Od baroku stopniowo przechodzi do wielkiego repertuaru romantycznego. Śpiewa Halkę po polsku i po włosku, mierzy się z rolami Straussa, Verdiego i Wagnera, a każdą postać próbuje zrozumieć od środka. O rozwoju głosu, trudnych bohaterkach operowych i pracy nad kolejnymi wyzwaniami opowiadała w Dwójce sopranistka Natalia Rubiś.
Poszukując prawdy
Jedną z najważniejszych ról w karierze śpiewaczki pozostaje Halka. - To kobieta pełna pasji, uczuć i emocji. Jednocześnie bardzo skomplikowana. Była też pierwszą dużą rolą w repertuarze, który dziś uważam za swój naturalny obszar. Nauczyła mnie naprawdę bardzo wiele. Mam do niej ogromny sentyment również dlatego, że pochodzę z gór, a Halka jest góralką. Od początku czułam z tą postacią szczególną więź. Halka za każdym razem jest trochę inna. Zmienia się wraz ze mną. Oczywiście pozostają jej podstawowe cechy – miłość, wrażliwość, uczciwość – ale inaczej rozumiem tę postać niż kilka lat temu - zaznaczyła.
Artystka zaznaczyła, że szuka w swoich bohaterkach prawdy. - Staram się wejść w ich świat i zrozumieć ich motywacje. Nawet jeśli postać jest niejednoznaczna czy wręcz antypatyczna, jak choćby Salome, próbuję odkryć, co nią kieruje. Każda postać ma swoją historię, swoje doświadczenia i swoją prawdę. To właśnie mnie najbardziej interesuje - dodała.
Czytaj także:
Halka po włosku
Natalia Rubiś wykonywała także partię Halki po włosku. - To było bardzo ciekawe doświadczenie. Fabio Biondi zwracał uwagę, że włoski nadaje tej historii bardziej uniwersalny charakter. Znikają niektóre ostre, charakterystyczne dla polszczyzny rysy. Ta sama muzyka zaczyna brzmieć inaczej, a sama bohaterka staje się bardziej łagodna. Dla głosu to ogromna przyjemność. Włoski jest niezwykle wdzięcznym językiem do śpiewania. Co ciekawe, doświadczenie włoskiej wersji pomogło mi później także w polskiej. Pozwoliło prowadzić frazę bardziej naturalnie i swobodnie - powiedziała w rozmowie z Andrzejem Sułkiem.
- Rozumiem ten argument zrozumiałości tekstu dla publiczności, ale z perspektywy śpiewaka to bardzo trudna kwestia. Kompozytor pisał muzykę do konkretnego tekstu, do konkretnych samogłosek, akcentów i brzmień. Wszystko zostało zaprojektowane z myślą o określonym języku. Śpiewałam niedawno "Krainę uśmiechu" Lehára po polsku i było to trudne doświadczenie. Polski tekst bardzo zmienił relację między słowem a muzyką. W oryginale wszystko układało się naturalnie pod względem emisji głosu. W przekładzie trzeba było wykonać znacznie więcej pracy, by osiągnąć podobny efekt. Z muzycznego punktu widzenia oryginalna wersja niemal zawsze jest najbardziej przekonująca - dodała.
Niższy strój, większa swoboda głosu
Coraz częściej wykonuje się także opery na instrumentach historycznych, w niższym stroju. - Dla śpiewaków jest to bardzo komfortowe. Współcześnie strój orkiestr stale się podwyższa, a to wpływa na technikę wokalną. Niższy strój, bliższy historycznemu, pozwala głosowi pracować bardziej naturalnie i swobodnie. Gdy strój jest podnoszony, traci się część naturalności, szczególnie w najwyższych rejestrach. Dźwięki stają się ostrzejsze, pojawia się większy wysiłek. Wielkie głosy dramatyczne szczególnie odczuwają te zmiany - dodała artystka.
***
Tytuł audycji: Cafe "Muza"
Prowadzenie: Andrzej Sułek
Gość: Natalia Rubiś (śpiewaczka)
Data emisji: 12.07.2026
Godz. emisji: 10.00
opracowanie: Oskar Łapeta