Zbigniew Buczkowski: Himilsbach to był człowiek - improwizacja. Reżyserzy to kochali

Ostatnia aktualizacja: 04.08.2013 14:30
- Jan Himilsbach prowokował, kompromitował i miał piekielnie ostry dowcip - wspomina Janusz Kondratiuk. - Nie znosił obłudy i ideologicznego zakłamania. Był na wskroś prawdziwy.
Audio
  • Jan Himilsbach - szkic do portretu (Ściąga z Popkultury/Czwórka)
Jan Himilsbach w filmie Rejs
Jan Himilsbach w filmie "Rejs"Foto: mat. prasowe

Maria Malatyńska napisała o Himilsbachu: "Nie stwarzał postaci - sam był postacią. I gdy się pojawiał, film zyskiwał prawdziwe, nie wymyślone życie".

- Himilsbach w nikogo się nie wcielał, był sobą - potwierdza reżyser Janusz Kondratiuk. - Co więcej, kiedy dostawał jakieś zadanie weryfikował je przez tak zwane "doświadczenie życiowe". Zawsze warto było pogadać z nim przed ujęciem, ponieważ mógł naprowadzić reżysera na dużo lepszy trop niż ten sugerowany w scenariuszu.

Jak się okazuje aktora słuchali nie tylko twórcy filmów, ale też zwykli ludzie:- Janek był człowiekiem bardzo towarzyskim. Do tego stopnia, że gdzie tylko się pojawiał od razu otaczał go wianuszek - opowiada aktor Zbigniew Buczkowski. - Być może dlatego, że potrafił bardzo ciekawie opowiadać. Nie tylko anegdoty, ale też historie z życia wzięte.
Jan Himilsbach stał się legendą za życia i są tacy, którzy uważają, że wręcz panował na niego snobizm. Himilsbacha dobrze było znać, a jeszcze lepiej napić się z nim, a potem móc się tym pochwalić. Aktor był stałym bywalcem SPATIF-u i Kameralnej - miejsc, w których w PRL toczyło się bujne życie towarzyskie.

- Mogliśmy sobie pozwolić na góra dwa kieliszki, więc to życie nocne było siermiężne, ale też przymusowe - wspomina Zofia Czerwińska. - SPATIF był czynny do dwunastej, stamtąd ruszało się dalej w miasto. A że o taksówkach mogliśmy tylko pomarzyć, często z miejsca na miejsce przemieszczaliśmy się polewaczkami. Na trasie były Melodia, Kameralna i Ściek czyli klub filmowca. Wystarczająco dużo przystanków, żeby się dobić - śmieje się aktorka.

Przez całe swoje życie Jan Himilsbach udzielił około siedmiuset wywiadów i za każdym razem opowieści o sobie wzbogacał o nowe wątki: - Ja mam dość monotonne, szare życie - mówił w jednym z wywiadów. - Ludzie wyobrażają sobie, że jestem jakąś barwną postacią, jest to chyba mylne pojęcie o mnie. I dlatego bardziej się skłaniam ku grotesce, bo wiele jest śmiesznych rzeczy w naszym życiu.

Aktor zmarł 11 listopada 1988 roku w Warszawie. Od 2008 w Mińsku Mazowieckim, rodzinnym mieście Jana Himilsbacha, organizowany jest festiwal poświęcony jego twórczości. Podczas festiwalu wręczana jest najlepszemu aktorowi niezawodowemu, wybranemu w głosowaniu esemesowym nagroda "Monidło". W 2008 otrzymał ją Henryk Gołębiewski, a w 2009 Zbigniew Buczkowski.

kul

Janusz
Janusz Kondratiuk i Zbigniew Buczkowski wspominają Jana Himilsbacha
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Bodo Kox: chcę, by moje filmy były znane

Ostatnia aktualizacja: 20.05.2013 10:26
Bodo Kox uchodzi za ikonę polskiego offu. Już niedługo zobaczymy jego debiut fabularny - film "Dziewczyna z szafy".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Andrzej Grabowski: szkoła teatralna była dla mnie jak nieustające wakacje

Ostatnia aktualizacja: 28.07.2013 12:30
- Nigdy nie myślałem o zawodzie aktora. Za to bardzo chciałem być studentem szkoły teatralnej - tak wybór kierunku studiów wspomina znany aktor Andrzej Grabowski. I dodaje, że nie chodziło tylko o piękne dziewczyny.
rozwiń zwiń