Między buntem a czułością. Historia Sinéad O’Connor na scenie

Ostatnia aktualizacja: 29.05.2026 17:27
- Nigdy nie interesowały mnie biografie, zbieranie plakatów czy śledzenie czyjegoś życia prywatnego. Zawsze interesowało mnie to, co "gniecie w sercu", co zostawia jakiś emocjonalny ślad. W przypadku Sinéad O’Connor było to odkrycie, że kobieta może być bardzo atrakcyjna, choć wygląda zupełnie inaczej niż wszystkie inne, nie ma włosów, nie buduje swojej siły wyglądem, tylko ogromną wrażliwością i szlachetnością - mówiła w Dwójce reżyserka Katarzyna Chlebny.
Sinad OConnor podczas koncertu we Wrocławiu w 2013 roku.
Sinéad O’Connor podczas koncertu we Wrocławiu w 2013 roku.Foto: Dziurek/REPORTER

Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<

Spektakl "Nasza mama Sinéad" w krakowskim Teatrze Nowym Proxima nie jest klasyczną biografią Sinéad O’Connor, lecz opowieścią o bólu, wykluczeniu i cenie bezkompromisowości. Twórcy przedstawienia pokazują irlandzką artystkę jako kobietę, która mimo własnych traum próbowała walczyć w imieniu słabszych i mówić prawdę, zanim świat był gotów jej wysłuchać. O tej przejmującej historii, pracy nad spektaklem i fenomenie Sinéad O’Connor opowiadała Katarzyna Chlebny, reżyserka, autorka scenariusza i odtwórczyni głównej roli.

Czytaj także:

Między religią a przemocą. Historia gestu Sinéad O’Connor

W 1992 roku podczas programu telewizyjnego na żywo Sinéad O’Connor podarła fotografię Jana Pawła II. Zapłaciła za to ogromną cenę i spotkała się z krytyką. - To ważny aspekt naszego spektaklu, choć nie centralny. Kluczowe dla zrozumienia Sinéad O’Connor jest jednak to, jak ogromną miała wrażliwość na świat. Wychowała się w bardzo katolickim domu w Irlandii, ale był to katolicyzm bardzo zewnętrzny. Zdjęcie papieża wisiało nad łóżkiem jej matki, a pod tym łóżkiem Sinéad była bita, kopana po brzuchu, poniżana i maltretowana. W jej oczach papież patrzył na to wszystko. W naszym spektaklu Sinéad mówi do niego: "Widziałeś to wszystko. Wisiałeś nad nami i patrzyłeś" - mówiła gościni Dwójki.



- Nie odbieram tego jako personalnego oskarżenia Jana Pawła II, ale jako odważny gest oskarżenia nas wszystkich – o to, jak łatwo przykrywamy przemoc religijnością, jak łatwo usprawiedliwiamy zło. Bardzo zależy mi na pokazaniu korzeni przemocy. Sinéad mówi o korzeniach Irlandii, a ja myślę również o naszych polskich korzeniach - dodała.


Artystka wyklęta przez popkulturę

Do udziału w spektaklu Katarzyna Chlebny zaprosiła także studentów i bardzo młodych artystów. - To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem, że ci młodzi ludzie właściwie jej nie znali. Oni często nie wiedzieli nawet o geście podarcia zdjęcia papieża. Mam poczucie, że Sinéad przepadła w popkulturze. Została w pamięci naszego pokolenia, ale nie stała się ikoną tak trwałą jak artyści, którzy potrafili przekuwać skandale w sukces medialny. Ona tego nie chciała. Nie podarła zdjęcia papieża po to, żeby więcej mówiono o niej. Zrobiła to po to, by skierować reflektor na świat. I właśnie dlatego została wykluczona i zapomniana - zaznaczyła artystka.

- Praca ze studentami była jedną z najpiękniejszych przygód mojego życia. To niezwykle wrażliwi ludzie. W spektaklu wcielają się w dzieci "ze studni". Łączę bowiem historię Sinéad O’Connor z tragedią dzieci odnalezionych w Tuam – szczątków niemal ośmiuset dzieci odkrytych na terenie dawnego sierocińca prowadzonego przez zakonnice - dodała.


O przemocy, która rodzi się w domu

W spektaklu pojawiają się elementy ludowości, tradycyjnych pieśni i mikrocytaty typu "dzieci i ryby głosu nie mają" albo "nie mów nikomu, co się dzieje w domu". Katarzyna Chlebny zaznaczyła, że chciała pokazać, że w naszej tradycji istnieje pewne przyzwolenie na przemoc.

- Jestem wdzięczna Sinéad O’Connor za to, że rzuciła światło na te sprawy. Jak mówi papież w naszym spektaklu – otworzyła "studnię Pandory". Dzięki niej wypłynęło na powierzchnię wszystko to, co przez lata było ukrywane. Ale ważne jest też to, by pamiętać, że przemoc nie czai się wyłącznie w Kościele. Ona istnieje także w domach, rodzinach, relacjach - zaznaczyła.



Mówię również o naszym polskim doświadczeniu – o społeczeństwie po wojnie, po traumach, po lęku i przemocy przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Często jesteśmy tak pełni niepokoju, że nie potrafimy budować pokoju w naszych własnych małych światach. I tam właśnie rodzi się przemoc - powiedziała artystka w Dwójce.


***

Tytuł audycji: Wybieram Dwójkę

Prowadzenie: Monika Zając

Gość: Katarzyna Chlebny (reżyserką, autorka scenariusza i odtwórczynią głównej roli w spektaklu "Nasza mama Sinéad")

Data emisji: 29.05.2026

Godz. emisji: 16.30


Czytaj także

Nowe sztuki na nowe czasy. Konkurs dramaturgiczny ZAiKS i Teatru Narodowego

Ostatnia aktualizacja: 29.04.2026 17:33
- Oczekiwania są spore. Inaczej nie rozpoczynalibyśmy z takim przytupem. Towarzyszył nam róg myśliwski, więc spodziewamy się, że naród ruszy na łowy. Tym bardziej że nagroda jest bezprecedensowo wysoka, a do tego dochodzi zaszczyt realizacji zwycięskiego tekstu w Teatrze Narodowym - mówił Jan Klata na antenie Dwójki.
rozwiń zwiń