Madrygały i pierogi. Monteverdi wraca do krakowskiego baru mlecznego "Żaczek"

Ostatnia aktualizacja: 12.02.2026 11:15
- Monteverdi pisał swoje utwory dla towarzystwa, które ucztowało. Dla intelektualistów, koneserów, znajomych. Bary mleczny to miejsca kultowe w historii Polski. Kojarzą się z czymś bardzo miłym, ale też z miejscami, gdzie spotykali się ludzie samotni, zapuszczeni, jedzący coś dostępnego, niewiele ze sobą rozmawiający. To nie jest miejsce, w którym się baluje. Czuję pewną nostalgię wobec barów mlecznych. Nie tylko nostalgię, po prostu lubię w nich jeść bardziej niż w restauracjach - mówił na antenie Dwójki Cezary Tomaszewski, reżyser przedstawienia "bar.okowa uczta.
Przedstawienie bar.okowa uczta w barze mlecznym Żaczek w Krakowie
Przedstawienie "bar.okowa uczta" w barze mlecznym "Żaczek" w KrakowieFoto: Klaudyna Schubert

Wysłuchaj audycji "Kwadrans bez muzyki"<<<

Wraca jedna z najbardziej nieszablonowych produkcji ostatnich lat: teatralna inscenizacja madrygałów Claudia Monteverdiego w jednym z barów mlecznych w Krakowie. Przy stole, na stole, w czasie konsumpcji, po konsumpcji, bez wyraźnego podziału na wykonawców i publiczność. W towarzystwie artystów zajrzeliśmy do tej nietypowej sali koncertowej.

Bezdomna orkiestra i kamienica z czasów Monteverdiego

Reżyser relacjonował, że praca nad tym przedsięwzięciem była dla niego prosta.

- Po pierwsze, Capella Cracoviensis jest bezdomną instytucją. Nie jest przypisana do żadnego budynku ani sali koncertowej. Dostając propozycję od dyrektora Tomka Adamusa, by zrobić teatr muzyczny i rozwinąć jakąś formułę z jego muzykami, musiałem najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie: gdzie? Zorientowałem się, że bar mleczny "Żaczek" przy Grodzkiej mieści się w kamienicy wybudowanej w czasach, kiedy żył Monteverdi - tłumaczył Cezary Tomaszewski w rozmowie z Jakubem Kuklą.


Monteverdi przy ceracie. Muzyka dawna w miejscu ponad podziałami

Bar mleczny to miejsce ponad podziałami. Stołują się tam studenci, osoby z problemami finansowymi, ale też biznesmeni. 

- Udział w tym projekcie to dla mnie wielkie zaskoczenie. To też moja pierwsza współpraca z Capella Cracoviensis i właściwie pierwszy spektakl, który zrobiłem. Byłem świeżo po wydziale wokalnym Akademii Muzycznej. Jak większość świeżo upieczonych absolwentów, o muzyce Monteverdiego myślałem z pewnym pietyzmem. Na pewno nie kojarzył mi się z barem mlecznym. Cezary zburzył tę wizję i pokazał, że ta muzyka brzmi w barze całkiem nieźle. I że opowiada o zwyczajnych rzeczach, które dzieją się między zwyczajnymi ludźmi - wyznał na antenie Dwójki bas Sebastian Szumski.


Nie koncert, lecz współuczestnictwo

Cezary Tomaszewski chciał zaakcentować wspólnotowy kontekst prezentowania tej muzyki.

- Bar to przestrzeń, w której spotykają się bardzo różni ludzie. To idealne miejsce, by wyciągnąć tę muzykę z kontekstu instytucji i prestiżu. Często mam wrażenie, że do filharmonii czy opery chodzi się także po to, by się pokazać. Jako widzowie bywamy tam pospinani. Nie uczestniczymy w wydarzeniach w sposób radosny. W barze próbujemy rozpętać żywioł emocjonalnego, intymnego, radosnego współuczestnictwa w sztuce. Trochę surrealistycznego. Dlatego to nie jest koncert, tylko przedstawienie - mówił reżyser wydarzenia w "Kwadransie bez muzyki".

Madrygał między zupą a klawesynem

Sopranistka Antonina Ruda przyznaje, że w tym przedstawieniu nie ma gotowych schematów. Wszystko dzieje się na bieżąco.

- Zaczynamy "Toccatą" Monteverdiego, która zaprasza słuchaczy do baru. Siedzimy przy stolikach. Każdy dostaje zupę. Publiczność nie wie, kto z nas gdzie siedzi. Klawesyn przygrywa, a nagle z tego wszystkiego wyłaniamy się my, śpiewając pierwszy madrygał. To ogromne zaskoczenie: ktoś nagle odkrywa, że siedzi przy śpiewaku. Wykonawcy są rozrzuceni po całym barze. Publiczność dosiada się do nas - wyznała artystka.

Sztuka, która wydarza się wszędzie

Sebastian Szumski przyznał, że fizyczna bliskość śpiewaków i publiczności bywa krępująca.

- Taki jest teatr Cezarego. On lubi interakcje. Granica sceny znika. Publiczność staje się uczestnikiem. Każdy spektakl jest inny, bo inni są ludzie. Z muzycznej strony to niepowtarzalna okazja, by słyszeć głos z bardzo bliska. To doświadczenie niemal fizyczne, jak słuchawki na uszach. Madrygały często opowiadają o cierpieniu, zwłaszcza miłosnym. Kiedy myślę o barze mlecznym, widzę samotne osoby, zamyślone, chcące zniknąć. Te polifoniczne struktury są jak wielogłosowa wrażliwość wychodząca z głów tych ludzi - zaznaczył śpiewak.

- Sztuka może wydarzyć się wszędzie. Nie musi to być wyszukana sala koncertowa. Piękno istnieje również tam, gdzie nie ma marketingowej otoczki - dodał.


***

Tytuł audycjiKwadrans bez muzyki

PrzygotowanieJakub Kukla

Data emisji: 12.02.2026

Godz. emisji: 11.00

Czytaj także

Händel w centrum, awangarda na horyzoncie. Opera Rara odsłania program 2026

Ostatnia aktualizacja: 26.01.2026 17:40
Mityczni bohaterowie i legenda XX-wiecznej awangardy, historia starożytna i współczesny test na inteligencję. Do tego operowe bohaterki w tanecznym sprzeciwie wobec patriarchatu i Monteverdi z bardzo bliska przy barowym stoliku. – Organizatorzy anonsują tegoroczną odsłonę krakowskiego festiwalu Opera Rara. Co przygotowano?
rozwiń zwiń