Section01 - menu
Filmowa strona
Radia Rytm
Section07
Section08 - artykułowa

Powrót do strony głównej bloga Filmowa strona Radia Rytm »

Francja Elegancja, czyli Transatlantyk: Gala Otwarcia

Czwórka
Patrycjusz Tomaszewski 03.08.2013

Nie będę udawał - nie lubię oficjalnych gal. Nie znoszę sztucznych uśmiechów, pustych braw, wiecznych podziękowań i gratulacji. To nie moja bajka.

W tym roku postanowiłem sprawdzić, czy to, co mówią o galach Transatlantyku jest prawdą. Niechętnie założyłem białą koszulę, szelki (o marynarce i krawacie zapomnijcie - na dworze Żar tropików: tropical heat - btw. czy macie podobnie? jak tylko słyszę hasło żar tropików oczyma wyobraźni widzę hamak zawieszony między dwiema palmami, koktail w ananasie i słyszę Errola Blackwooda śpiewającego "Anyway the wind blows" :) Skoro już jesteśmy przy wyznaniach, to muszę napisać, że delikatnie podkochiwałem się w Carolyn Dunn. Koniec wyznań. Wracamy do auli im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) i powędrowałem po zielonym dywanie, by zająć swoje miejsce.

Czekając na moją towarzyszkę zwróciłem uwagę na siedzącą obok parę, która nie mogła poradzć  sobie z programem festiwalu. Zaproponowaem pomoc, opowiedziałem im o każdym filmie w blokach porannych i popołudniowych (reaserch przed festiwalem zrobiony :)). Szukali filmu, który "nie zniszczy im psychiki", będzie wesoły, mądry i dobrze zagrany. W wybranej godzinie poleciłem in Sesje, za które Helen Hunt otrzymała nominację do Oscara. Po czym usłyszałem pytanie "czy widziałeś mój film?". Rozmawiałem właśnie z holenderską reżyserką Willemiek Kluijfhout, autorką filmu Małże i miłośc pokazywanego w ramach kina kulinarnego w sobotę 3 sierpnia. Nie mogłem się powstrzymać, rozmawialiśmy więc o filmie, jedzeniu i festiwalu tak długo, że prawie przegapilibyśmy galę :) Wille jest niezwykle otwartą postacią, zarażającą optymizmem i radością. Niestety, do czasu relacji z seansu ( i kolacji) obiecałem nie zdradzać szczegółów naszej rozmowy...

/

 

W kuluarach ostatnie próby - uwielbiam te dźwięki. Zdenerwowani młodzi muzycy chodzili nerwowo po korytarzach i starali się ukryć tremę za uśmiechem. Jednym wychodizło to lepiej, innym gorzej. Sam nie wiem, czy dałbym radę. Sama świadomość, że gala transmitowana jest na żywo w TVP Kultura, retransmisja odbywa się w telewizyjnej Dwójce, a symultaniczna transmisja na stronach Narodowego Instytutu Audiowizualnego doprowadziłaby mnie do drgawek :) Szacunek dla nich, bowiem cała orkiestra Filharmonii Gorzowskiej pod dyrekcją Moniki Wolińskiej od momentu wejścia na scenę wyglądała i brzmiała fenomenlanie.

Po krótkim filmie ukazującym dotychczasowe dokonania pomysłodawcy festiwalu, jubilat poprosił na scenę Prezydenta Poznania Ryszarda Grobelnego, który oficjalnie otworzył Trzeci Transatlantyk. Następnie, z charakterystyczną gracją Jan A.P. Kaczmarek oddalił się na tył orkiestry, skąd odsłuchiwał swoich muzycznych prezentów urodzinowych.

Pierwszym gościem gali była jedna z najlepszych pianistek młodego pokolenia, urodzona w Wenecji Gloria Campaner  Wykonała wraz z orkiestrą ulubiony koncert fortepianowy jubilata, Jana A.P. Kaczmarka - koncet nr 2 c-moll, op. 18 Siergieja Rachmaninowa. Nie jestem wielkim entuzjastą Rachmaninowa, daleko mi także do konesera muzycznego, ale było to przeżycie wyjątkowe. Widać, że Gloria kocha muzykę każdą częścia swojego ciała. Pasję i miłość do nut wyrażała każdym gestem, spojrzeniem i oddechem. Rzadko obcować można z artystą tak kompletnym, wrażliwym na sztukę i jednocześnie w całym tym procesie urokliwym. Po występie długie owacje na stojąco, całkowicie zasłużone.

(teraz będzie ciekawostka. Na bankiecie po gali Gloria zdradziła, że od kiedy miała trzy i pół roku codziennie ćwiczy na fortepianie przez dziesięć godzin! (!sic). Kiedy jeden z organizatorów zareagował na opowieść zdaniem "jak miałem trzy i pół roku to tylko piłem mleko", pianistka odpowiedziała "mleko stało na fortepianie")

Po dwóch utworach Kaczmarka, zagranych przez Leszka Możdżera (tematu z Niewiernej oraz Marzyciela) w Poznaniu odbyła się światowa prapremiera napisanej przez kompozytora muzyki do Anny Kareniny Lwa Tołstoja. Gości zachwyciły szczególnie partie smyczkowe.

/

Niespodzianką wieczoru była jednak Julia Pietrucha, aktorka znana przede wszystkim z roli w serialu Blondynka (i kontraktu z marką kosmetyków ;)) całkowicie zrehabilitowała się po występie na zeszłorocznej konferencji prasowej festiwalu (gdzie odpowiadając na pytanie Kaczmarka nie potrafiła złożyć jednego zdania) i w dwóch utworach, do których na gitarze przygrywał jej ojciec, ukazała dojrzały, czuły i ciepły głos. Jej zdolności wokalne uczestnicy gali porównywali do CocoRosie i Emiliany Torrini.

Galę zamknęło wykonanie przez orkiestrę napisanego przez Jana A.P. Kaczmarka "Koncertu Jankiela". W utworze prym wiodły zaproszone specjalnie na ten wieczór urocze białoruskie cymbalistki z zespołu Vasilink. (jak skomentował jeden z gości "teraz chciałbym być takim cymbałem" :))

Mimo, że gala trwała prawie trzy godziny nie było powodu do narzekań. Najgorzej mieli niestety siedzący za nami goście. ( dobrze znamy wymowę tych charakterystycznych oddechów), że za wysoki, że się wierci i przede wszystkim, że robi zdjęcia iPadem. W tym ostatnim przyznaję rację, ale robiłem to w słusznej sprawie. (zdęcia zawarłem w artykule)

Oficjałka za nami. Czas na oglądanie filmów.

Do zobaczenia na sali.

  • Zobacz więcej na temat: