Posłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę" >>>
"Pieśni lasu" to medytacja zamknięta w obrazie, dźwięku i ciszy. Tytułowy las we wschodniej Francji dla reżysera jest od dzieciństwa drugim domem. – Zdaje sobie sprawę, że miałem wielkie szczęście, dorastając w taki sposób, mając las tuż obok siebie. Nie każdy ma taką możliwość. Czuję więc pewien dług. Otrzymałem tak wiele, że chciałem się tym podzielić się z jak największą liczbą ludzi. Film jest do tego doskonałym narzędziem – wyjaśniał reżyser Vincent Munier.
Cykl życia i sztafeta pokoleń
Człowiekiem, który zaszczepił w twórcy fascynację światem natury, był jego ojciec. – Dorastałem właśnie w tym lesie. Kiedy miałem dwanaście lat, ojciec podarował mi aparat fotograficzny. Nauczył mnie czatowania, a potem zostawiał mnie samego w lesie na kilka godzin. To właśnie wtedy przeżyłem pierwsze niezwykłe spotkanie i zrobiłem pierwsze zdjęcie dzikiego zwierzęcia, sarny – wspominał Munier, który z fotografowania i filmowania świata przyrody uczynił swój sposób na życie.
Czytaj również:
Dzisiaj podczas wędrówek po leśnej głuszy towarzyszy mu także syn. Mężczyźni z trzech pokoleń uczą się od siebie szacunku, uważności i troski o wspólny świat. "Pieśni lasu" to z jednej strony portret ich rodzinnych więzi, z drugiej – metafora dla odwiecznego cyklu życia.
– To również opowieść o przygotowywaniu się na śmierć. Śmierć jest bowiem czymś, co może dawać początek nowemu życiu. Bardzo porusza mnie widok martwego, pokrytego mchem drzewa, leżącego na ziemi niczym szkielet. Na jego pniu wyrastają małe świerki, które zapuszczają korzenie w swoim przodku. Korzystają z jego substancji i wyrosną. To niezwykle mocny obraz. Myślę, że podobnie jest z dziedzictwem przekazywanym przez dziadka wnukowi: co po sobie zostawia, co może mu dać, aby ten mógł pójść własną drogą – dzielił się refleksjami francuski reżyser.
Las daje nam lekcję pokory
Zdaniem twórcy kluczowe w kontakcie ze światem przyrody są szacunek i świadomość, że jako gatunek jesteśmy tylko jednym z ogniw w złożonej sieci zależności.
– Do lasu trzeba wejść na palcach, powoli, dyskretnie. Trzeba się wycofać, nie mówić głośno, stać się niemal niewidzialnym. Wtedy zaczyna się dziać coś wyjątkowego, bo w przyrodzie jest mnóstwo niewidzialnych obecności. Jeśli potrafimy się ukryć, zachować dyskrecję i pokorę, te obecności mogą stać się widzialne. Czasami, kiedy przez bardzo długi czas czekam na jakieś zwierzę, dniami, tygodniami, a nawet miesiącami, i w końcu ono się pojawia, to coś niezwykłego. Takie oczekiwanie bywa dla mnie niemal jak modlitwa – opowiadał rozmówca Moniki Zając.
– Z wiekiem coraz bardziej przekonuję się, że nie zawsze trzeba podróżować na drugi koniec świata, żeby doświadczyć zachwytu. Czasem wystarczy uważnie przyjrzeć się temu, co zwyczajne i bliskie – dodawał Munier.
Wsłuchać się w śpiew natury
Obok zachwycającego obrazu ogromnym walorem filmu francuskiego twórcy jest dźwięk, na który składają się leśne odgłosy i eteryczna muzyka skomponowana przez Warrena Ellisa ("Duch śniegów", "Droga" "Zabójstwo Jessego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda").
– Od około dziesięciu lat intensywnie nagrywam dźwięki przyrody. W tym filmie chciałem zabrać widzów ze sobą na wyprawę, żeby słyszeli szept, nasz oddech i odgłosy lasu. Dźwięk był tak istotny, bo pozwala niemal fizycznie poczuć, że naprawdę uczestniczymy w tym doświadczeniu. Jest jednym z bohaterów tego filmu. Stąd zresztą jego tytuł: "Pieśni lasu", bo można powiedzieć, że las żyje i śpiewa – tłumaczył reżyser.
– Widzowie mówią po seansie, że film działa na nich jak kojący balsam, jak opatrunek. Niektórzy lekarze polecają go wręcz jako coś w rodzaju terapii. Cieszę się, że mogę spotykać się z ludźmi, żeby o nim opowiadać. Zmuszam się trochę do wyjazdów do dużych miast i do promowania go, ale uważam, że to ważna misja. Później jednak potrzebuję szybko wrócić do lasu, do ciszy i spokoju – mówił Munier w rozmowie z Dwójką.
Film "Pieśni lasu" można oglądać na ekranach polskich kin od 23 października.
***
Rozmowa: Monika Zając
Data emisji: 23.10.2026
Godzina emisji: 17.10
Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".
oprac. Kamila Snopek