>>> Posłuchaj audycji Źródła
Początki ośrodka zabawkarskiego w żywiecko-suskim sięgają XVIII wieku, co czyni go najstarszym ośrodkiem zabawkarskim w Polsce. Koniki, bryczki, klepoki (machające skrzydłami ptaki) czy dziobiące ziarno kurki wychodzące spod dłuta lokalnych rzemieślników były zapewne inspirowane wyrobami fabryki zabawkarskiej w Leżajsku. Ludowe zabawkarstwo było z początku metodą rolników i rzemieślników na dodatkowy zarobek. Z czasem, gdy spadło zapotrzebowanie na ręcznie wykonywane narzędzia, stało się wiodącą działalnością żywiecko-suskich twórców.
- Przesiąkłam tym. Zaczęło się od babci, przez 16 lat miałam przyjemność żyć pod jej dachem. Babcia pracowała dla spółdzielni „Makowianka”, zajmowała się tym, czego dziewczynki potrzebują – ubierała lalki. Mama z kolei pracowała w Cechu Rzemiosł Różnych. W naszej okolicy było mnóstwo rzemieślników tworzących rękodzieło, począwszy od szachów, które rozsławiły na cały świat Białkę, przez niciarki, kasetki, grzybki do cerowania, po rzeczy, z którymi ja miałam kontakt – ptaszki drewniane – wspomina Bogumiła Leśniak. – Wtedy nie mówiło się „zabawka ludowa”, tylko „rodzinki”, „parki”.
Artystką od najmłodszych lat powodowała ciekawość „zawsze zastanawiałam się, jak taki garnuszek albo serwetka są zrobione – wspomina – gdy jeździłam gdzieś musiałam spróbować lepienia w glinie, pacy w drewnie”. Po ślubie Leśniak zapałała miłością do „ptaszków stryszawskich” – zabawki-wizytówki okolicy Stryszawy.
Bogumiła Maria Leśniak
- Pamiętam, gdy pierwszy raz weszłam do garażu teścia: wysokie, wąskie drzwi od stodoły, a na drzwiach poustawiane, jak wojsko na paradzie, drewniane ptaszki. Malowano je wszystkie na biało, potem żółto, a krzesełko przesuwało się od drzwi do końca garażu. Bo malowało się farbą olejną, która długo schła. Nie można było ozdobić kilku ptaszków, trzeba było od razu całą armię – opowiada z uśmiechem Bogumiła Leśniak.
Starych, szewskich „gnypów” – prostych noży do skór po dziadkach męża – pani Bogumiła używa do dziś do strugania ptaszków. Zaś pierwszym narzędziem, którego używa do ciosania drewna jest siekiera, to nią wykrawa „kromkę” z okrągłego pnia, z tego obciosuje wielościan, będący podstawą do wystrugania ptaszka dłutem i gnypem.
Zachęcana przez teścia artystka zaczęła tworzyć ptaszki wraz z nim, ale jak mówi – było jaj mało. W rodzinie Leśniakow poznała techniki rzeźbiarskie. Z początku tworzyła rzeźby surowe lub bejcowane, taka była moda – rzeźba musiała być ciemna, pokryta woskiem.
- Ale dla mnie to znów było za mało! Zaczęłam te rzeźby malować, starałam się odtworzyć szczegóły stroju krakowskiego, maki i chabry w snopie siana… Ten kolor tak do mnie przylgnął, że do tj pory nie wyobrażam sobie, żebym mogła się pozbyć farb i kolorów!
Bogumiła Leśniak potwierdza swoją wszechstronność artystyczną także malarstwem na szkle. To być może dziedzina najmniej kojarzona z artystką, obecna jednak w jej twórczości i potwierdzona osiągnięciami.
Bogumiła Leśniak jest ambasadorką polskiej sztuki ludowej za granicą. A swoją wiedzą dzieli się, od wielu lat prowadząc pokazy rękodzielnicze i warsztaty dla dzieci i dorosłych na terenie całej Polski.
***
Tytuł audycji: Źródła
Poprowadzi: Kuba Borysiak
Data emisji: 5.08.2026
Godzina emisji: 12.00
Nagroda Kolberga / at / mg