Stanisław Tym książkę "Wężykiem, wężykiem. Utwory zebrane spod łóżka 2" zaczął porządkować jeszcze za swojego życia. Dziś możemy ją czytać dzięki jego przyjacielowi i wydawcy, Markowi Przybylikowi, który zaznacza, że publikacja jest zarazem hołdem, jak i rozmową z autorem.
Posłuchaj rozmowy w audycji "Poranek Dwójki" >>>
"Nie tylko po to, żeby sobie pochichotać"
– To w ogóle bardzo poważna książka. Stanisław zaczął ją komponować parę lat temu ze swoich utworów, ale choroba przeszkodziła mu w jej ukończeniu. Myśmy ją doprowadzili do końca, ale jego ślad jest wszędzie. To przegląd tego, co napisał, także tekstów, które wykonywano publicznie, a o których niektórzy nie wiedzą, że wyszły spod jego pióra – mówił Marek Przybylik w "Poranku Dwójki".
Znikąd nie wzięło się też tytułowe "Wężykiem, wężykiem". – To oryginalny tekst Tyma. Wszedł do mowy potocznej jako znak absurdu. Jak ktoś widzi coś idiotycznego, mówi: "wężykiem, wężykiem" i już wiadomo, o co chodzi – dodał wydawca.
>>> PODCAST: Stanisław Tym. Życie i twórczość
Twórczość Tyma na rozpogodzenie
Stanisław Tym był niekwestionowanym mistrzem absurdalnego żartu. – Znamy go z ról komediowych, ale on zawsze był bardzo poważny. Nie chodziło o to, by tylko rozśmieszać. Chodziło o to, by dać do myślenia. To nie był śmiech kabaretowy dzisiejszych czasów, który zagłusza wszystko. To była zabawa, która zostawiała refleksję – podkreślał Marek Przybylik.
We wstępie do publikacji Andrzej Poniedzielski nazwał tę twórczość "rozpogodzeniem". – To najlepsze określenie, bo Tym wnosił w życie ludzi pogodę. Nie zawsze wesołość, ale pogodę właśnie. Uśmiech, który niczego nie bagatelizuje – zaznaczał gość audycji.
Wszechstronność Tyma zapisana na karach książki
W książce znalazły się m.in. felietony z lat 70. oraz słynne horoskopy. – To mój ulubiony tekst. Przez lata, kiedy jeździliśmy na sylwestry z przyjaciółmi, 1 stycznia tradycyjnie czytaliśmy horoskop Tyma. Zawsze kończyło się falą śmiechu. Pod tą warstwą żartu kryła się trafna obserwacja ludzkich przyzwyczajeń. To był taki numer satyryczno-poważny – wspominał Marek Przybylik.
Zaznaczył jednak, że pomimo żartów z horoskopów, feng shui czy modnych poradników, Stanisław Tym był człowiekiem bardzo oczytanym. – Studiował w wielu uczelniach. Jak sam żartował: "krótko, ale intensywnie". Wiedział mnóstwo o literaturze, teatrze, chemii i fizyce. Był człowiekiem wszechstronnym. (...) Zbudował własny dom na Suwalszczyźnie i do dziś ten dom stoi – wyliczał.
Czytaj także:
"Wężykiem, wężykiem"
"Wężykiem, wężykiem" to książka, która "tryska optymizmem, bo wszystko, co tam napisałem, mamy już za sobą. Za sobą, ale i ze sobą – pisał Stanisław Tym.
– To nie jest tylko zbiór tekstów. To sposób patrzenia na świat, który nie przestaje być aktualny. Taki, który przypomina, że śmiech nie jest ucieczką, tylko obroną. I że można żartować, nie tracąc przyzwoitości – podsumował Marek Przybylik.
Stanisław Tym:
- Aktor, satyryk, reżyser i scenarzysta, a także felietonista, autor sztuk teatralnych, słuchowisk i programów telewizyjnych. Wielokrotnie nagradzany za pracę artystyczną.
- Zagrał w kilkudziesięciu filmach i serialach, z których największą popularność przyniosły mu rola kaowca w "Rejsie" Marka Piwowskiego oraz podwójna - Ryszarda Ochódzkiego i Stanisława Palucha w "Misiu" Stanisława Barei.
- Nazywany "dowcipnym pesymistą", w jednym z wywiadów dla Polskiego Radia Stanisław Tym powiedział, że ma zasadę: "jak już opowiadać o naszym ponurym świecie, to przynajmniej śmiesznie".
***
Tytuł audycji: Poranek Dwójki
Prowadzenie: Małgorzata Nieciecka-Mac
Gość: Marek Przybylik (przyjaciel i wydawca Stanisława Tyma)
Data emisji: 12.02.2026
Godz. emisji: 7.30
zch/pg