Andrzej Bieńkowski: są tu pieśni ze wsi, gdzie kołchozowy diabeł mówi dobranoc

Ostatnia aktualizacja: 08.06.2017 14:00
- Wiele lat na Ukrainie nauczyło mnie praktyki terenowej: jak pytać?, o co pytać? No i jako taki wesołek pojechałem na Białoruś, gdzie się okazało, że moja strategia tu kompletnie nie działa... - o swoich terenowych nagraniach na Polesiu, zebranych na płycie "Białoruś. Śpiewy obrzędowe. Śpiewy z kołchozów", opowiadał Andrzej Bieńkowski.
Audio
  • Andrzej Bieńkowski o płycie "Białoruś. Śpiewy obrzędowe. Śpiewy z kołchozów" - audycja z 2014 roku (Źródła/Dwójka)
  • Andrzej Bieńkowski wspomina nagrywanie płyty "Białoruś. Śpiewy obrzędowe. Śpiewy z kołchozów" (Źródła/Dwójka)
Śpiewaczki z Dobrosławki, 2011
Śpiewaczki z Dobrosławki, 2011Foto: zdjęcie dzięki uprzejmości Andrzeja Bieńkowskiego

- To jest płyta drogi. Chcemy na niej pokazać sytuację muzyki i śpiewów tak, jakbyśmy przekroczyli granicę w Brześciu i pojechali na sam koniec Białorusi, tam, gdzie kołchozowy diabeł mówi dobranoc - opowiadał w "Źródłach" Andrzej Bieńkowski. - Ostatnia wieś, do której dotarliśmy, znajduje się przy granicy Białorusi z Rosją i Ukrainą. Okazało się, że w tej maleńkiej wsi, do której nie można wjeżdżać, zostały jeszcze obrzędy i pieśni rusałkowe.

Etnografa zaskoczyło, że w wielu śpiewanych do dziś białoruskich pieśniach obrzędowych słychać echa pańszczyzny. - To brzmi trochę tak, jakby w średniowieczu ustawić patefon - porównywał gość Anny Szewczuk. - W tych pieśniach zaskakuje opresyjność pracy. Ich liryczny prototyp jest taki, że już noc zapada i żniwiarki chcą iść do domu, bo jest zimno i są zmęczone, ale karbowy im nie pozwala: mówi, że nie będzie kolacji, dopóki nie skończą.

Andrzej Bieńkowski zwracał uwagę, że Białorusini mają zupełnie inną mentalność niż Ukraińcy. - Są bardziej stonowani, spokojniejsi, nawet fizycznie są inni. Miałem poczucie, że bardziej należą do ludów północy, jak Litwini. Musiałem się też bardzo wyciszyć, bo ich płoszyłem, podczas gdy Ukrainki dzięki mojemu wesołkowatemu charakterowi brały mnie za brata łatę...

Więcej białoruskich wspomnień Andrzeja Bieńkowskiego - w nagraniach audycji.

***

Tytuł audycji: Źródła

Rozmawiała: Anna Szewczuk

Gość: Andrzej Bieńkowski (malarz, etnograf)

Data emisji: 9.10.2014 i 8.06.2017

Godzina emisji: 12.00

bch/jp

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Jan Gaca szybko przełamywał lody. Pierwsza rocznica śmierci mistrza

Ostatnia aktualizacja: 24.08.2014 15:00
- To był na tyle otwarty facet, że zawsze można było do niego przyjechać, przenocować. To, że miał wielu uczniów wynika z jego charakteru, osobowości - mówił w Dwójce Maciej Żurek, jeden z uczniów wybitnego ludowego skrzypka Jana Gacy.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Gdyby Kolberg miał fonograf...", refleksja nad "Ludem" przez pryzmat nagrań

Ostatnia aktualizacja: 22.10.2014 12:00
- Chcemy się zastanowić, na ile nagrania, które były robione ponad 100 lat po śmierci Kolberga, mogą rzucić światło na sposób czytania i interpretacji jego zapisków - mówił w Dwójce Jacek Jackowski z Instytutu Sztuki PAN.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Mazur - spiski taniec płodności

Ostatnia aktualizacja: 08.10.2014 13:57
- Nasz mazur różni się od tego na Mazowszu, bo u nas jest to taniec magiczny. Symboliczne zapładnianie ziemi dokonuje się przez tak zwane pompki - mówiła w Dwójce Maria Wnęk - etnografka, założycielka i kierowniczka zespołu Zielony Jawor w Krempachach.
rozwiń zwiń