"Kevin sam w domu". Komedia jak filozoficzna przypowieść

Ostatnia aktualizacja: 22.12.2017 15:45
- Mimo pewnych mankamentów, na przykład scenariuszowych, "Kevin sam w domu" świetnie sobie radzi wśród widzów, także w Polsce - ocenia krytyk filmowy, Kuba Koisz.
Audio
Kadr z filmu Kevin sam w domu,  Twentieth Century Fox Film
Kadr z filmu "Kevin sam w domu", Twentieth Century Fox Film Foto: PAP/United Archives/IFTN

Film, który dziś jest częścią bożonarodzeniowej tradycji, był kręcony od lutego do połowy maja 1990 roku. Na jego planie użyto sztucznego śniegu, który po zakończeniu zdjęć został podarowany operze w Chicago i był wykorzystywany w przedstawieniach. - "Kevin sam w domu" z jednej strony jest komedią wypełnioną splapstickiem i humorem słownym. Z drugiej działa tak, jak wszystkie świąteczne filmy: przypomina o samotności - dodaje krytyk.

"Kevin sam w domu" znalazł się w Księdze Rekordów Guinnessa za największy box-office dla komedii familijnej na świecie - w sumie zarobił 533.000.000 dolarów.

Na czym polega fenomen tej produkcji? Dlaczego bohaterowie filmu mieli pełne prawo nienawidzieć Bożego Narodzenia? Jak po latach swój udział w filmie wspomina odtwórca tytułowej roli - Macaulay Culkin? Zapraszamy do wysłuchania materiału Kai Zemły.

***

Tytuł audycji: Stacja Kultura

Prowadzi: Kasia Dydo

Data emisji: 22.12.2017

Godzina emisji: 11.45

kul/kd


Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Ostatni Jedi". Nostalgiczny, ale nierówny

Ostatnia aktualizacja: 14.12.2017 15:30
Od 14 grudnia w polskich kinach oglądać można kolejną część "Gwiezdnych wojen". - W "Ostatnim Jedi" jest cała masa dobroci, nostalgii oraz takich momentów, które chwycą fanów za serce, ale to film bardzo nierówny - ocenia Oskar Rogowski, autor kanału "Komiksomaniak".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Premiery filmowe: "Ostatni Jedi, "Na mlecznej drodze", "Na skrzydłach orłów"

Ostatnia aktualizacja: 15.12.2017 18:00
- Po dłużej przerwie za kamerę powrócił jeden z najsłynniejszych reżyserów - Emir Kusturica - nazywany także bałkańskim Fellinim - opowiada krytyk filmowy Łukasz Muszyński.
rozwiń zwiń