Powrót z zakamarków niepamięci - "Bajgelman. Get to tango”

Ostatnia aktualizacja: 08.12.2020 16:00
O ożenku żydowskich międzywojennych melodii ze współczesną interpretacją tanga i jazzu oraz o skrzypku Skalnego Podhala. Jarosław Bester opowiedział Marii Baliszewskiej o pracy nad płytą inspirowaną muzyką Dawida Bajgelmana, zapomnianego żydowskiego kompozytora z Łodzi. W cyklu "Zapomniani kazimierscy muzykanci" usłyszeliśmy archiwalne nagrania Tadeusza Szostaka "Berdy".
Audio
  • Powrót z zakamarków niepamięci - "Bajgelman, get to tango” (Dwójka/Źródła)
Bester Quartet; Bajgelman. Get to tango
Bester Quartet; Bajgelman. Get to tangoFoto: mat. promocyjne

Przypominamy, że za dwa dni w Lublinie rozpoczną się Mikołajki Folkowe! Ten najstarszy festiwal folkowy w Polsce obchodzić będzie w tym roku swoje 30 urodziny! Z przyczyn pandemicznych Mikołajki odbędą się przede wszystkim on-line. Czeka moc atrakcji: koncerty, warsztaty i panele dyskusyjne. Polecamy!

Get to – getto

Wydana w tym roku płyta Bajgelman. Get to tango” to utwory międzywojnia, zapiski z łódzkiego getta przeczytane na nowo i przepuszczone przez wrażliwość Bester Quartet oraz jazzowych wokalistów: Grażyny Auguścik, Doroty Miśkiewicz i Jorgosa Skoliasa. O fascynujących, ale niekiedy zapomnianych o źródłach inspiracji rozmawialiśmy z Jarosławem Besterem.

Projekt Bester Quartet powstał na rocznicę likwidacji getta łódzkiego. Inspiracją do powstania – dziesiątej już – płyty była twórczość Dawida Bajgelmana, łódzkiego muzyka i kompozytora, autora licznych szlagierów, tang czy przejmujących ballad. Wg Jarosława Bestera, Bajgelman w niczym nie ustępował bardziej znanym żydowskim twórcom – Warsowi czy Petersburskiemu. Po II wojnie światowej świat polskich Żydów, a także muzyka przez nich tworzona, odeszły w niepamięć. Ponownie odkrywa się ją dopiero od lat 90.

Charakterystyczny sznyt Bester Quartet wespół z doskonałymi wokalami tworzą wyjątkową mieszankę estetyczną i energetyczną. Warto wspomnieć o gościach specjalnych – wiolonczeliście – Krzysztofie Lenczowskim i Michale Bylicy – krakowskim trębaczu, który wnosi na płytę przedwojenny charakter.

Światowa premiera płyty odbędzie się 11 grudnia. Premiera koncertowa dostępna będzie on-line w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie, w niedzielę 13 grudnia, o 19.00.

Tadeusz Szostak „Berda”

W cyklu „Zapomniani kazimierscy laureaci” przedstawimy postać Tadeusza Szostaka „Berdy” skrzypka z Poronina-Kośnych Hamrów (Skalne Podhale). „Berda” pochodził z rodziny muzykantów, był także lutnikiem i wspaniałym gawędziarzem. Był dwukrotnym laureatem Baszty na kazimierskim festiwalu oraz laureatem nagrody im. Oskara Kolberga. W 1977 roku Maria Baliszewska przyjechała na nagrania do Tadeusza Szostaka. Pamięta paradną izbę w jego pięknym domu. Rozciągał się z niej zapierający dech w piersiach widok na Tatry, które z wolna opływał zmrok. W archiwalnym nagraniu towarzyszyli „Berdzie” młodzi muzykanci: Jan i Bronisław Skupień oraz Andrzej Stasik.

- W chałupie ojciec grał na basach. Ale na gęślach to ja się uczył przy muzykantowi innemu. To był Jasiek Nędza. Nędza grał czysto i pięknie. Nie tylko do ucha, ale i pod nogę. Wartało go posłuchać.

Przy Nędzy i kilku innych muzykach, Szostak uczył się prymować. Podsłuchując, coraz więcej grając, ale i wyłapując różne maniery grania. Jednak sam początek nie był łatwy. Tadeusza Szostaka nie było stać na skrzypce. Dopiero po pewnym czasie instrument zrobił dla niego kolega. Jak tylko „Berda” dostał gęśle od razu umiał zagrać jedną nutę. Od tego czasu, zawsze grał zapamiętale, wypasając owce.

Czasy młodości Szostaka to okres okupacji nazistowskiej. Skrzypek wspomina, że gdy robił z przyjaciółmi zabawy w bacówkach, zawsze ktoś stał na czatach, wypatrując niebezpieczeństwa. „Casem to oni i wiedzieli, ze tu się młodzi schodzą. Ale nie mogli nas pochytać” – wspominał muzykant.

Po wojsku trafił do pracy w kombinacie, tam był instruktorem zespołu góralskiego, odpowiadał za taniec i muzykę. Uważał, że nieznajomość nut mu pomogła. Dzięki temu starał się ze słuchu odwzorować zasłyszaną melodię najczyściej, jak potrafił: „Tam juz się nic nie wkradło, bo ino telo, kielo cłowiek usłysoł. I tak do dziś dnia staram się grać. Coby nie było nic dołożone, ani dokombinowane” – mówił Tadeusz Szostak „Berda”.

***

Tytuł audycji: Źródła

Prowadziła: Maria Baliszewska

Gość: Jarosław Bester

Data emisji: 8.12.2020

Godzina emisji: 15.15

mg

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak