Chciał być jak Jan Tomaszewski. W końcu zakochał się w Piazzolli

Ostatnia aktualizacja: 15.02.2014 12:00
- Uznawanie akordeonu za mało poważny instrument to nieporozumienie. W naszym repertuarze jest ponad 200 koncertów z orkiestrą! To więcej niż w przypadku niejednego bardziej "klasycznego" instrumentu - wyjaśniał w audycji "Five o'clock" Klaudiusz Baran. Zobacz wideo!
Justyna Baran i Klaudiusz Baran w Five oclock
Justyna Baran i Klaudiusz Baran w "Five o'clock"Foto: Grzegorz Śledź/PR2



Gość Agaty Kwiecińskiej to jeden z najwybitniejszych polskich wirtuozów akordeonu, a także znakomity pedagog. Do Studia Polskiego Radia im. Władysława Szpilmana przyniósł nie tylko klasyczny akordeon, lecz także jego - kojarzonego z Argentyną - krewniaka, czyli bandoneon. Co ciekawe, instrument, bez którego trudno wyobrazić sobie rasowe tango, powstał w południowych Niemczech. W XIX wieku miał zastępować organy w mniejszych kościołach. Wraz z niemieckimi emigrantami dotarł do Ameryki Południowej i dosyć szybko stał się argentyńskim instrumentem narodowym.

Klaudiusz Baran zainteresował się bandeonem, gdy w połowie lat 90. zakochał się w tango nuevo Astora Piazzolli. Był już wtedy gruntownie wykształconym akordeonistą, co, jak przyznaje, stało się trochę przez przypadek. Jako mały chłopiec chciał zostać bramkarzem, a jego wzorem był Jan Tomaszewski. Odkryto u niego jednak zupełnie inny talent, więc trafił na egzamin do szkoły muzycznej.

- Miałem klaskać jakieś rytmy, oceniać wysokości dźwięku, śpiewać melodie. A że byłem dosyć upartym dzieckiem, nie chciałem wykonać tego ostatniego polecenia. Usłyszałem więc: "na fortepian się nie nadaje... niech będzie akordeon" - wspominał muzyk z uśmiechem i dodał, że szybko polubił akordeon i przestał marzyć o piłce nożnej.

Co istotne, w muzyce klasycznej akordeon jest instrumentem bardzo młodym. Gość Agaty Kwiecińskiej powiedział, że pierwsze utwory z jego repertuaru powstały w latach 20. i 30, a kompozycje na wysokim poziomie pojawiają się dopiero od półwiecza. Dlatego zdarzają się wciąż miejsca, w których pojawienie się akordeonu wywołuje złośliwe uśmieszki, a przynajmniej zdziwienie. Okazuje się, że całkiem niedawno Klaudiusz Baran stał się pierwszym akordeonistą, który wystąpił jako solista z orkiestrą w warszawskiej Filharmonii Narodowej…

Więcej m.in. o wyprawie "z drzewem do lasu", czyli z bandoneonem do Argentyny, o niezwykłym spotkaniu z Arvo Pärtem oraz o popularności tanga nad Wisłą - w załączonych nagraniach wideo. W audycji "Five o'clock", poza samym Klaudiuszem Baranem, muzykowali: jego żona, skrzypaczka Justyna, oraz partner estradowy, gitarzysta Michał Nagy.

mm/jp

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Astor Piazzolla zafascynował mnie dogłębnie"

Ostatnia aktualizacja: 24.07.2012 18:16
- Szukam i będę zawsze przypominać ludzi, którzy budzili kontrowersje, którzy łamali wszelkie stereotypy i chodzili swoimi utartymi ścieżkami – mówiła w Jedynce Izabela Kopeć, śpiewaczka, wokalistka, mezzosopranistka.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kwartet Śląski: kwartet to twór niezwykle zazdrosny

Ostatnia aktualizacja: 20.08.2014 12:00
- Od trzydziestu lat spotykamy się codziennie, by pograć od wpół do dziesiątej do trzynastej. Potem rozchodzimy się do innych zajęć - mówił w Dwójce skrzypek Arkadiusz Kubica, który wraz z kolegami opowiadał o życiu w kwartecie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Szábolcs Esztényi. Dlaczego szkoły nie uczą nas mówić, tylko recytować?

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2014 12:00
Gość audycji "Five o'clock", znakomity kom­po­zy­tor, pia­ni­sta i peda­gog węgierskiego pocho­dze­nia, zdradzał tajniki muzycznej improwizacji i opowiadał o tragicznej historii Węgier, której wiatry przywiały go nad Wisłę. Zapraszamy do obejrzenia nagrania wideo.
rozwiń zwiń