Znikające batuty i inne historie maestro Jerzego Salwarowskiego

Ostatnia aktualizacja: 08.06.2026 14:14
- Było to podczas koncertu laureatów na konkursie w Budapeszcie. Chciałem dyrygować jakiś fragment bez batuty i odłożyłem ją na pulpit. Zrobiłem to na tyle źle, że batuta stoczyła się na dół pulpitu, korek przeważył i spadła na ziemię, robiąc przy tym dość sporo hałasu. Ten moment został nawet uwieczniony na filmie - mówił w Dwójce maestro Jerzy Salwarowski.

Pierwsze doświadczenia Jerzy Salwarowski zdobywał w Eksperymentalnym Studium Muzycznym prowadzonym przez Krystynę Druszkiewicz: był uczestnikiem dziecięcej orkiestry perkusyjnej, a później sam stanął przed zespołem jako najmłodszy dyrygent. Miał wtedy 5 lat, a za batutę posłużyła mu... pałka od bębna.

Służący do dyrygowania przedmiot pożądania

Przez dziesięciolecia pracy dyrygenckiej gość Cafe "Muza" współpracował z zespołami w Opolu, Katowicach, Toruniu (trzykrotnie) i Szczecinie. W tym czasie używał wielu batut. Jedną z nich nawet sam skonstruował. - Jeden z moich profesorów, Marian Lida, doradził mi, żebym kupił sobie końcówkę do wędki z tonkinu, bo ona się świetnie struga. "Dorób sobie korek, jaki ci pasuje do uchwytu i będziesz miał batutę na lata. Ona jest lekka, poręczna i będzie Ci długo służyła". I faktycznie, bardzo, bardzo długo dyrygowałem batutą tonkinową. Potem przeszedłem na batutę z włókna szklanego, którą dyryguję po dziś dzień - wyznał w audycji.  

Czytaj także:

W czasie swojej kariery Jerzemu Salwarowskiemu zdarzyło się też wypuścić batutę z rąk. - Było tak raz czy dwa, że przy jakimś gwałtownym ruchu do góry wstecz, lekko trzymana przez mnie batuta wyleciała w publiczność. Po czymś takim nigdy jej już nie odzyskałem - wspominał ceniony dyrygent.

Jerzy Salwarowski - od ucznia do mistrza

Przypomniał on także słowa swojego mistrza, Henryka Czyża, że dyrygent musi mieć byczą skórę na karku. - To znaczy, że nieważne, co by się działo, choćby z góry cegłówki leciały na głowę, to dyrygent ma stać i robić swoje - tłumaczył Jerzy Salwarowski.

Dziś, gdy sam jest pedagogiem, również stara się przekazać studentom pewną maksymę. - Dyrygent musi opanować partyturę w sposób doskonały - tak, by była dla niego jak książka otwarta naraz na wszystkich stronach - zdradził maestro.

***

Tytuł audycji: Cafe "Muza" 

Prowadzenie: Marcin Majchrowski

Gość: Jerzy Salwarowski (dyrygent i pedagog)

Data emisji: 7.06.2026

Godz. emisji: 10.00

pg

Czytaj także

Jerzy Salwarowski - zapowiadał się na pianistę, został dyrygentem [ZOBACZ WIDEO]

Ostatnia aktualizacja: 12.02.2023 11:30
- Na lodowisku ktoś założył mi tzw. haka za nogi i przewróciłem się, podpierając się prawą ręką w taki sposób, że złamałem sobie gość strzałkową tuż nad przegubem. Mimo że składali mi to najlepsi chirurdzy w Krakowie, to jednak w prawej ręce przy szybkich ruchach do góry, przy pasażach, przy skokach pojawiał się duży ból - opowiadał w Cafe "Muza" dyrygent Jerzy Salwarowski.
rozwiń zwiń