Wysłuchaj rozmowy w audycji "Wybieram Dwójkę"<<<
Dlaczego Eliza Orzeszkowa wciąż może być dla nas interesująca? Maria Jentys-Borelowska, autorka książki "Moja Eliza", zagląda do jej listów, publicystyki i biografii, odkrywając Orzeszkową nie tylko jako autorkę "Nad Niemnem", lecz także jako niezwykle zaangażowaną społecznie kobietę, przyjaciółkę i mentorkę.
Maria Obrębska - najbliższa towarzyszka Orzeszkowej
Na zainteresowanie autorki Elizą Orzeszkową wpłynęły nie tylko prace biograficzne, lecz także publikowane w ostatnich latach materiały źródłowe – kalendarium życia i twórczości, publicystyka oraz kolejne tomy korespondencji pisarki. To właśnie w nich autorka powieści odnalazła obraz Orzeszkowej wykraczający daleko poza jej twórczość literacką. Wprowadziła też postać narratorki, którą jest Maria Obrębska.
- Nikt nic o niej nie wie. Można ją znaleźć dopiero w listach. Orzeszkowa nieustannie o niej pisze: "Z Marynią byłyśmy tu", "z Marynią byłyśmy tam", "Marynia mi zrobiła to", "list od Maryni". Marynia uczestniczyła w jej życiu przez trzydzieści lat. W 1879 roku, kiedy Eliza, jeszcze stosunkowo młoda, zachorowała ciężko na oczy. Zdawało się, że nie będzie w ogóle mogła pisać ani czytać - była prawie ślepa. Lekarz nic nie mógł wskórać. Jej przyjaciel, późniejszy mąż, pan Stanisław Nahorski, wpadł na pomysł, żeby znaleźć jej dobrą lektorkę - mówiła w Dwójce Maria Jentys-Borelowska.
- Znalazł nauczycielkę. Marynia pochodziła z biednej, zubożałej rodziny szlacheckiej. Wkrótce z nią zamieszkała. W tym ciasnym mieszkanku Orzeszkowa miała wynajęte trzy pokoiki, gdzie mieszkała z gosposią i pokojówką. Marynia dołączyła do tego grona i została z nią do śmierci Orzeszkowej. Była z nią trzydzieści lat - dodała.
Czytaj także:
Szwedka, która odkryła Orzeszkową
Ważną postacią była dla Orzeszkowej także Szwedka Ellen Wester. Była samoukiem, nauczyła się kilku języków, w tym polskiego.
- Przeczytała historię narodu skazanego na nieistnienie, na zagładę. Bardzo się tym przejęła. Miała czułe serce, była wrażliwa i zachwyciła się Polską. Trafiła na "Mirtalę" Orzeszkowej, którą przełożyła nielegalnie, bez zgody autorki. To opowieść ze starożytności. Zachwyciła się nią, książkę wydała i przysłała Orzeszkowej. Orzeszkowa była zła, że zrobiła to bez jej zgody. Ale kiedy przeczytała list, w którym usłyszała tyle pochwał od nieznanej Szwedki, rozczuliła się, wybaczyła jej to nadużycie i się zaprzyjaźniły - zaznaczyła rozmówczyni Wacława Holewińskiego.
- Szwedka błyskawicznie przetłumaczyła wszystkie jej książki i rozpowszechniła je. W dużej mierze przyczyniła się chyba do tego, że zgłoszono Orzeszkową do Nagrody Nobla w 1905 roku - zaznaczyła.
Nobel dla Sienkiewicza, pocieszenie dla Orzeszkowej
W Komitecie Noblowskim panowała opinia, żeby podzielić nagrodę między nią a Henryka Sienkiewicza. Uznano jednak, że Sienkiewicz jest większym mistrzem.
- Orzeszkowa przyjęła to z godnością, ale bardzo ją to bolało. Natomiast pocieszyła ją opinia jednego z członków Komitetu Noblowskiego, który napisał, że w twórczości Sienkiewicza jest ukazane serce polskiego szlachcica, Polaka. Natomiast w utworach Orzeszkowej pokazane jest serce człowieka. To ją niezmiernie usatysfakcjonowało, bo według mnie to jest wyżej - powiedziała autorka "Mojej Elizy".
***
Przygotowanie: Wacław Holewiński
Gość: Maria Jentys-Borelowska (publicystka, redaktorka, poetka i krytyk literacki)
Data emisji: 12.08.2026
Godzina emisji: 17.10
Materiał wyemitowano w audycji "Wybieram Dwójkę".
oł