Titanic - z efektami, ale bez efekciarstwa

Ostatnia aktualizacja: 17.04.2014 07:00
James Cameron niemalże każdym swoim filmem wyznaczał nową jakość w dziedzinie efektów specjalnych. I choć "Titanic" z pozoru nie jest nimi przesycony, w bardzo dużym stopniu na efektach bazuje.
Audio
  • Efekty specjalne w "Titanicu" są, choć nie wszystkie widać (Czwórka/Czwarty wymiar")
kadr z filmu Titanic, reż. James Cameron
kadr z filmu "Titanic", reż. James CameronFoto: mat. prasowe

Titanic był największym i najbardziej luksusowym statkiem pasażerskim swoich czasów. W swój pierwszy i ostatni rejs wypłynął do Nowego Jorku z brytyjskiego Southampton 10 kwietnia 1912 roku. 85 lat później tę historię na duży ekran przeniósł James Cameron i jak zwykle zrobił to w imponującym stylu.

- "Titanic" oprócz tego, że jest filmem obyczajowym i romantycznym, jest też produkcją historyczną - mówi krytyk filmowy, Bartosz Sztybor. - Jedna z pierwszych scen to pokazanie jego wraku. Filmowcy spłynęli cztery kilometry pod wodę, po to, by nakręcić ujęcia prawdziwego statku.

Zresztą to nie było jedyne postawione przed nimi wyzwanie. Operatorzy mieli tylko jedną szansę sfilmowania momentu, w którym woda wdziera się do "sali z wielkimi schodami", ponieważ podczas tego ujęcia cały plan zdjęciowy, wyposażenie i scenografia zostały zniszczone. - Do każdego etapu tonięcia specjaliści musieli zbudować zupełnie inny model statku - opowiada ekspert "Czwartego wymiaru". - Dwunastometrowy, gigantyczny model pojawia się w chwili, kiedy Titanic zaczyna tonąć. Potem wielkość wraku sukcesywnie maleje.

plakat
plakat do filmu

Do najbardziej skomplikowanych scen należały te kręcone w maszynowni. Wybudowano miniaturowe pomosty i światła, które zostały zamontowane na silniku okrętu Jeremiah O’Brien. Towarowiec ten, używany podczas drugiej wojny światowej, posiadał trójkołowy silnik rozprężny, będący trzy razy mniejszą wersją silnika prawdziwego Titanica, więc został wykorzystany przez ekipę jako model.

- "Titanic" nie powstałby bez motion capture, a na pewno nie powstałyby najbardziej dramatyczne sceny, kiedy ludzie spadają z pokładu i giną w wodzie - tłumaczy krytyk filmowy. - To jedna z najbardziej spektakularnie sfilmowanych morskich katastrof w historii kina. Nic dziwnego, że w Stanach film był wyświetlany w kinach przez dwieście osiemdziesiąt jeden dni - od 19 grudnia 1997 roku do 25 września 1998 roku.

W związku z 100. rocznicą zatonięcia statku, 6 kwietnia 2012 roku (w Polsce 13 kwietnia) na ekrany kin weszła trójwymiarowa, skonwertowana wersja filmu.
(kul/kd)

Czytaj także

"Oh Boy" - codzienność w wielkim mieście

Ostatnia aktualizacja: 09.04.2014 12:00
Jazz, czarno-białe zdjęcia i Berlin nie odstraszyły widzów od filmu Jana Ole Gerstera "Oh Boy". Oprócz licznych pozytywnych recenzji i nagród filmowych, reżyser swoim debiutem podbił serca wielu kinomaniaków.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbigniew Zamachowski: szkoda, że w Polsce powstaje mało filmów familijnych

Ostatnia aktualizacja: 10.04.2014 18:30
- Kino familijne w Polsce to ułamek produkcji. Myślę jednak, że te filmy bez problemu znalazłyby swoich widzów - mówi Zbigniew Zamachowski i opowiada o pracy z młodymi aktorami na planie filmu "Gabriel".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kinoklasyka to filmy, które należy zobaczyć

Ostatnia aktualizacja: 14.04.2014 14:00
Stare filmy w doskonałej jakości to nie bajka. Dzięki współpracy Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych oraz Repozytorium Cyfrowego klasyki polskiego kina znów możemy oglądać na wielkim ekranie.
rozwiń zwiń