Zespoły ludowe z ustawowym wsparciem? Jak chronić dziedzictwo niematerialne?

Ostatnia aktualizacja: 26.08.2026 12:53
Wsparcie finansowe już w pierwszym roku działalności, osobowość prawna i możliwość samodzielnego funkcjonowania w obrocie prawnym. – Takie rozwiązania dla zespołów ludowych przewiduje projekt ustawy przygotowany przez PSL. Jego autorzy przekonują, że nowe przepisy pomogą grupom, które dziś działają nieformalnie i bez stałego finansowania. Czy niematerialne dziedzictwo kulturowe można skutecznie chronić, zamykając je w administracyjnych ramach?

Projekt ustawy ma stworzyć nowe ramy funkcjonowania zespołów ludowych. Grupy spełniające określone warunki mogłyby uzyskać osobowość prawną, a dzięki temu występować jako samodzielne podmioty, zawierać umowy czy otrzymywać środki finansowe.

Zgodnie z przedstawionymi założeniami zespół uznany przez Narodowy Instytut Kultury i Dziedzictwa Wsi i wpisany do rejestru prowadzonego przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa mógłby otrzymać do 50 tys. zł wsparcia w pierwszym roku. Pieniądze mogłyby zostać wykorzystane m.in. na stroje, instrumenty czy sprzęt nagłośnieniowy. Po rozliczeniu wydatków w kolejnych latach przewidziano dalszą pomoc finansową.

"Te zespoły często działają w sposób nieformalny"

Mirosław Maliszewski, poseł PSL, jeden ze współautorów projektu, przekonywał w "Debacie Dwójki", że punktem wyjścia do przygotowania nowych przepisów była sytuacja grup, które pielęgnują lokalne tradycje, ale często nie posiadają własnej podmiotowości prawnej.

– Podstawowym celem projektu jest uhonorowanie, usystematyzowanie i wsparcie finansowe tych, którzy na obszarach wiejskich prowadzą działalność kultywującą i pielęgnującą tradycję. Także tę związaną z pieśnią, śpiewem czy tańcem. Zespoły te bardzo często działają w sposób nieformalny, są zlokalizowane na przykład przy gminnych domach kultury albo nigdzie i nie mogą otrzymać gratyfikacji finansowej – mówił. - To często grupy, które pielęgnują tę piękną polską tradycję i pokazują ją przede wszystkim młodym Polakom – dodał.

Jak wyjaśnił, przyjęcie statutu miałyby umożliwić zespołom samodzielne funkcjonowanie. – Uznaliśmy, że warto tym zespołom dać wsparcie finansowe, bo często ową tradycję kultywują i pielęgnują, nie otrzymując za to żadnych środków. Robią to czysto społecznie. Przyjęcie statutu i rejestracja zespołu, w projekcie przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, na zasadach podobnych do tych, na jakich rejestrowane są dziś koła gospodyń wiejskich, ma właśnie to umożliwić – wyjaśniał Mirosław Maliszewski.

Czytaj także:

Kto właściwie jest zespołem ludowym?

Próba zdefiniowania grup, które miałyby zostać objęte nowymi rozwiązaniami, budzi jedną z podstawowych wątpliwości przedstawicieli środowiska. Filip Majerowski, wiceprezes Forum Muzyki Tradycyjnej, muzyk i kapelmistrz roztoczańskich zespołów dętych, zwracał uwagę na sytuację orkiestr działających w niewielkich miejscowościach.

– Zastanawiałbym się przede wszystkim, czy działalność, którą prowadzę, czyli orkiestry dęte, w ogóle kwalifikuje się do takiej kategorii jak zespół ludowy? Ta ustawa wywołała dużą dyskusję w środowisku. W małych miejscowościach orkiestry i zespoły folklorystyczne od lat funkcjonowały niejako bliźniaczo, na równi ubiegając się o środki z gmin czy powiatów. Teraz pojawia się pytanie ze strony środowiska orkiestr dętych: dlaczego nas w tym kontekście nie ma? – zaznaczał w "Debacie Dwójki". 

Jak dodał, problem nie dotyczy pojedynczych przypadków, lecz licznych orkiestr funkcjonujących w całym kraju. – Reprezentuję specyficzny rodzaj zespołu dętego, który ma związki z tradycją i w pewnym sensie jest zespołem ludowym. Ale cała masa zespołów, które uprawiają to rzemiosło, jak Polska długa i szeroka, wydaje się nie znajdować dla siebie miejsca w tej ustawie – podnosił Filip Majerowski.

Czy niematerialne dziedzictwo wymaga uporządkowania?

