Solomoon - miesiąc miodowy na opak

Ostatnia aktualizacja: 03.04.2019 13:30
Podróż poślubna, by nacieszyć się sobą nie jest jedynym sposobem na uczczenie początku wspólnego życia. Niektóre pary decydują się miesiąc miodowy spędzić przed ślubem i w pojedynkę.
Audio
(zdj. ilustracyjne)
(zdj. ilustracyjne)Foto: Pixabay/iWorksphotography/dom. publiczna

Czytaj także
śmiech radość złość facet 1200 xx.jpg
Tinder dla ludzi, którzy kochają nienawidzić

Powodem najczęściej podawanym przez pary, które decydują się na wyjazd w pojedynkę, są: różnice zainteresowań i zobowiązania zawodowe uniemożliwiające wyjazd w tym samym terminie. - Moim marzeniem była Gruzja, mąż zaś chciał jechać do Kanady - wspomina Grażyna. - Podróż przedślubna, w którą wybraliśmy się osobno, pozwoliła nam przemyśleć różne rzeczy zanim wejdziemy w związek małżeński. A ponieważ mamy swoje lata, naprawdę dobrze nam to zrobiło - opowiada.

Zdaniem psychologa Piotra Goca ślub jest początkiem wspólnego życia więc naturalną konsekwencją jest wyjazd poślubny jako celebracja tego wydarzenia, w tym samym miejscu i czasie. - Jak dotąd nie spotkałem się ze zjawiskiem solomoon, ale kiedyś na terapii par pracowałem z małżeństwem, które mieszkało oddzielnie. Nie wyszło im to jednak na dobre - podsumowuje.

Czytaj także
para miłość 1200.jpg
Czy gatunek homo sapiens jest monogamiczny?

Co zatem zrobić - jechać samemu w podróż przedślubną, czy zdecydować się na wyjazd w duecie po ślubie? O tym w materiale Ady Janiszewskiej.

***

Tytuł audycji: Pierwsze słyszę

Prowadzi: Kamil Jasieński

Data emisji: 3.04.2018

Godzina emisji: 6.30

kul/pj

Czytaj także

Poliamoria - kiedy kocha się wielu

Ostatnia aktualizacja: 18.09.2018 12:37
Ona, on i ten trzeci. A do tego – kilkoro innych. Czy można pożądać wiele osób naraz, kochać je i tworzyć udany związek? 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dlaczego asertywność w związku jest ważna?

Ostatnia aktualizacja: 06.12.2018 11:30
Niezależnie od tego, czego dotyczy odmowa, zdarza się, że bardzo trudno jest powiedzieć "nie". - Tak dzieje się przede wszystkim wtedy, kiedy sami nie mamy wyraźnie ustalonych granic - przekonuje Patrycja Wonatowska z Instytutu Pozytywnej Seksualności.
rozwiń zwiń