Tadeusz Sobolewski: Białoszewski był niezłym hipsterem

Ostatnia aktualizacja: 29.03.2014 13:00
- Dziś coraz więcej ludzi żyje tak jak on, choć niekoniecznie mają talent literacki - podkreślił w audycji "Życie na miarę literatury" znawca twórczości poety. O Mironie Białoszewskim rozmawialiśmy w Dwójce w kontekście niezwykłego - w pewnym sensie muzycznego - wydania jego dzieł.
Audio
  • Tadeusz Sobolewski: Białoszewski był niezłym hipsterem (Rozmowy po zmroku/Dwójka)
  • Marcin Staniszewski i Patryk Zakrocki o projekcie "Białoszewski do słuchu" (Nokturn/Dwójka)
Tadeusz Sobolewski: w Pamiętniku Miron Białoszewski mówi ja...
Tadeusz Sobolewski: w "Pamiętniku" Miron Białoszewski mówi "ja"...Foto: Grzegorz Śledź / PR2

- Oprócz projektu literackiego on stworzył projekt egzystencjalny, bardzo nietypowy dla naszej kultury, która nastawiona jest raczej na zbiorowość - zwrócił uwagę współprowadzący audycję Andrzej Franaszek.

- Jego osobność w niezwykły sposób łączyła się z "byciem razem". To postawa bardzo aktualna, bliska współczesnej wrażliwości. Przecież wszyscy jesteśmy w sieci i możemy skomunikować się w każdej chwili z całym światem. Zarazem jednak stale odczuwamy bardzo silną barierę - zwracał uwagę Tadeusz Sobolewski, który nazywa Białoszewskiego "pierwszym hipsterem". - On nie był żadnym lumpem. Pamiętam te koszule, płaszcze, kapelusze, łańcuszki na szyi - dodał pół żartem, pół serio. - Na naszych oczach Białoszewski normalnieje. Dziś okazuje się, że to tamten świat był nienormalny.

Gośćmi Andrzeja Franaszka i Doroty Gacek byli także Joanna Mueller oraz Adam Wiedemann, twórcy identyfikowani z poezją neolingwistyczną, pod wieloma względami "spadkobiercy" Białoszewskiego.- On był bardziej nowoczesny nawet od poetów awangardowych. U niego bowiem do wiersza "właziło wszystko", bez wstępnego podziału na to, co się nadaje, i na to, co się nie nadaje. To wydaje mi się szczególnie współczesne. Przecież na Facebooka też "wszystko włazi" - uważna Mueller. - Cała jego twórczość to w pewnym sensie polowanie na "mówienie". Nagrywał swoje utwory, żeby sprawdzić, czy głos nie brzmi fałszywie...

No właśnie... "Dążę do tego, żeby to, co pisane, było zapisaniem mówionego. I żeby pisanie nie zjadło mówienia. To, co jest warte z języka mówionego, to się zapisuje. A to z napisanego - jest potem mówione na głos” - pisał w "Mówieniu o pisaniu” Miron Białoszewski. Wynalazek cichego czytania nazywał nieporozumieniem. I deklarował: "Zawsze uważałem poezję za coś do czytania na głos (...). Poezja osiąga swoje pełne bycie, gdy jest mówiona na głos”.

W przeciwieństwie do większości autorów tego typu deklaracji Białoszewski przeszedł od słów do czynu. W kwietniu 1965 roku pisał w liście do przyjaciela: "Kupiłem sobie za 4 tysiące magnetofon. Jak przyjedziesz do Warszawy w maju albo w czerwcu, to możemy się bawić w nagrywanie. To dobre zajęcie. Interesuje każdego". Do roku 1982 na kasety trafia większa część późnej twórczości poety: setki drobnych wierszy, "Chamowo”, "Zawał”, fragmenty "Rozkurzu” i "Tajnego dziennika”, a także "Pamiętnika z powstania warszawskiego” i "Szumów, zlepów, ciągów”. Wiele swoich tekstów Białoszewski nagrywa także w profesjonalnych warunkach studia Polskiego Radia, gdzie, za namową Jadwigi Stańczakowej, bywa częstym gościem od połowy lat 70. W ten sposób w ciągu 17 lat powstaje niezwykłe dźwiękowe archiwum, stanowiące w historii polskiej kultury wyjątkowy fenomen - zarówno ze względu na objętość (w sumie ponad 80 godzin materiału), jak i z uwagi na charakter samych nagrań oraz ich miejsce w twórczym dorobku Białoszewskiego.

Album
Album "Białoszewski do słuchu"

Chodzi między innymi o szczególne walory muzyczne tych materiałów, w których niektórzy komentatorzy doszukują się polskiego odpowiednika awangardowego kierunku zwanego "poezją dźwiękową". Owa specyficzna "muzyczność" poety okazały się inspirująca dla współczesnych twórców, nie tylko z kręgu ambitnej piosenki, lecz także poszukującego jazzu, kompozycji elektroakustycznej czy artystycznego słuchowiska. O niezwykłym wydawnictwie fonograficznym "Białoszewski do słuchu" - prezentującym 5-godzinny wybór z dźwiękowych archiwów poety, a także oparte na nich dzieła współczesnych kompozytorów - opowiedział w "Życiu na miarę literatury" kurator przedsięwzięcia Maciej Byliniak.

Tych nagrań słuchaliśmy w audycji "Nokturn" Jacka Hawryluka i Bartka Chacińskiego, którzy rozmawiali również z autorami zaprezentowanych słuchowisk: Marcinem Staniszewskim ("Chamowo") oraz Patrykiem Zakrockim ("Osmędeusze, czyli ulotności i bazgroły")

mm/ei

Komentarze1
aby dodać komentarz
szeleszczyciel2014-03-28 19:55 Zgłoś
Czym był? Po jakiemu to? Pan sobolewski też chce pokazać, że umie się nowomową posługiwać?

Czytaj także

Białoszewskiego odprawianie Dziadów

Ostatnia aktualizacja: 10.07.2012 19:20
Znakomity poeta, a przy tym: intrygujący aktor i jego niesamowite wykonanie Mickiewiczowskiego arcydramatu. Już na płycie!
rozwiń zwiń

Czytaj także

Miron Białoszewski opanowuje rzeczywistość

Ostatnia aktualizacja: 17.06.2013 22:00
Wszystko musiał poznać "na osobiście". Był skupiony na sobie, ale w jego świecie wciąż tylu innych. W 30. rocznicę śmierci poety o jego życiu i wywiedzionych z życia książkach opowiadali w Dwójce Anna i Tadeusz Sobolewscy.
rozwiń zwiń