Między klawesynem a operą. Krzysztof Garstka o muzyce dawnej

Ostatnia aktualizacja: 05.10.2026 11:23
- Najważniejsze w pracy ze śpiewakami jest dla mnie to, żeby wyciągnąć z nich prawdę. Żeby rzeczywiście albo byli w zgodzie ze sobą, albo żeby byli daną postacią. Muszą być aktorami i są naczyniem przekazu. Ale to jest taki rodzaj naczynia, który musi zostać wypełniony przez obcą postać, która buduje się w nich w tym momencie. I dla mnie to jest niesamowicie ważne - mówił o pracy ze śpiewakami Krzysztof Garstka.

Klawesynista, dyrygent, pedagog i coach wokalny. Krzysztof Garstka od lat działa na styku różnych obszarów wykonawstwa muzyki dawnej. Od 2018 roku kieruje Capella Regia Polona, zespołem instrumentów dawnych Polskiej Opery Królewskiej.

Między klawesynem, orkiestrą i operą

Gość Dwójki zwrócił uwagę na to, że pasjonuje go wiele muzycznych aktywności. - Jestem zarówno solistą, kameralistą, prowadzącym od klawesynu, jak i coachem wokalnym. Mam w sobie tak dużo różnych ról i różnych potrzeb, które dają mi jednak dużą satysfakcję artystyczną, że jeszcze nie jestem stuprocentowo ukierunkowany na którąś z tych działalności - zaznaczył.

- Coraz częściej zadaję sobie pytanie, czy rzeczywiście muszę być aż tak bardzo ukierunkowany. Wszystko, co robię, sprawia mi niesamowitą frajdę. I takie posiadanie odskoczni - że mogę od solo odskoczyć do kameralnej muzyki, później mogę sobie poprowadzić operę, później mogę pójść pouczyć śpiewaków, popracować z nimi, pokołczować - daje mi naprawdę bardzo dużą satysfakcję artystyczną - dodał Krzysztof Garstka.

Czytaj także:


Opera: najpełniejsza ze sztuk

Krzysztof Garstka jest obecnie w trakcie przygotowania dokumentów do habilitacji. Była to dla niego okazja do podsumowań, przede wszystkim w kontekście pracy z zespołem Capella Regia Polona, który artysta prowadzi od 2018 roku.

- Wyszło nam mniej więcej około 200 koncertów od 2018 roku. To jest dużo, tym bardziej biorąc pod uwagę okres pandemiczny, kiedy byliśmy zupełnie zamknięci i nie mogliśmy pracować, więc tych koncertów było naprawdę sporo - przyznał w rozmowie z Klaudią Baranowską.

- To, z czego chyba jestem najbardziej dumny, to opera. Daje mi ona naprawdę niesamowicie dużo frajdy ze względu na to, że jest to połączenie wszystkich sztuk. Mamy muzykę, mamy słowo, mamy teatr i mamy sztuki wizualne, bo jest scenografia, są bardzo często różnego rodzaju wizualizacje. To jest rzeczywiście taka duża kondensacja różnych bodźców artystycznych. Dla mnie opera jest takim tworem, który jest najpełniejszy - zaznaczył. 

Odkrywanie świata śpiewaków

Artysta dodał, że podczas studiów był kształcony głównie solistycznie. - Mamy obecnie taki sposób kształcenia. Bardzo wcześnie, bo bodajże od drugiego albo trzeciego roku, zacząłem współpracować ze śpiewakami na UMFC podczas zajęć z zagadnień interpretacji muzyki dawnej. Wtedy też narodziło się we mnie takie przekonanie, że głos jako pierwotny instrument człowieka ma jeden z największych nośników dramaturgicznych - powiedział Krzysztof Garstka.

- Oczywiście słowo nie ma takiego ładunku emocjonalnego, jak muzyka potrafi mieć, ale słowo w połączeniu z muzyką czyni coś tak ekstremalnie wybuchowego, że to moim zdaniem ma naprawdę największy potencjał dramatyczny i emocjonalny. Wtedy już zacząłem myśleć, że może moją drogą będzie współpraca ze śpiewakami. Marzyłem o tym, żeby być klawesynistą w operze, nawet tylko podgrywać, grać recytatywy, grać w operach, i bardzo mi się taka perspektywa podobała - zaznaczył.

***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadzenie: Klaudia Baranowska

Gość: Krzysztof Garstka (klawesynista, dyrygent, pedagog i coach wokalny)

Data emisji: 4.10.2026

Godz. emisji: 10.00

Opracowanie: Oskar Łapeta


Czytaj także

Tomasz Ritter: wszyscy musimy wierzyć, że instrumenty mają duszę

Ostatnia aktualizacja: 01.09.2024 15:36
- W dawnych instrumentach ludzie często słyszą sam dźwięk, czyli to, co nazywają niedoskonałością instrumentu. Natomiast zupełnie nie romantyzując, fortepian historyczny pozwala usłyszeć w utworze rzeczy, które są napisane w określony sposób. Czy chcemy, czy nie, one zanikają na fortepianie współczesnym - mówił w Dwójce znakomity polski pianista, specjalizujący się w wykonawstwie historycznym.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Dom, w którym muzyka była codziennością. Rozmowa z Elżbietą Stefańską

Ostatnia aktualizacja: 03.08.2026 10:47
- W moim domu nagrywanie nigdy nie było najważniejsze. Najistotniejszy zawsze pozostawał kontakt z drugim człowiekiem: poprzez pedagogikę i poprzez koncert. Nawet jeśli był to występ dla niewielkiej grupy słuchaczy w małej sali. Nie chodziło o wielką estradę i tłum publiczności, lecz właśnie o tę intymność - mówiła w Dwójce Elżbieta Stefańska.
rozwiń zwiń