Malarz, pilot, pedagog. Niezwykłe życie Tadeusza Pruszkowskiego

Ostatnia aktualizacja: 25.06.2026 14:11
- Mam wrażenie, że jego największym dziełem byli ludzie. Chciał wychowywać artystów, wspierać ich i pomagać im odnaleźć własną drogę. Fascynowało mnie, skąd brał tyle energii i dlaczego tak wielu ludzi chciało za nim podążać - mówiła o Tadeuszu Pruszkowskim autorka biografii artysty Anna Rudnicka-Litwinek.
Tadeusz Pruszkowski na swoim prywatnym samolocie de Havilland DH.60 Gipsy Moth Sroka (SP-TUR)
Tadeusz Pruszkowski na swoim prywatnym samolocie de Havilland DH.60 Gipsy Moth "Sroka" (SP-TUR)Foto: Jan Ryś/NAC

Wysłuchaj audycji "O wszystkim z kulturą"<<<

Tadeusz Pruszkowski był malarzem, pierwszym rektorem Akademii Sztuk Pięknych, pilotem, organizatorem życia artystycznego i charyzmatycznym pedagogiem. Choć za życia należał do najważniejszych postaci polskiej kultury, dziś pozostaje niemal zapomniany. 

Tadeusz Pruszkowski: uśmiechnięty pilot z dwupłatowcem.

Autorka książki "Mistrz Prusz. Więcej niż jedno życie" Anna Anna Rudnicka-Litwinek przyznała, że Tadeusz Pruszkowski interesował ją jako malarz i twórca niezwykłego domu w Kazimierzu Dolnym, ale jeszcze nie na tyle, by poświęcić mu kilka lat pracy i napisać obszerną biografię. - Wszystko zmieniło się podczas pracy nad moją poprzednią książką "Dziewczyny na skrzydłach". Gdziekolwiek zaglądałam do materiałów dotyczących polskiego lotnictwa, natrafiałam na tego uśmiechniętego, łysego pana z dwupłatowcem. Coraz bardziej mnie intrygował - powiedziała.



- Odkryłam, że był nie tylko pilotem, ale także świetnym felietonistą. Kiedy przeczytałam jego teksty o lotnictwie, zachwycił mnie język, poczucie humoru i sposób opowiadania. Czasem żartuję, że być może był nawet lepszym pisarzem niż malarzem. Z całą pewnością był natomiast znakomitym pedagogiem – i z tego przede wszystkim zapamiętali go jego uczniowie - podkreślała Anna Rudnicka-Litwinek.

Czytaj także:

Największym dziełem Pruszkowskiego byli ludzie

Autorka biografii zaznaczyła, że do tej pory niewiele o Pruszkowskim napisano. Istniał przede wszystkim we wspomnieniach swoich uczniów, w rozproszonych felietonach i pojedynczych artykułach. Nie było jednej książki, która opowiadałaby o jego życiu.

- Doszłam do wniosku, że ogrom czasu poświęcał innym ludziom. Uczył, organizował życie artystyczne, angażował się w lotnictwo, działał społecznie. Być może właśnie dlatego pozostawił po sobie mniej dzieł malarskich, niż moglibyśmy się spodziewać. Kiedyś Susan Sontag napisała, że pisze się książki, które samemu chciałoby się przeczytać. Ja nie mogłam znaleźć książki o Pruszkowskim, więc postanowiłam ją napisać - zaznaczyła.

Historia, która sama domagała się opowiedzenia

Anna Rudnicka-Litwinek zaznaczyła, że jej praca zaczęła się od malowania, jeżdżenia na plenery, czytania książek o środowisku artystycznym i lotniczym dwudziestolecia międzywojennego. Żartowała, że gdziekolwiek "rzucała pestką śliwki", tam trafiała na Pruszkowskiego.

- Zaczął pojawiać się wszędzie – w fotografiach, wspomnieniach, dokumentach. Miałam wrażenie, że nieustannie przypomina o swoim istnieniu. Pracowałam nad tą książką ponad 15 lat. Kilkakrotnie odkładałam ten projekt, ale za każdym razem wydarzało się coś, co sprawiało, że do niego wracałam. Ktoś zadawał pytanie o Pruszkowskiego, odnajdywałam nieznane zdjęcie, poznawałam jego potomków albo trafiałam na kolejną pamiątkę. Z czasem obraz jego życia stawał się coraz pełniejszy. Mam poczucie, że ta książka powstawała bardzo naturalnie. Była efektem wielu lat poszukiwań i cierpliwego składania kolejnych elementów układanki - wyznała w Dwójce.

Dlaczego Tadeusz Pruszkowski został zapomniany?

Tadeusz Pruszkowski za życia cieszył się ogromnym autorytetem. Był profesorem, mentorem i "Pruszem", do którego studenci ustawiali się w kolejce. Obecnie jest jednak nieco zapomniany.

- Być może częściowo sam o to zadbał. Przywołuję w książce jego wspomnienie z pogrzebu Józefa Chełmońskiego. Dwadzieścia lat po tym wydarzeniu pisał, jak ważne jest, by nie ulegać pogoni za sławą i nie budować pomnika z samego siebie. Mam wrażenie, że los potraktował te słowa bardzo dosłownie. Pruszkowski rzeczywiście nie stał się legendą na miarę wielu swoich współczesnych, choć moim zdaniem zasługuje na miejsce wśród najważniejszych postaci polskiej kultury - zaznaczyła Anna Rudnicka-Litwinek.

- Pokazuje bowiem, że można budować sztukę poprzez wspólnotę, współpracę i wychowywanie kolejnych pokoleń twórców. Samo malowanie nie było dla niego najważniejsze. Największą wartością byli ludzie - dodała.

***

Tytuł audycji: O wszystkim z kulturą

ProwadzenieKatarzyna Sanocka

Gość: Anna Rudnicka-Litwinek (pisarka, malarka, ilustratorka i wydawczyni)

Data emisji: 24.06.2026

Godz. emisji: 19.10


Czytaj także

Anna Bilińska i autoportret, który otworzył jej drzwi do sławy

Ostatnia aktualizacja: 23.04.2026 12:00
Na tle XIX-wiecznych ograniczeń wobec kobiet-artystek Anna Bilińska-Bogdanowiczowa wyrasta na postać wyjątkową – konsekwentnie budującą swoją pozycję w świecie sztuki. Urodzona w 1854 roku w Złotopolu, zmarła zaledwie 39 lat później w Warszawie. Pozostawiła jednak dorobek, który zapewnił jej miejsce w historii malarstwa. - Ona marzyła o sławie. I zniknęła z pewnego powodu - mówiła w Dwójce Małgorzata Ziewiecka, biografka malarki.
rozwiń zwiń