Wysłuchaj audycji "Kwadrans bez muzyki"<<<
W Narodowym Starym Teatrze w Krakowie Andrzej Wajda zrealizował 18 spektakli - w tym 16 wspólnie z żoną, scenografką Krystyną Zachwatowicz. Na kogo dzwonił dzwonkiem podczas prób? Dlaczego powieszone na jednym z korytarzy zdjęcie z "Biesów" bywa odwracane do góry nogami? Scenografię do którego spektaklu można dostrzec w tle za sylwetką reżysera uwiecznioną na jednym z obrazów?
O wajdowskich tropach w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie opowiedział w Dwójce Łukasz Zaleski.
Poza strefą komfortu
Na sali im. Heleny Modrzejewskiej, patronki teatru, wystawiono dwa bardzo ważne przedstawienia. Pierwsze to "Zbrodnia i kara", która później została przeniesiona na dużą scenę z widownią ustawioną na scenie. A potem powstała "Nastazja Filipowna". - To spektakl z dwoma aktorami, Janem Nowickim i Jerzym Radziwiłowiczem, bez samej Nastazji. Była gdzieś w rogu ukryta, właściwie tylko w sukni. Nie wiadomo było, czy w środku jest człowiek. Spektakl był improwizowany. Aktorzy nie mieli napisanych kwestii, tylko improwizowali wokół zadanych tematów. W najkrótszej wersji trwał 40 minut, w najdłuższej 2,5 godziny - przypomniał gość "Kwadransa bez muzyki".
- Wajda wymyślił, że 27 prób do tego spektaklu będzie biletowanych. Widzowie mogli kupić bilet i oglądać próby. Aktorom nie za bardzo się to podobało. Jerzy Radziwiłowicz opowiadał, że z Janem Nowickim umawiali się wcześniej i trochę inscenizowali samo robienie próby. Ale widzowie byli zachwyceni, bo mieli poczucie uczestnictwa w czymś zupełnie wyjątkowym - dodał.
Zagadka dzwonka Wajdy
Wśród ludzi skupionych wokół teatru krąży także zagadkowa historia dzwonka używanego przez wielkiego reżysera.
- Ponieważ spektakl "Nastazja Filipowna" był improwizowany, trzeba było jakoś reagować na to, co robią aktorzy. Wajda kupił więc dzwonek i używał go w trakcie przedstawień. Są dwie wersje tej historii. Jerzy Radziwiłowicz twierdzi, że dzwonił, gdy było źle i trzeba było zmienić temat. A Wajda mówił, że dzwonił, gdy było dobrze - zaznaczył Łukasz Zaleski.
Teatralne sztuczki Wajdy
Andrzej Wajda zazwyczaj oglądał spektakle na balkonie. Na tym samym poziomie znajdują się garderoby aktorów.
- Dzięki temu można złapać kogoś i dać mu jeszcze jakąś uwagę w trakcie przedstawienia. Wajda nie był tym typem reżysera, który oglądał każde swoje przedstawienie. One często żyły już własnym życiem. Jest też historia z oklaskami. Wiadomo, że kiedy spektakl się kończy, aktorzy często wołają reżysera do ukłonów. Andrzej Wajda doskonale wiedział, że zostanie wezwany. Żeby nie wyglądało to tak, że już czeka, stawał za kulisami z marynarką. Ściągał tylko jeden rękaw i czekał. Kiedy rozlegały się oklaski i aktorzy wołali "reżyser!", wbiegał na scenę, zakładając w biegu drugi rękaw marynarki. Widzowie mieli wrażenie, że jest kompletnie zaskoczony - tłumaczył edukator w Narodowym Starym Teatrze.
***
Tytuł audycji: Kwadrans bez muzyki
Przygotowanie: Monika Zając
Data emisji: 10.03.2026
Godz. emisji: 11.00
oł/pg