Wspomnienie Władysława Byrtka

Ostatnia aktualizacja: 11.08.2021 15:59
10 sierpnia odszedł do niebiańskiej orkiestry Władysław Byrtek, doskonały skrzypek i śpiewak z Pewli Wielkiej, członek Kapeli Byrtków. Władysława Byrtka, jak i historię kapeli Byrtków wspominał Przemysław Ficek, który od braci Byrtków uczył się muzyki żywieckiej. W audycji słuchaliśmy także archiwalnych nagrań Kapeli Byrtków.
Audio
  • Wspomnienie Władysława Byrtka (Dwójka/Źródła)
Władysław Byrtek
Władysław ByrtekFoto: Aleksander Dyl

Władysław Byrtek grał na skrzypcach, dudach, instrumentach perkusyjnych, był świetnym śpiewakiem. Z ojcem Karolem i bratem Edwardem tworzyli Kapelę Byrtków. Rodzinna kapela była nagrodzona m.in. Nagrodą im. O. Kolberga (1984), Złotą Basztą (2008).

Od 2015 roku na terenie Jeleśni Przemysław Ficek organizuje potańcówki przy dudach. Władysław Byrtek był ich stałym bywalcem i bardzo podobało mu się to, co się tam działo. Zawsze grał na nich z radością i oczekiwał kolejnych wydarzeń.

Bracia siedzieli sobie w tym pewleńskim przysiółku. Dzięki temu ich muzyka nie była niczym skażona, od pokoleń taka sama. Mieliśmy ogromne szczęście obcować z żywą, od trzech pokoleń niezmienioną, muzyką. Przemysław Ficek

Był człowiekiem bardzo pogodnym i gościnnym. Cieszył się z każdych odwiedzin. Z werwą wyruszał na każdy koncert, choćby na drugim końcu Polski. Muzyka Byrtków znalazła swoich kontynuatorów m.in. w Przemysławie Ficku i jego Składzie Niearchaicznym czy skrzypaczce i śpiewaczce Marcie Matusznie, która w Fundacji Braci Golec przekazuje byrtkowe nuty młodszym pokoleniom.

- Władysław mówił, że gra legato. Tak to ujmował. To był bardzo swobodny styl, ozdabiany, z dużą ilością improwizacji. Jak chciał sobie wydłużyć jakąś frazę, zwolnić czy przyspieszyć, po prostu to robił – wspominał Przemysław Ficek – Najlepsze było to, że jak grali razem z bratem, słyszeli to i automatycznie zmieniali coś w tym samym momencie. To było niesamowite! Władysław i Edward byli bardzo zgrani! YouYube, Muzyka Zakorzeniona

- Władysława Byrtka poznałem dawno temu, będąc jeszcze młodym adeptem muzyki dudziarskiej. Było to zapewne na jednym z przeglądów w ramach Tygodnia Kultury Beskidzkiej, gdzie pan Władysław z braćmi: Józefem i Edwardem regularnie startowali i zawsze zdobywali główne nagrody. Nie rozumiałem wtedy ich muzyki. Natomiast mój ojciec był nimi zafascynowany! Mniej więcej 20 lat później zrozumiałem, o co chodzi w tej byrtkowej muzyce i się w niej zakochałem – wyznał Ficek.

Bracia najczęściej występowali w duecie: Edward na dudach, Władysław na skrzypcach. Niekiedy dołączał do nich trzeci brat – Józef – również skrzypek. Bracia kontynuowali tradycje muzyczne ojca, Karola, który z kolei uczył się od swojego ojca. W Pewli Wielkiej przetrwał więc dziewiętnastowieczny repertuar, przekazywany z pokolenia na pokolenie.

- Bracia siedzieli sobie w tym pewleńskim przysiółku. Dzięki temu ich muzyka nie była niczym skażona, od pokoleń taka sama. Mieliśmy ogromne szczęście obcować z żywą, od trzech pokoleń niezmienioną, muzyką. Co ciekawe, Władysław grywał na weselach na perkusji. Repertuar miał bardzo szeroki. Grał foxtroty, tancbudowe hity. Ale nie przeszkadzało mu to grać na skrzypcach w starym ojcowym i dziadkowym stylu. Był muzykiem uniwersalnym.

pap kapela byrtków 1200.jpg
Kultura muzyczna Żywiecczyzny dawniej i dziś

Na terenie Jeleśni swego czasu było wielu dudziarzy. Byrtkowie byli jednymi z najlepszych i z dużym wyprzedzeniem należało zamawiać ich na wesela, ba, niekiedy dostosowywano termin wesela do możliwości czasowych kapeli!

