"07 zgłoś się". Serial obyczajowo odważny, wiernie dokumentujący swoje czasy

Ostatnia aktualizacja: 09.03.2026 10:43
- To był w dużej mierze autorski serial reżysera Krzysztofa Szmagiera. Z pierwszego swojego filmowego zawodu był on dokumentalistą. To, że "07 zgłoś się" dziś jest takie kultowe, to przecież nie tylko zasługa bohaterów, ale też odwzorowania życia tamtych czasów, tego jak wyglądały domy, bary czy wnętrze samolotu pasażerskiego - mówił w Dwójce Rafał Dajbor, autor książki "07 zgłoś się. Milicyjny serial wszech czasów".
Paradoksem serialu 07 zgłoś się jest to, że widzowie pokochali go mimo, iż bohater grany przez Bronisława Cieślaka był funkcjonariuszem MO
Paradoksem serialu "07 zgłoś się" jest to, że widzowie pokochali go mimo, iż bohater grany przez Bronisława Cieślaka był funkcjonariuszem MOFoto: TVP

>>> Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" 

W swoich książkach Rafał Dajbor opisuje filmowe i telewizyjne produkcje PRL-u. Dotychczas wziął na warsztat twórczość Stanisława Barei oraz serial "Czterdziestolatek". W swojej najnowszej publikacji przygląda się z kolei kulisom powstawania serialu "07 zgłoś się", próbując rozwikłać stereotypy, które przez lata narosły wokół tej kultowej produkcji.

Bronisław Cieślak i inne atuty "07 zgłoś się"

- To jest serial kryminalny, który do dziś ogląda się jako kryminał z tamtych lat. Jest to rozrywka, jak każdy serial kryminalny. Po latach okazało się jednak, że ten dokumentalny sznyt Krzysztofa Szmagiera przydał temu serialowi walor dokumentu tamtej epoki - przekonywał gość "Poranka Dwójki".

Czytaj także:

Twarzą serialu jest oczywiście Bronisław Cieślak, wcielający się w porucznika Borewicza. - Okazał się być stworzony do tej roli. Całe szczęście, że tego nie zagrał tego kto inny - podkreślał Rafał Dajbor. Inne elementy, które zadecydowały o sukcesie "07 zgłoś się" to - jego zdaniem - wyraziście zarysowane czarne charaktery oraz... sceny rozbierane.

Milicjant, którego da się lubić

- W tamtych czasach nie było internetu, więc oglądanie nagich ciał kobiecych na ekranie było utrudnione. Dzisiaj oczywiście jak na to patrzymy, to wszystko jest bardzo niewinne w porównaniu z tym, co pokazywano później, co się pokazuje dziś i jaka jest dostępność do nagości w obrazie, na zdjęciu, w filmie. Wszystko to razem składa się jednak w taką kapsułę czasu, która dla dzisiejszego widza jest po prostu bardzo atrakcyjna jako coś z tamtych lat, ale jednocześnie nie śmiesznego, nie nieporadnego, tylko naprawdę dobrego - tłumaczył autor książki "07 zgłoś się. Milicyjny serial wszech czasów".

Paradoksem serialu Krzysztofa Szmagiera jest to, że widzowie pokochali go mimo, iż główny bohater był funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej. - Wiadomo, że Szmagier spłacał pewne serwituty władzy, ale tam nie było tego, co często cechowało kryminał milicyjny w literaturze. Pamiętam na przykład taką historię, gdzie główny czarny charakter nazywał się Witold Nieraj-Doniecki, żebyśmy od razu nie mieli wątpliwości, że się wywodzi z przedwojennych elit. Właśnie takiego prostackiego wskazywania kto jest dobry, a kto zły unikano w "07 zgłoś się" - dowodził Rafał Dajbor.

***

Tytuł audycji: Poranek Dwójki

Prowadzenie: Marcin Pesta

Gość: Rafał Dajbor (dziennikarz, aktor i autor książek o kinie PRL-u)

Data emisji: 9.03.2026

Godz. emisji: 8.35

pg

Czytaj także

"Czterdziestolatek" ma już 50 lat. Rafał Dajbor: serial stworzyli Gruza i Toeplitz, duet niesamowity

Ostatnia aktualizacja: 16.04.2024 12:00
- Kinematografia na dzień dobry go nie przyjęła, więc poszedł do telewizji, stając się jej mistrzem, i przez telewizję powrócił też do kina. Ale przede wszystkim był wielką postacią telewizji, balowicz, imprezowicz - tak o reżyserze serialu "Czterdziestolatek" Jerzym Gruzie mówił gość Dwójki Rafał Dajbor, autor książki "40-latek. Kulisy kultowego serialu".
rozwiń zwiń