Dla setek tysięcy Polaków jego przepisy stały się nieodłącznym elementem rodzinnych świąt, randek i leniwych weekendów. Gdy przypalony, kremowy sernik baskijski trafił na polskie stoły, zrewolucjonizował rodzime podejście do deserów. W audycji "Popołudniówa" Michał Korkosz, znany w sieci jako Rozkoszny, świętował premierę swojej najnowszej, poświęconej słodkościom książki, zdradzając, ile prób i błędów kryje się za idealnym wypiekiem.
Posłuchaj audycji "Popołudniówa' z Rozkosznym
Historia najsłynniejszego sernika w Polsce zaczęła się podczas studenckiego pobytu w Madrycie. Szukając deserów wykraczających poza smażone w głębokim tłuszczu churros, Korkosz trafił z polecenia znajomej szefowej kuchni do San Sebastián, do kultowej tawerny La Viña.
- Kiedy pierwszy raz zobaczyłem ten sernik, wyglądał zupełnie inaczej niż wszystko, co znałem: przypalony pergamin, ciemna góra, a po ukrojeniu niemal rozlewał się na talerzyku. W polskim domu zapaliłaby się lampka, że coś poszło nie tak. Ale po pierwszym kęsie wiedziałem, że to doświadczenie zmieniające życie i muszę rozłożyć ten przepis na czynniki pierwsze - wspominał na antenie.
W nowej publikacji klasyczny hit zyskał rozwinięcia, w tym dopracowany wariant czekoladowy. Mimo to autor nie odcina się od tradycji: po latach eksperymentów z sentymentem wraca do polskiego sernika krakowskiego oraz puszystego wiedeńskiego na ubitych białkach.
Praca nad zakalcem i tysiąc receptur
Przez dekadę działalności kulinarnej Korkosz stworzył około tysiąca autorskich receptur. Jak przyznaje, choć cukiernictwo uchodzi za naukę ścisłą wymagającą laboratoryjnej precyzji, on sam do procesu podchodzi z dużą swobodą.
- Moim zadaniem jest doprowadzenie do tego, by w kuchni wyszedł zakalec. Świadomie naginam proporcje, żeby sprawdzić, gdzie leży granica wilgotności, soczystości i sprężystości ciasta. Wymyślenie biszkoptu na nowo graniczy z cudem, ale w metodzie prób i błędów można nadać klasycznym bazom zupełnie nową jakość - tłumaczył.
Wśród receptur, z których jest najbardziej dumny, wymienia ciasto z całej pomarańczy. Owoc gotuje się przez godzinę do pełnej miękkości, a następnie blenduje ze skórką i błonami, co nadaje wypiekowi niepowtarzalną, gąbczastą wilgoć i wielowymiarowy aromat. W nowym wydaniu deser zyskał formę odwróconej tarty upside-down, zdobionej karmelizowanymi plasterkami cytrusa.
Strach przy wspólnym stole i tort urodzinowy
Popularność i zawodowe doświadczenie miewają jednak zabawne skutki uboczne w życiu prywatnym. Znajomi i gospodarze domowych przyjęć często paraliżują się na samą myśl o zaserwowaniu mu obiadu. - Ludzie naprawdę boją się dla mnie gotować, przy stole czasami czuć nerwy, które można kroić nożem. Zupełnie niepotrzebnie, bo w gościach jestem najmniej wymagającym krytykiem - śmiał się autor.
Najlepszym tego dowodem był tegoroczny prezent urodzinowy. Po raz pierwszy od dzieciństwa ktoś z bliskich zdecydował się upiec dla niego tort własnoręcznie. - Wizualnie był to prawdopodobnie najbrzydszy tort, jaki widziałem od lat, ale smakował wybitnie. - Zrobienie komuś własnego wypieku i włożenie w to serca to najpiękniejszy gest, jaki można dostać - dodał.
***
Tytuł audycji: Popołudniówa
Prowadzi: Kamil Jasieński
Gość: Michał Korkosz działający w sieci, jako @Rozkoszny
Data emisji: 15.10.2026
Godzina: 15.10
ak