W rozmowie badacz przywołał paradoks, że Mozart – cudowne dziecko muzyki – nigdy nie utracił dziecięcej wrażliwości. - Jest taka opinia, że nigdy dzieckiem być nie przestał. Zawsze zachowywał niewinność i zadziorność dziecka. A dorosłym był od szóstego roku życia. Już wtedy jego osiągnięcia były takie, których mógł dokonać dorosły człowiek – wyjaśniał w audycji Ireneusz Dembowski.
Posłuchaj w audycji "Rozmowy po zmroku" >>>
Najważniejszy dla Mozarta był jego ojciec
Centralną postacią w życiu Mozarta pozostawał jego ojciec, Leopold. - Bezsprzecznie był najważniejszy. On syna uwielbiał i Wolfgang uwielbiał ojca. Oczywiście nie całe życie. Nastąpił moment, kiedy młody człowiek zaczął się buntować przeciwko ojcu, jak to naturalnie zawsze bywa - mówił.
- Ojciec był jego mentorem, nauczycielem, menadżerem, impresariem. Organizował wszystko. Pisał też za niego listy – te kierowane do arystokracji czy władców. Wolfgang tylko je podpisywał – podkreślił badacz.
"Pisał po mozartowsku"
Z korespondencji wynika, że Mozart posługiwał się niezwykle żywym i osobistym językiem. - Nie pisał po niemiecku w ścisłym sensie, ale w dialekcie szwabsko-bawarskim. (...) Najbardziej chciałoby się powiedzieć, że pisał w języku mozartowskim. Poza tym jego listy są utkane różnymi, obcymi wyrazami, z różnych języków. Mozart znał nie tylko niemiecki, ale też francuski, włoski i łacinę. W końcu urodził się i żył przez długi czas w księstwie kościelnym, gdzie jedna trzecia mieszkańców była fizycznie i profesjonalnie związana z Kościołem – tłumaczył Ireneusz Dembowski.
Sprawdź:
Myśli Mozarta ukryte w zaszyfrowanych wiadomościach
Korespondencja Mozarta ujawnia także jego konflikty z autorytetami. Szczególnie napięta była relacja z arcybiskupem Hieronymusem von Colloredo, jego dawnym zwierzchnikiem w Salzburgu. - Colloredo był człowiekiem niezwykle autorytarnym, dyktatorem. Mozart nie mógł tego znieść. Ojciec miał jeszcze w sobie ducha baroku i potrafił się kłaniać w pas, ale syn tego nie znosił. Wyjechał do Wiednia – wtedy niekwestionowanej stolicy sztuki i muzyki. To tam miał szanse rozwoju – podkreślił w rozmowie.
Jak zaznaczał, niektóre listy Mozarta były pisane językiem zaszyfrowanym. - Trafiały one najpierw do jego rąk. Były pisane czasem językiem tajemnym, rodzajem szyfru. To dla zmylenia arcybiskupiej cenzury. W tym szyfrze padają oczywiście grube słowa na temat zwierzchnika - dodał Dembowski.
***
Tytuł audycji: Rozmowy po zmroku
Prowadzenie: Karol Furtak
Data emisji: 27.01.2026
Godz. emisji: 22.30
zch/pg