- Byrtkowie jeździli też po całym świecie, to był okres, w którym świetnie miały się zespoły pieśni i tańca. – Dodał Przemek Ficek – W Żywcu, przy zakładach pracy zatrudnieni byli muzycy z gminy Jeleśnia. Zwiedzili z nimi cały świat!

Po pewnym czasie muzycy przestali być potrzebni w ZPiT, a muzyka dudziarska na Żywiecczyźnie zaczęła zanikać na rzecz nowych instrumentów. Pojawiły się heligonki, składy skrzypce-basy, doszły nawet akordeony.

- Bracia Byrtkowie, w tej Pewli, nie mieli świadomości, że dudy na Żywiecczyźnie się skończyły. Robili swoje. Nie uznawali innej muzyki. To była lekcja dla młodych muzyków – mówił Ficek. – Wiele się swego czasu nasłuchałem. O tym jak gram i, żebym przyszedł do nich, jak chcę grać dobrze.

Jak wspominał nasz gość, granie Byrtków było wymagające dla słuchacza. Nie było czyste, sterylne, jak obecna studyjna muzyka. Trzeba było być wielkim miłośnikiem takiej muzyki, by wysiedzieć na całym koncercie. Ale nie można było byrtkowej muzyce odmówić siły rażenia.

Gdy Byrtkowie zaczynali grać, najlepiej było siedzieć, słuchać i chłonąć to, co się działo. Panowie naprawdę wchodzili tak głęboko w tę muzykę! Zamykali oczy na scenie, zaczynali grać, a my przenosiliśmy się w inny świat! Przemysław Ficek

- Sam byłem świadkiem, jak w Czechach Byrtkowie grali na scenie, a pod nią pogowali młodzi punkowie. Ta muzyka naprawdę działała! Nie bali się żadnej sceny. Widziałem ich chyba w każdej sytuacji: od grania w lesie, poprzez kolędowanie (a panowie szli w leciutkich marynareczkach i mróz nic im nie przeszkadzał! Byli niezniszczalni). Nie bali się też Sali koncertowej Polskiego Radia. Czy była to scena festiwalowa, stodoła czy karczma, wychodzili i grali tak samo, nie bali się żadnej sytuacji. To byli showmani!

Jak wspominał nasz gość, między braćmi widać było niezwykłe porozumienie. Wystarczyło im jedno spojrzenie. Co więcej, nawet w czasie występów solowych, słychać – czy czuć – było obecność drugiego brata.

- Było też wiele improwizowanych sytuacji, gdy bracia dołączali do zebranych już muzyków. Nie bali się żadnego towarzystwa. Ale też nikt nie śmiał zagrać przy nich. Gdy Byrtkowie zaczynali grać, najlepiej było siedzieć, słuchać i chłonąć to, co się działo. Panowie naprawdę wchodzili tak głęboko w tę muzykę! Zamykali oczy na scenie, zaczynali grać, a my przenosiliśmy się w inny świat!

Słuchaliśmy także: muzyki korsykańskiej zespołu L’Alba (z płyty „A Principiu”), muzyki z Algierii w wykonaniu Kamel el Harrachi (album „Nouara”) oraz węgierskiej grupy wykonującej muzykę bałkańską Zuros Banda (album „2021”).

***

Tytuł audycji: Źródła

Prowadził: Kuba Borysiak

Gość: Przemysław Ficek

Data emisji: 11.08

Godzina emisji: 15.15

mg

Czytaj także

Muzyka żywiecka głosem nowego pokolenia

Ostatnia aktualizacja: 13.08.2019 10:00
W magazynie zaprosiliśmy na spotkanie z młodymi beskidzkimi muzykami i budowniczymi instrumentów pasterskich: Marcinem Blachurą i Przemysławem Fickiem, którzy tworzą najlepszą obecnie kapelę dudziarską na Żywiecczyźnie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Kapela Byrtków z Pewli Wielkiej", Regionalny Ośrodek Kultury w Bielsku-Białej

Ostatnia aktualizacja: 06.02.2020 13:54
Laureat drugiej nagrody w konkursie na Fonogram Źródeł Roku 2014, ex aequo z płytą "Dorzecze Niemna. Śladami Oskara Kolberga",  wydaną przez Stowarzyszenie Krusznia.
rozwiń zwiń