciem inwazji Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku, w Siłach Zbrojnych Ukrainy służyło ok. 32 tys. kobiet na stanowiskach ściśle wojskowych, a łączna liczba kobiet zatrudnionych w armii, w tym pracowniczek cywilnych, wynosiła wówczas ok. 54-57 tys.
Wyniki ogólnokrajowego badania Info Sapiens z sierpnia 2025 r. pokazały, że zdecydowana większość Ukraińców (75,7 proc.) sprzeciwia się mobilizacji kobiet, nawet gdyby miała ona ułatwić demobilizację obecnych żołnierzy. Pomysł ten popiera jedynie 21,5 proc. respondentów.
Obowiązkowy pobór kobiet znajduje większe poparcie wśród samych Ukrainek (25,9 proc.) niż wśród Ukraińców (16,18 proc.). Ponadto ponad połowa mężczyzn (52,3 proc.) kategorycznie odrzuca ten pomysł, podczas gdy wśród kobiet tak silny sprzeciw deklaruje jedynie co trzecia ankietowana (34,62 proc.).

PAP/ks

Dezinformacja po upadku rosyjskiej rakiety miała wywołać chaos informacyjny

04.08.2026 13:45
Utrzymanie niepewności, rozmycie odpowiedzialności i stworzenie wrażenia, że ustalenie rzeczywistego przebiegu incydentu jest niemożliwe lub podporządkowane interesom politycznym - to, zdaniem ekspertów, było celem rosyjskiego aparatu propagandowego po upadku rakiety Ch-101 na Lubelszczyźnie.

Fałszywe okładki i nagrania AI. Rosyjska dezinformacja uderza we francuską kampanię prezydencką

22.08.2026 14:45
Były premier Francji Gabriel Attal ponownie znalazł się na celowniku rosyjskiej dezinformacji. W internecie pojawiły się fałszywe materiały prasowe, oskarżenia o korupcję i nagrania stworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Podobne działania wymierzono także w innych polityków przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku.

Prawda, gospodarka i racja stanu. Natalia Panczenko o tym, jak nie dać się skłócić rosyjskiej dezinformacji

28.08.2026 14:30
Internet zalewa fala agresji, jednak na ulicach polskich miast rzeczywistość wygląda inaczej. Wpisy w mediach społecznościowych to czesto efekt zorganizowanej dezinformacji obcych służb, której celem jest osłabienie polsko-ukraińskiego partnerstwa. O tym, jak chronić wspólne relacje, budować dojrzały dialog historyczny i dlaczego współpraca obu narodów leży w bezpośrednim interesie polskiej racji stanu, mówi Natalia Panczenko – społeczniczka nominowana do Medalu Wolności Słowa

MSZ Estonii o "sztuczkach Putina". Znane krajom bałtyckim, Finlandii i Polsce, ale gdzie indziej już nie

30.09.2026 13:50
Kraje bałtyckie, Finlandia i Polska przyzwyczaiły się do "sztuczek Putina", ale gdzie indziej jest inaczej; coraz trudniej o jedność w UE w sprawie sankcji przeciw Rosji; szczególnie, że Niemcy i Francja są podzielone - powiedział we wtorek szef MSZ Estonii Margus Tsahkna podczas wizyty w Helsinkach