Wysłuchaj audycji "Połączenie międzynarodowe"<<<
Historia odwagi i grozy
Tuż przed wyjazdem z kraju Pan Nikt, czyli Pasza Talankin kieruje kamerę na siebie i wyznaje: "Miłość do ojczyzny to nie tylko podniesienie flagi czy odśpiewanie hymnu. To także rozmowa o problemach ludzi i o tym, jak je rozwiązać".
Czytaj także:
- Opowieść o nauczycielu z prowincjonalnego rosyjskiego miasta, który pod przykrywką szkolnej kroniki realizuje film obnażający mechanizmy wojennej propagandy, napełnia mnie uczuciem sympatii i podziwu dla jego odwagi, ale także grozy. Bo te niewinne lekcje, na których nauczycielki nie są w stanie poprawnie wymówić słów "demilitaryzacja" czy "denazyfikacja", konfrontowane są z obrazami śmierci na froncie, gigantycznej państwowej przemocy, zaostrzania kar i tych trumien, które wracają z frontu do Karabaszu - mówił w Dwójce Roman Pawłowski.
- Jest to śmieszne, kiedy nauczyciel historii wciska dzieciom, że z powodu sankcji Francuzi przesiądą się z samochodów na konie, bo nie będzie ich stać na benzynę. Ale z drugiej strony widzimy, do czego to prowadzi. Mamy czwarty rok wojny i po drugiej stronie ogromne, stumilionowe społeczeństwo, które jest totalnie przesycone indoktrynacją, nasycone fałszywym widzeniem świata, siebie i misji, jaką ma to państwo. Odniesienia do nazizmu czy stalinizmu nasuwają się same - dodał.
Od lekcji do frontu. Jak rodzi się zgoda na wojnę
Jak zauważył publicysta OKO.Press, za "patriotycznymi" lekcjami kryje się tylko jeden sens. - Można zrozumieć ten kontrast między naturalną potrzebą tożsamości, związku z miejscem, z którego pochodzę, z ludźmi, wśród których żyję i dla których pracuję, a narzuconą odgórnie propagandą, która sprowadza się do jednego przekazu: macie przelewać krew za ojczyznę - zaznaczył.
- Twórcy dokumentu, portretując zwykłych Rosjan, pokazują, jak wybierają oni bycie częścią wojennej propagandy. Twórcy filmu zrobili wszystko, by pokazać, w jaki sposób ludzie, mając do wyboru choćby drobne akty oporu czy sprzeciw wobec elementarnej przemocy, której są świadkami, wybierają wygodę. I to ich nie usprawiedliwia - dodał Roman Pawłowski.
- Najważniejsze jest jednak to, że patrzy on z rozpaczą i prawdziwym przejęciem na to, jak oni staczają się w tę przepaść razem z całym społeczeństwem. Kolejni chłopcy golą sobie głowy, zostają zmobilizowani, jadą na front i wracają w cynkowych trumnach - zaznaczył w audycji.
Milczenie kosztuje mniej niż prawda
W recenzji filmu zamieszczonej w "Kyiv Independent", jej autor podkreślił, że jest to jeden z najsilniejszych obrazów pokazujących źródła przemocy państwowej, na których opiera się dyktatura Putina.
- To nie jest dyktatura, która wzięła się znikąd. To emanacja ogromnej, przytłaczającej większości społeczeństwa rosyjskiego. Pasza Tarankin, uciekając i publikując nagrane taśmy, nie zgodził się na to, by być niemym świadkiem tego, co zaczęło się dziać w Rosji po 2022 roku. Nie ugiął się pod presją i postanowił pozostać uczciwym człowiekiem. Jego walka o wolność miała wysoką cenę. Musiał opuścić Rosję, bo jego działania narażały go na bardzo poważne konsekwencje - powiedział gość "Połączenia międzynarodowego".
Podważanie tzw. "specjalnej operacji wojskowej", jak Rosja nazywa wojnę w Ukrainie, może kosztować nawet 15 lat ciężkiego więzienia. Kwestionowanie działań armii Federacji Rosyjskiej, nawet do 20 lat.
***
Przygotowanie: Katarzyna Fitzwilliams
Gość: Roman Pawłowski (publicysta OKO.press)
Data emisji: 25.02.2026
Godzina emisji: 13.43
Materiał wyemitowano w audycji "Połączenie międzynarodowe".
oł