Radio Parlament
Section01

Ukarać Stefana Niesiołowskiego

IAR / PAP
Danuta Zaczek 21.05.2012
Stefan Niesiołowski
Stefan Niesiołowski, foto: (fot. PAP/Leszek Szymański)

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich chce, by marszałek Sejmu wyciągnęła konsekwencje dyscyplinarne wobec posła Stefana Niesiołowskiego (PO) po incydencie z dziennikarką Ewą Stankiewicz.

Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich oraz przedstawiciele jego oddziałów regionalnych w przesłanym PAP w poniedziałek oświadczeniu wyrazili oburzenie agresywnym zachowaniem Niesiołowskiego wobec Ewy Stankiewicz 11 maja na terenie Sejmu. "Było to ewidentne złamanie zasad regulujących relacje polityk-dziennikarz w każdym demokratycznym państwie" - napisano w oświadczeniu.

SDP z ubolewaniem przyjmuje fakt , iż mimo iż od tego wydarzenia minął ponad tydzień, Stefan Niesiołowski nie tylko nie przeprosił dziennikarki, ale także obraził w swoich wypowiedziach kolejnych dziennikarzy krytycznych wobec władzy.

SDP oczekuje od Marszałek Sejmu wyciągnięcia konsekwencji dyscyplinarnych wobec posła Niesiołowskiego oraz apeluje do dziennikarzy, by nie traktowali Stefana Niesiołowskiego jako równorzędnego uczestnika debaty publicznej, dopóki nie przeprosi za swoje zachowanie i nie wycofa się ze swoich słów.

11 maja podczas prowadzonej przez związkowców blokady dokumentalistka Ewa Stankiewicz (autorka m.in. filmu "Solidarni 2010") filmowała posła PO Stefana Niesiołowskiego, mimo że mówił, by tego nie robiła. "Won stąd" - rzucił Niesiołowski do Stankiewicz i odepchnął kamerę.

Później w jednym z wywiadów tłumaczył, że "odsunąłem kamerę od twarzy - mało mi zębów nie wybiła, była niezwykle natrętna, agresywna, napastliwa. (...) Nie dotknąłem pani Stankiewicz. 20 minut nękała mnie tą kamerą, w końcu odsunąłem tę kamerę ręką. Nie bardzo wiem, na czym polega przestępstwo". Pytany, czy zrzeknie się immunitetu, odparł: "oczywiście, natychmiast". Przyznał zarazem, że jego słowa "won stąd" skierowane pod adresem dziennikarki nie były eleganckie.

Stankiewicz zaprzecza wersji zdarzeń przedstawionej przez Niesiołowskiego. "Już po kilku sekundach od nawiązania z nim pierwszego kontaktu jest wobec mnie agresywny, a po niecałych 40 sekundach atakuje mnie fizycznie, co w całości, bez cięć montażowych, zostało opublikowane w internecie.

Premier Donald Tusk uznał, że zachowanie Stefana Niesiołowskiego jest nie do zaakceptowania. Powiedział, że zwróci się do posła, by "bez żadnych dwuznaczności, kategorycznie przeprosił się (z Ewą Stankiewicz) i zapewnił, że nigdy więcej zachowywać się tak nie będzie".

W tej sprawie zawiadomienie do śródmiejskiej prokuratury złożyło PiS. W zawiadomieniu PiS napisał, że Stefan Niesiołowski dopuścił się groźby karalnej - zniszczenia mienia - kamery; naruszył nietykalność cielesną dziennikarki, a także uniemożliwiał jej wykonywanie czynności zawodowych. PiS wnioskuje też o odwołanie Niesiołowskiego ze stanowiska szefa sejmowej komisji obrony narodowej.

RSS

Section02
Section03
Section04