Powieści na antenie

"Dzień, w którym umarło słońce"

Ostatnia aktualizacja: 08.07.2022 11:15
Yan Lianke to jeden z najpopularniejszych i najbardziej cenzurowanych pisarzy chińskich. W cyklu "To się czyta latem" (4-8.07) zaprosiliśmy do wysłuchania fragmentów jego książki "Dzień, w którym umarło słońce" w przekładzie Joanny Krenz. W Dwójce czytał je Krzysztof Kwiatkowski.
Krzysztof Kwiatkowski
Krzysztof Kwiatkowski Foto: Wojciech Kusiński/PR

"Dzień, w którym umarło słońce" to opowieść-baśń, rozgrywająca się w ciągu jednej nocy. Nocy niezwykłej, złowrogiej, pełnej mroku, który jest czymś więcej niż tylko nieobecnością słonecznego blasku. Oto w małej, położonej w górach wiosce mieszka czternastoletni Li Niannian, syn właścicieli zakładu pogrzebowego.

Pewnego wieczoru zauważa coś dziwnego - mimo zapadającego zmroku ludzie nie szykują się do snu, lecz wylegają na ulice i pola, jakby dzień nie dobiegł kresu. Setki mieszkańców w somnambulicznym transie dają upust tłumionym na jawie żądzom. Wkrótce społeczność pogrąża się w chaosie.

"Dzień, w którym umarło słońce" to piąta przełożona na język polski powieść Yana Lianke - jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy chińskich. 

[opis pochodzi od wydawcy]

Na lekturę zaprasza Krzysztof Kwiatkowski:

[Facebook Programu 2 Polskiego Radia]

Posłuchaj
10:55 Dwójka to się czyta latem 4.07.mp3 Yan Lianke "Dzień, w którym umarło słońce", czyta Krzysztof Kwiatkowski - fragm. 1. (To się czyta latem/Dwójka)

10:41 Dwójka to się czyta 5.07.2022.mp3 Yan Lianke "Dzień, w którym umarło słońce", czyta Krzysztof Kwiatkowski - fragm. 2. (To się czyta latem/Dwójka)

09:26 To się czyta latem Dwójka 6 lipiec 2022 11_00_36.mp3 Yan Lianke "Dzień, w którym umarło słońce", czyta Krzysztof Kwiatkowski - fragm. 3. (To się czyta latem/Dwójka)

09:13 To się czyta latem 7.07.2022.mp3 Yan Lianke "Dzień, w którym umarło słońce", czyta Krzysztof Kwiatkowski - fragm. 4. (To się czyta latem/Dwójka)

09:35 To się czyta latem Dwójka 8 lipiec 2022 11_01_24.mp3 Yan Lianke "Dzień, w którym umarło słońce", czyta Krzysztof Kwiatkowski - fragm. 5. (To się czyta latem/Dwójka)

 

***

Tytuł audycji: To się czyta latem

Data emisji: 4-8.07.2022

Godzina emisji: 11.00

Przygotowała: Elżbieta Łukomska

Zobacz więcej na temat: literatura Chiny Dwójka

Czytaj także

Katarzyna Sarek: tłumaczenie Yan Linke nie jest bardzo przyjemnym zajęciem

05.05.2020 10:45
- To historia zmagań ludzi z przyrodą bardzo nieprzychylną jednostce, zmagań z systemem, który jest tak obezwładniający i tak wszechobecny, że właściwie dla całego obozu wystarcza jeden komendant, jedna osoba pilnująca, która sprawuje kontrolę. Nie potrzeba strażników, nie potrzeba broni. Ucieczka nie ma sensu - mówiła w Polskim Radiu 24 Katarzyn Sarek o książce "Czteroksiąg".
Okładka książki Czteroksiąg
Okładka książki "Czteroksiąg"Foto: piw.pl
Posłuchaj
22'55 Katarzyna Sarek o książce "Czteroksiąg" (Polskie Radio 24 / Rozpruwacz kulturalny)
więcej

Państwowy Instytut Wydawniczy wydał trzecią już książkę Yan Lianke, jednego z najwybitniejszych współczesnych pisarzy chińskich. "Czteroksiąg" to książka brutalna i trudna, osadzona w realiach obozu reedukacyjnego w czasie Wielkiego Skoku z przełomu lat 50. i 60. XX wieku, kiedy Mao próbował uczynić z biednego, zacofanego, rolniczego kraju industrialną potęgę. Program zakończył się wielką narodową katastrofą - z głodu zmarło kilkadziesiąt milionów ludzi. O książce opowiada dr Katarzyna Sarek, jej tłumaczka, znawczyni kultury i literatury chińskiej.

- Tłumaczenie Yan Linke z pewnością nie jest bardzo przyjemnym zajęciem, biorąc pod uwagę, że opisuje on rzeczy zazwyczaj straszne, traumatyczne związane z bardzo brutalnymi i traumatycznymi okresami historii Chin - powiedziała Katarzyna Sarek.

Michalina Moscicka 1200.jpg
"Rozpruwacz Kulturalny". Rozmowa o książce "Kobiety niepodległości"

Tłumaczka podkreśliła, że równocześnie są to książki, które zawsze zostawiają cień nadziei. - Pozwalają wierzyć w to, że mimo najgorszych nieszczęść, które spadają na człowieka, zawsze w nim zostaje jakaś iskierka humanizmu, człowieczeństwa i nawet w najgorszych warunkach ludzie potrafią w sobie wykrzesać empatię, współczucie, pragną pomagać innym - powiedziała. Jak zauważyła, czasem są to "okruszki człowieczeństwa".

Katarzyna Sarek wskazała, że książka do pewnego momentu zachowuje realizm, potem jednak pojawiają się w niej elementy mityczne, nierealne. Także jej konstrukcja nawiązuje do najstarszych dzieł klasyki chińskiej, zwłaszcza do Księgi Pieśni. - Nie ma to za dużo wspólnego z realizmem - oceniła tłumaczka. W książce nie brakuje jednak też odwołań do Biblii, co zdaniem tłumaczki ma pokazać uniwersalność tej historii. 

Tłumaczka mówiła też o podobieństwach do naszej literatury obozowej, ale również do twórczości Franza Kafki.

Zapraszamy do wysłuchania zapisu rozmowy.

***

Audycja: Rozpruwacz kulturalny

Prowadzący: Jakub Moroz

Gość: Katarzyna Sarek (sinolog, tłumaczka z języka chińskiego, UJ)

Data emisji: 04.05.2020

Godzina emisji: 23.35

Czytaj także

Chiny, kropki i obrona papieża. Tego mogliście nie wiedzieć o Norwidzie

24.09.2023 05:55
Można zaryzykować paradoksalne stwierdzenie, że Norwid to jeden z najbardziej nieznanych sławnych poetów w historii literatury polskiej. Można też, przywołując liczne przykłady ze świata sztuki i życia publicznego, zadać kłam sądowi o nieobecności tego twórcy we współczesnej kulturze polskiej. Czy jednak każdy z nas wie, co łączy Norwida z Chinami lub skąd w jego wierszach bierze się aż tyle kropek i pauz? 
Cyprian Kamil Norwid na tle niektórych swoich rysunków i akwareli
Cyprian Kamil Norwid na tle niektórych swoich rysunków i akwareliFoto: Polskie Radio/grafika na podstawie Polona.pl/domena publiczna

Księga czasu, czyli Norwidowskie albumy

Cyprian Kamil Norwid jest autorem trzytomowego dzieła "Album Orbis", które w swoim założeniu może kojarzyć się ze współczesnymi multimedialnymi zbiorami na tak zwanej "osi czasu". "Album Orbis" jest gatunkową hybrydą: składa się z notatek, szkiców, wycinków z książek i czasopism, druków, własnych prac plastycznych.

Co istotne, nie jest to przypadkowy zestaw materiałów, artystyczny brudnopis czy tylko magazyn inspiracji i źródeł. Trzy tomy "Albumu Orbis" – powstałe najpewniej na pocz. lat 70. XIX w. - układają się bowiem w zamierzony (choć nieprzeznaczony do edycji) projekt twórczy. Są swoistą, rozpisaną na wiele ikonograficznych elementów, ilustracją kulturowego porządku. Pierwszy tom poświęcony jest cywilizacji starożytnej, drugi – chrześcijańskiej, trzeci zaś obejmuje swoją tematyką czasy od wczesnego średniowiecza po wydarzenia Norwidowi współczesne.

Zobacz serwis: norwid.polskieradio.pl

Obrońcy papieża, czyli w ramię w ramię z Krasińskim

Gdy w 1848 roku wybuchła Wiosna Ludów, w Europie nie było prawie nikogo, kto interesował się sprawami politycznymi i jednocześnie nie podjął żadnych działań. Adam Mickiewicz utworzył swój słynny Legion Polski i stworzył dlań program zawarty w "Składzie zasad". W szeregach Legionu znalazł się Cyprian Kamil Norwid, ale nie na długo. Tym, co zraziło go do oddziału Mickiewicza, były hasła zawarte w "Składzie zasad" oraz przenikający Legion duch towianizmu, który dla Norwida był po prostu chrześcijańską herezją. Ku zgrozie innych emigrantów podczas zebrania publicznie zaatakował poglądy Mickiewicza i wystąpił z jednostki.

Na tym nie poprzestał, chwilę później uczynił bowiem coś, co w kontekście Wiosny Ludów stawiało go po przeciwnej stronie barykady. Wraz z serdecznym przyjacielem Zygmuntem Krasińskim oraz powstańcem listopadowym Ludwikiem Orpiszewskim powołał do życia trzyosobowy oddział zbrojny, którego celem była ochrona papieża przed gniewem rewolucyjnego tłumu. Po zmroku mężczyźni patrolowali ulice, gotowi w razie potrzeby użyć siły. Krasiński tak pisał o tym w liście do Stanisława Małachowskiego: "czuwaliśmy po nocach z N. i Orpiszewskim, otoczeni dubeltówkami i pistoletami".

