Marta Nieradkiewicz: jestem uparta, łatwo się ze mną nie pracuje

Ostatnia aktualizacja: 31.08.2013 19:00
Nie wie, jak reagować na komplementy, i ma coraz większy problem, bo jej kolejne role zdobywają uznanie krytyków, a Marta Nieradkiewicz wyrasta na jedną z najbardziej obiecujących aktorek młodego pokolenia.
Audio
  • Rozmowa z aktorka Martą Nieradkiewicz (EX Magazine/Czwórka)
Marta Nieradkiewicz w filmie Płynące wieżowce
Marta Nieradkiewicz w filmie "Płynące wieżowce" Foto: mat. prasowe

W liceum uczyła się w klasie o profilu aktorskim, wybór studiów nie był więc przypadkowy. Marta Nieradkiewicz ukończyła Łódzką Filmówkę i od sześciu lat jest w drodze - między Bydgoszczą, Wrocławiem, Opolem i Krakowem.

- Moje pierwsze aktorskie wspomnienie wiąże się ze szkołą podstawową. W jednym z przedstawień grałam drzewko, miałam zielone getry, a na bluzce zielone listki... - śmieje się gość "EX Magazine". -  Za to w liceum już wiedziałam, że to właściwy kierunek, tyle że miałam problem, bo w ogóle nie wymawiałam litery "r". To mnie dyskwalifikowało już na starcie i było powodem gigantycznej pracy, którą wykonałam z logopedą - wspomina.

Do szkoły filmowej w Łodzi Marta Nieradkiewicz dostała się za drugim podejściem. Na pierwszym roku towarzyszył jej niepohamowany entuzjazm; nieco później pojawiły się wątpliwości. Aktorka trafiła do obsady popularnego serialu telewizyjnego, zaczęła dobrze zarabiać i zauważyła, że przestają ją zapraszać na castingi.

- Podsumowałam wszystkie "za" i "przeciw"; doszłam do wniosku, że jeśli teraz nie powiem "nie", to najprawdopodobniej będzie to ostatnia rola, jaką zagram w życiu - wspomina rozmówczyni Uli Kaczyńskiej. - Dostałam etat w teatrze w Bydgoszczy i zaczęłam, krok po kroku, odbudowywać w sobie wiarę we własne możliwości i w aktorski fach...

W listopadzie Martę Nieradkiewicz oglądać będziemy mogli w "Płynących wieżowcach" w reżyserii Tomka Wasilewskiego.

- Z Tomkiem poznaliśmy się jeszcze w szkole filmowej, a przy jego fabularnym debiucie byłam nawet drugim reżyserem - opowiada aktorka. - W "Płynących wieżowcach" gram dziewczynę, której chłopak zakochuje się w innym mężczyźnie. Pracując na planie, mieliśmy świadomość, że dotykamy delikatnej materii. Graliśmy na detalach i nie wprost, bo tego wymagał od nas reżyser. Mam wrażenie, że się udało. Że zrobiliśmy dobry film - podkreśla.

kul

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Bodo Kox: chcę, by moje filmy były znane

Ostatnia aktualizacja: 20.05.2013 10:26
Bodo Kox uchodzi za ikonę polskiego offu. Już niedługo zobaczymy jego debiut fabularny - film "Dziewczyna z szafy".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dominika Kluźniak: Nie chciałabym się zmieniać

Ostatnia aktualizacja: 22.06.2013 12:26
Nie martwi się o przyszłość. Zaczęła pracować jeszcze na studiach i do dziś na brak zajęcia nie narzeka. – Mam szczęście, że co chwilę otrzymuję nowe zawodowe wyzwania. Nie muszę niczego wymyślać, ani planować. Tak, jestem szczęściarą – mówi aktorka Dominika Kluźniak w Czwórce.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbigniew Buczkowski: Himilsbach to był człowiek - improwizacja. Reżyserzy to kochali

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2013 14:30
- Jan Himilsbach prowokował, kompromitował i miał piekielnie ostry dowcip - wspomina Janusz Kondratiuk. - Nie znosił obłudy i ideologicznego zakłamania. Był na wskroś prawdziwy.
rozwiń zwiń