Jeszcze dalej idą wątpliwości Piotra Piszczatowskiego, koordynatora Pracowni Muzyki i Tańca Tradycyjnego NIMiT, muzyka i animatora kultury. Jego zdaniem problemem może być samo stworzenie odrębnej formuły prawnej, która będzie obejmowała jedynie wybraną część niezwykle różnorodnego środowiska.

– Wprowadzenie nowej formuły prawnej, selekcjonującej te zespoły, jest wielce kłopotliwe. Działalność muzyczna czy szeroko pojęta działalność w obrębie dziedzictwa niematerialnego powinna być otwarta na ogromną różnorodność form prawnych i organizacyjnych. W tym upatruję też współczesną siłę środowiska tradycji, muzyki tradycyjnej i kultury ludowej – przekonywał.

W rozmowie zaznaczył również, że niematerialne dziedzictwo wsi tworzą nie tylko zespoły odpowiadające tradycyjnemu wyobrażeniu kapeli ludowej. – Na wsi działają przecież nie tylko literalnie kapele grające muzykę wiejską, ale też chóry, orkiestry dęte, twórcy ludowi i rzemieślnicy. Jest to kategoria niesłychanie szeroka. tutaj nagle obcujemy z narzędziem, które miałoby ją jakoś uporządkować. Tego uporządkowania, rejestracji i kontroli przez kogokolwiek, niezależnie od tego, jak wielkiej klasy byłby specjalistą, bardzo się obawiam – podkreślał Piotr Piszczatowski.

Wsparcie tak, ale na jakich zasadach?

Do projektu krytycznie odniosła się również Katedra UNESCO ds. publicznych i globalnych procesów zarządzania niematerialnym dziedzictwem kulturowym. Kierująca nią profesor Hanna Schreiber podkreślała, że sama potrzeba wsparcia środowiska nie budzi jej zastrzeżeń. Problemem jest sposób, w jaki projektodawcy próbują przełożyć tę ideę na przepisy.

– Mój problem nie polega nawet na tym, że próbuje się uporządkować działalność zespołów ludowych, tylko na tym, że próbuje się mówić im w bardzo restrykcyjny sposób, co mają robić i jak mają działać. Zapisy tej ustawy są kopią rozwiązań z ustawy o kołach gospodyń wiejskich. Nie da się sprowadzić do tego samego poziomu działalności kół gospodyń wiejskich z twórczością artystyczną, z działalnością zakorzenioną w wielopokoleniowych tożsamościach muzyków tradycyjnych i zespołów ludowych – mówiła.

Profesor Hanna Schreiber zwróciła przy tym uwagę na jeszcze jeden problem: skoncentrowanie nowego mechanizmu finansowego na jednej kategorii działalności związanej z niematerialnym dziedzictwem. – Rozumiem, że szlachetna jest ta intencja. Ale przepisy, które rzekomo mają porządkować, są w ogromnym rozdźwięku z rzeczywistością. Wyróżniają tylko jedną kategorię z tego bogatego zestawu różnych form organizowania naszego dziedzictwa niematerialnego i przeznaczają dla niej ogromne środki. Pozostaje pytanie: a co z resztą? Czy pozostali depozytariusze dziedzictwa niematerialnego nie zasługują na wsparcie? – pytała w Dwójce badaczka.

*** 

Poselski projekt ustawy o zespołach ludowych wpłynął do Sejmu 16 kwietnia tego roku. Po konsultacjach społecznych został skierowany do pierwszego czytania, które odbyło się 10 czerwca podczas wspólnego posiedzenia sejmowych komisji kultury oraz rolnictwa. W trakcie obrad wysłuchano m.in. uwag przedstawicieli środowisk twórczych i ekspertów.

*** 

Tytuł audycji: Debata Dwójki

Prowadzenie: Jakub Kukla

Data emisji: 26.07.2026

Godz. emisji: 19.00

Oprac. Zuzanna Chowaniec 

Czytaj także

Muzyka, która uczy zakorzenienia. Ania Broda o powrocie do warmińskich pieśni

Ostatnia aktualizacja: 27.07.2026 10:12
Ania Broda należy do najważniejszych interpretatorek muzyki Warmii i od lat konsekwentnie przywraca pamięć o lokalnych tradycjach. Jak przyznaje, droga do tego repertuaru była długa i wcale nieoczywista. Mimo że dorastała niedaleko Olsztyna i od najmłodszych lat otaczała ją muzyka, warmińskie pieśni przez długi czas pozostawały dla niej najbardziej odległe.
rozwiń zwiń