REKLAMA

Powstanie w getcie. "O zagładzie można było opowiedzieć tylko po polsku"

Ostatnia aktualizacja: 19.04.2013 02:00
- W Izraelu nazwisko Marka Edelmana otwierało przede mną wszystkie drzwi - tak Anka Grupińska wspominała w Dwójce prace nad wznowioną właśnie książką "Ciągle po kole", poruszającym zapisie rozmów z powstańcami z getta warszawskiego.
Audio
  • 70. rocznica powstanie w getcie warszawskim. Rozmowa o książce "Ciągle po kole" (Dwójka/ Sezon na Dwójkę)
Marek Edelman, 2006
Marek Edelman, 2006Foto: PAP/Paweł Kula

- Choć dziś trudno uwierzyć, to na początku lat 80. nie wiedzieliśmy o powstaniu w getcie absolutnie nic - powiedziała autorka Joannie Szwedowskiej. - Dziś jedna osoba potrafi napisać o Marku Edelmanie pięć książek. My mogliśmy się o nim dowiedzieć tylko ze "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall - dodaje. To właśnie dręczące ją pytanie o dalsze losy jednego z przywódców powstania kazało Annie Grupińskiej odnaleźć i spotkać się z Markiem Edelmanem. Ta rozmowa - nagrania w 1985 roku - otwiera jej książkę. Zapis innego z nim spotkania, do którego doszło 14 lat później, zamyka "Ciągle po kole".

Zobacz serwis specjalny przygotowany na 70. rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim >>>

W międzyczasie Grupińska rozmawiała z wieloma innymi żołnierzami getta warszawskiego. Większość z tych spotkań trafiła do tomu "Po kole", wydanego w 1991 roku. Wznowione właśnie, wydanie z 2000 roku rozbudowane zostało o trzy kolejne wywiady. By mogły one powstać Grupińska musiała wyjechać do Izraela (co przed 1989 rokiem nie było łatwe), w którym ostatecznie na ładnych parę lat zamieszkała.

- Nazwisko Marka Edelmana otwierało mi drzwi wszystkich powstańców. Niektórzy go kochali, inni złościli się na jego poglądy dotyczące Izraela, wszyscy skromnie go wielbili - wspomina w "Sezonie na Dwójkę". - Większość z nich bardzo chciała opowiedzieć dramatyczną historię swojego życia młodej dziewczynie z Polski. Bo tą dawną historią nie chcieli zawracać głowy własnym dzieciom, żyjącym w świecie falafela, morza i opalenizny. Zagłada to była wstydliwa sprawa...  Poza tym oni getto i powstanie przeżywali w jidysz i po polsku. Jak więc mieli o tym opowiadać po hebrajsku... - dodaje.

Trauma była zresztą tak ogromna, że niektórzy rozmówcy Anki Grupińskiej potrzebowali wielu lat, by się otworzyć. Dlatego dopiero w drugim wydaniu książki pojawia się wstrząsająca rozmowa z Kazikiem Rajtazerem, wspominającym między innymi powojenną działalność "Mściciela", dążącego do bezpośredniego wymierzenia sprawiedliwości nazistowskim zbrodniarzom, a może całemu narodowi niemieckiemu...

Wielu bohaterów "Ciągle po kole", wśród nich Marek Edelman, dziś już nie żyje. Niektórych powstańców Anka Grupińska nie zdążyła spotkać: Ryfka Rozenstein, dziewczyna Edelmana z czasów getta, odeszła kilka tygodni przed jej planowaną wizytą...

Pozostały poruszające wspomnienia: ich i o nich. Posłuchajcie.

Czytaj także

"Holokaust zabija, nawet ocalonych"

Ostatnia aktualizacja: 18.04.2013 19:00
- Kiedy po '89 roku wydawało się, że jest całkowita wolność, a na ścianach pojawiły się te wszystkie napisy (przyp.red. antysemickie), on tego już nie wytrzymał - mówiła w Dwójce żona pisarza Bogdana Wojdowskiego, Maria Iwaszkiewicz.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Gen. Ścibor-Rylski: patrzyłem na getto i nie mogłem pomóc

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2013 07:48
Dla nas, młodych ludzi widok mordowania żydowskiej dzielnicy był strasznie przygnębiający - mówi "Gazecie Wyborczej" gen. Zbigniew Ścibor-Rylski, prezes Związku Powstańców Warszawskich.
rozwiń zwiń
Czytaj także

Raport Stroopa. Przerażający dowód niemieckich zbrodni

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2013 15:42
Oryginał raportu Jürgena Stroopa "Żydowska dzielnica mieszkaniowa w Warszawie już nie istnieje” przygotowany dla Reichsführera SS Heinricha Himmlera pokazano w Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej.
rozwiń zwiń