Cyprian Kamil Norwid - zobacz serwis specjalny

Wielokropki i słowotwórstwo, czyli pisać jak Norwid

Wśród cech języka poetyckiego Cypriana Kamila Norwida wyróżnić można zarówno tendencję do tworzenia neologizmów (np. "wżywotowzięcie", "bez-tęsknota"), szukania osobliwej etymologii ("piękno" składa się z "pieśni" i "jęku"), jak i do stosowania oryginalnej interpunkcji (liczne pauzy i wielokropki). Jeśli zaś o zapis tekstów chodzi, Norwid z upodobaniem używał również podkreśleń i wyróżnień graficznych. Co więcej, znajdziemy u niego teorie, które usprawiedliwiałby tę jego "suwerenność ortograficzną".

Wszystkie te językowe cechy często nie ułatwiają odbioru poezji Norwida, stanowią wyzwanie dla czytelników. Ale warto na nie spojrzeć z punktu widzenia nadrzędnego Norwidowskiego celu: "odpowiednie dać rzeczy słowo!". Eksperymentowanie poety z językiem służyło właśnie temu – uczynić to narzędzie jak najbardziej adekwatnym, znaleźć (stworzyć) słowa, które zbliżą do sensu, prawdy, do istoty rzeczy.

Od Marii do Marii, czyli wielkie zawody miłosne

Miłością życia Cypriana Kamila Norwida była Maria Kalergis, pianistka i słynna na całą Europę piękność, którą wszędzie otaczał rój wielbicieli. Norwid wstąpił w szeregi absztyfikantów w czasie pobytu we Włoszech w 1845 roku. Nieszczęśliwa miłość do Kalergis trwała przez lata, to ona m.in. była powodem wyjazdu poety do Nowego Jorku, gdzie powstał wiersz "Trzy strofki", w którym czytamy:

"Nie bluźń, żem zranił Cię lub jeszcze ranię,
Bom Ci ustąpił na mil sześć tysięcy;
I pochowałem łzy me, w Oceanie".

Maria Kalergis podróżowała po Europie w towarzystwie przyjaciółki Marii Trębickiej. Ona z kolei na wiele lat stała się serdeczną przyjaciółką Norwida, powierniczką jego smutków i swego rodzaju pośredniczką między niedostępną Kalergis a cierpiącym poetą. Przyjaźń urwała się w 1856 roku, gdy artysta, źle zrozumiawszy słowa Trębickiej w jednym z listów, oświadczył jej się korespondencyjnie i otrzymał odpowiedź odmowną. Trębicka w tym czasie była już zakochana w swoim przyszłym mężu Felicjanie Faleńskim (co ciekawe, kolegą Norwida z warszawskiego gimnazjum).

Jak daleko Norwidowi do Chin?

Znana jest fascynacja romantyków Bliskim Wschodem, Norwid jednak poszedł z swoich zainteresowaniach jeszcze dalej. Dzięki swojemu kuzynowi Michałowi Kleczkowskiemu – chyba pierwszemu Polakowi profesjonalnie zajmującemu się językiem chińskim i wieloletniemu pracownikowi ambasady francuskiej w Pekinie – Norwid mógł poznać kulturę chińską nieco bliżej. Ponadto temat Chin stał się w połowie XIX w. popularny we Francji - wpływ na to miały takie wydarzenia, jak wojny opiumowe, bitwy Taipingów czy ekspedycje francusko-angielskie zakończone zajęciem Pekinu.

Co więcej, pod koniec lat 50. XIX w. Norwid się do Chin wybierał.

Wśród norwidologów trwa jednak spór o to, w jakim stopniu Norwid poznał chińską kulturę i czy chińska filozofia albo poetyka chińskich wierszy mogły znacząco wpłynąć na polskiego autora. Sam poeta w liście do Józefa Ignacego Kraszewskiego pisał, że "język chiński nie był mu obcy".

Co się stało w rodzinnym domu Norwida?

Majątek w Głuchach koło Wyszkowa, gdzie w 1821 roku urodził się Cyprian Norwid, należał pierwotnie do rodziny jego matki Ludwiki z domu Zdzieborskiej. Chłopiec spędził w dworku tylko pierwsze cztery lata życia. Po przedwczesnej śmierci matki w 1825 roku wraz z rodzeństwem przeniósł się do majątku swojej prababki w nieodległej Strachówce.

Posiadłość w Głuchach była własnością rodziny Norwidów do 1848 roku, gdy została zakupiona przez Jana Suskiego, męża Pauliny z domu Norwid, siostry Cypriana. Przez kolejne dziesiątki lat dworek przechodził z rąk do rąk, aż w końcu w 1967 roku  majątek zakupili reżyser Andrzej Wajda i aktorka Beata Tyszkiewicz. Dziś mieszka tutaj ich córka Karolina Wajda.

W 1999 roku o dworku w Głuchach zrobiło się głośno za sprawą tajemniczej śmierci operatora filmowego Bartłomieja Frykowskiego. Choć wszystko wskazywało na samobójstwo, pewne niewyjaśnione okoliczności incydentu wzbudziły żywe zainteresowanie opinii publicznej. Dziś o "śmierci w domu Karoliny Wajdy" co pewien czas przypominają portale plotkarskie.

jp/mc