Hymn Unii Europejskiej. Wspólna melodia, różne teksty

Ostatnia aktualizacja: 01.05.2014 16:00
- Unia Europejska nie zatwierdziła żadnych słów jako kanonicznych. W praktyce powstały parafrazy w językach narodowych, często odbiegające od oryginału i na ogół redukujące dość bogate środki poetyckie Schillera - o historii "Ody do radości" opowiadał autor jej polskiego przekładu prof. Andrzej Lam.
Audio
Uczestnicy Parady Schumana
Uczestnicy Parady SchumanaFoto: PAP/ Tomasz Gzell

- Tak wzniosłego hymnu na cześć radości przed Schillerem nie napisał nikt - zauważał w "Notatniku Dwójki" historyk i tłumacz prof. Andrzej Lam. Niemiecki poeta "Odę do radości" ogłosił drukiem w roku 1786. Miała ona wtedy zupełnie inny wydźwięk niż trzydzieści lat później, kiedy tekst Schillera wplatał do swojej IX Symfonii Ludwig van Beethoven. - W momencie powstania "Oda do radości" była wcieleniem prometejskich ideałów oświecenia, ale kiedy w przebiegu rewolucji francuskiej okazało się, że hasła wolności, równości i braterstwa mogą być nadużywane, a wręcz topione we krwi, Schiller nie zdecydował się włączyć ody do wydania zbiorowego swoich wierszy. Poczekał kilka lat i dopiero w 1803 roku, na dwa lata przed śmiercią, ogłosił jej tekst ostateczny - opowiadał gość Wacława Tkaczuka.

W roku 1824, kiedy Beethoven kończył partyturę IX Symfonii wraz z finałową kantatą wykorzystującą tekst poematu Schillera, w Europie na nowo odżyły nastroje rewolucyjne. W Polsce utwór zbiegł się z "Odą do młodości" Adama Mickiewicza, wyrażającą podobne idee.

- Oda, która powstała na krótko przed Wielką Rewolucją Francuską, przyznaje radości wartość najwyższą w planie stworzenia - wyjaśniał Andrzej Lam. Początkowo miała to być oda do wolności, ale ostatecznie to właśnie radość zrównuje w tym tekście ludzi w braterstwie, buduje przyjaźń, łączy małżonków, sprzyja pracy uczonego, jest matką wszelkich cnót, a sprawia to wszystko jako iskra boska.

Polskiego przekładu "Ody do radości" na potrzeby Filharmonii Narodowej dokonał w 1950 roku Konstanty Ildefons Gałczyński. - Uwspółcześnił on tekst Schillerowski, nieco obniżył jego ton, pojęcia oświeceniowe i religijne zastąpił uniwersalnym liryzmem. Uroczysty apel zastąpił bardziej poufałym wezwaniem w rodzaju: „biegnij bracie tak i ty”...

Finałowa kantata z IX Symfonii Beethovena została zatwierdzona jako hymn Rady Europy w roku 1972, a w 1993 jako hymn Unii Europejskiej. Jego instrumentalną wersję opracował Herbert von Karajan. Ze względu na międzynarodowy charakter organizacji nie zatwierdzono oficjalnych słów Hymnu Europy, w praktyce jednak każde z państw dokonało parafrazy "Ody do radości" w języku narodowym.

O muzycznej stronie IX Symfonii opowiedział w audycji muzykolog Piotr Wierzbicki. Zachęcamy do wysłuchania nagrania.
Audycję przygotował Wacław Tkaczuk.
bch/mm

Komentarze1
aby dodać komentarz
szeleszczyciel2014-05-01 19:12 Zgłoś
Wspólną melodią Polaków jest Mazurek Dąbrowskiego, Polonez Ogińskiego, Bogurodzica, a tamta melodia jest niemiecka, i już. Nie będzie Niemiec nam w uszach tarabanił!

Czytaj także

Thomas Tellefsen. Norweski dziedzic spuścizny Chopina

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2014 14:00
- Myślę, że byli dobrymi przyjaciółmi. Chopin uważał go za bardzo utalentowanego pianistę i kompozytora - tak o norweskim uczniu polskiego wirtuoza mówiła w Dwójce Ingrid Loe Dalaker, autorka wydanej niedawno w Polsce książki "Thomas Tellefsen w norweskiej i francuskiej kulturze muzycznej".
rozwiń zwiń

Czytaj także

10. rocznica wstąpienia Polski do UE. Polak w Unii czuje się dobrze!

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2014 13:00
Jak Polacy odnajdują się na europejskim rynku pracy? Postanowiliśmy to sprawdzić w 10. rocznicę wejścia Polski do UE.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dekada w UE: trudna droga Polski

Ostatnia aktualizacja: 28.04.2014 18:37
Akcesja Polski do Unii Europejskiej poprzedzona była długimi i żmudnymi negocjacjami. Kraje kandydujące musiały przekonać zachód, że są zdolne do kooperacji i mogą spełnić stawiane przed nimi wymagania. Sukcesy Polski odniesione przez ostatnie 10 lat dowodzą, że trudny proces akcesyjny nie poszedł na marne.
rozwiń zwiń