Kultura

Gustaw-Konrad i Antek Boryna

Ostatnia aktualizacja: 17.07.2008 11:08
Ignacy Gogolewski od przeszło pięćdziesięciu lat występuje na scenie teatralnej. Zapamiętany został ze wspaniałych kreacji w „Dziadach” Mickiewicza, „Mazepie” Słowackiego, a niedawno – „Operetce” Witolda Gombrowicza. W wydanej ostatnio książce biograficznej, aktor dokonuje analizy całego swojego życia prywatnego i artystycznego.

Wybitny aktor teatralny, filmowy, a także reżyser, scenarzysta i kompozytor urodził się w 1931 roku w Ciechanowie. Niezwykłe życie Gogolewskiego rozpoczęły dość dramatyczne wypadki z dzieciństwa. Helena Zawadówna – matka artysty - pracowała w majątku Piotra Gogolewskiego – trzykrotnie od niej starszego obywatela ziemskiego. Chociaż Ignacy dość wcześnie dowiedział się, że dziedzic jest jego ojcem, po raz pierwszy zobaczył go jednak dopiero w wieku 15 lat... „Był to siwy pan, który podał mi lekko przykurczoną dłoń i wydawał się ogromnie zdziwiony, że jej nie ucałowałem” – wspomina. „Mimo dramatu rozgrywającego się w moim sercu, nigdy nie pomyślałem o ojcu źle. Dzięki matce. Nie ma już wśród żywych matki, nie ma ojca, ale moja wdzięczność do ludzi, którzy spowodowali moje przyjście na świat, jest święta” – zwierza się Gogolewski.

Wielką pomocą w wychowaniu syna była dla Heleny babka Ignacego. Posiadająca zdecydowany charakter starsza kobieta, często zastępowała mu ojca. „Na drzwiach wisiała dyscyplina, na którą przy moim odruchu sprzeciwu wskazywała babka” – wspomina. Ignacy pamięta także swojego wujka Stanisława, który był dla niego wzorem męskości, a przy okazji dobrym kumplem. W rodzinnym domu aktora było raczej ubogo. O utrzymanie rodziny starała się matka, podejmująca różne prace. Sytuacja stała się jeszcze bardziej skomplikowana wraz z wybuchem wojny i nastaniem okupacji. 

W wiek dojrzały wkroczył Ignacy w 1949 roku, wraz z ukończeniem gimnazjum i uzyskaniem świadectwa maturalnego. Okres ten wspomina jako czas buntu wobec dotychczasowej rzeczywistości, zwłaszcza wobec Kościoła, oraz jako naiwne danie wiary propagandzie komunistycznej. Ignacy wstąpił do Związku Młodzieży Polskiej, którego członkiem był do 1956 roku. Mieszkał już wówczas w Otwocku, codziennie dojeżdżając do pracy w Warszawie. Niebawem zdecydował się wreszcie podjąć próbę realizacji planów, które krystalizowały się w nim jeszcze od czasów szkolnych. Postanowił zdawać do szkoły teatralnej. „Do egzaminu przystąpiłem po dwóch miesiącach pracy w Ministerstwie, kompletnie nieprzygotowany. Nie sądziłem bowiem, że znajdę się w elitarnej grupie dwudziestu paru wybrańców losu” – wspomina. „Wydukałem jakąś prozę. – ‘To my panu dziękujemy’ – powiedział rektor Aleksander Zelwerowicz. Na co odezwał się profesor Jan Kreczmar: ‘Olku, pozwól mu powiedzieć fragment ‘Ody do młodości’’. I wtedy ja, tak jak stałem już przy drzwiach wyjściowych, odwróciłem się i na cały głos wyrecytowałem ‘Odę’. ‘No tak, teraz to panu już dziękujemy’ – zakończył Zelwerowicz. W ten sposób, i tylko w ten, zostałem studentem Wyższej Szkoły Teatralnej” – konstatuje w książce Ignacy Gogolewski. Egzamin dyplomowy na wydziale teatralnym Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej w Warszawie uzyskał w 1953 roku.

Od tego momentu rozpoczęła się wspaniała i błyskotliwa kariera aktorska Ignacego Gogolewskiego. Przypomnijmy tu jego wspaniałe kreacje teatralne na deskach Teatru Polskiego, m.in. wspomnianą rolę Gustawa-Konrada w „Dziadach” w 1955 roku, Maurycego w wystawionym rok później „Lecie w Nohant” Jarosława Iwaszkiewicza, Rizzia w „Marii Stuart” Juliusza Słowackiego, sztuce zaprezentowanej w 1958 roku, czy w końcu tytułową rolę w „Mazepie” tego samego autora, wystawionej rok później. Na scenie Teatru Dramatycznego Gogolewski dał sie poznać jako znakomity odtwórca roli Gustawa w „Ślubach panieńskich” Fredry (1963) i Zygmunta Augusta w „Kronikach królewskich” Stanisława Wyspiańskiego (1968).

Ignacy Gogolewski ujawnił swój znakomity talent także jako odtwórca ról filmowych. Wystąpił m.in. w obrazie Jerzego Antczaka „Hrabina Cosel”, a także filmach „Bolesław Śmiały” Witolda Lesiewicza i „Dom św. Kazimierza” we własnej reżyserii, grając w obydwu główne role. Największą popularność przyniosła mu jednak rola filmowa Antka Boryny z serialu telewizyjnego, nakręconego w 1972 roku na podstawie powieści Władysława Reymonta „Chłopi”. „Najwięcej materiału do budowania postaci Antka dały mi chwile spędzone z zespołem z Reymontowskich Lipiec; czasami zapuszczałem się w środek wsi – w chłopskim przebraniu, trochę podcharakteryzowany. Odbywał się targ koński – poszedłem. Zacząłem targować konia. Tak długo waliliśmy sobie w ręce, że mi aż spuchły. I o mało kobyły nie kupiłem” – kwituje żartobliwie opowieść Gogolewski.

Pod koniec lat osiemdziesiątych Ignacy Gogolewski na deskach Teatru Rozmaitości dokonał inscenizacji przedwojennej sztuki Zygmunta Nowakowskiego „Gałązka rozmarynu”. Po pożarze budynku teatru w 1989 roku zawiesił nagle swoją działalność artystyczną. Na scenę powrócił w połowie lat dziewięćdziesiątych, biorąc udział w przedstawieniach Teatru Polskiego. Zdobył wiele pochwał krytyków między innymi za rolę w sztuce Thomasa Bernharda „Aktor Minetti”. Ignacy Gogolewski związany jest obecnie z Teatrem Narodowym, gdzie wystapił w spektaklach „Operetka” Witolda Gombrowicza (2000) i „Na czworakach” Tadeusza Różewicza (2001).

W rozmowie z dziennikarką Jolantą Ciosek artysta opowiada o swoim życiu i twórczości. Wspomina najważniejsze role teatralne i filmowe. Wiele miejsca poświęca opisowi środowiska teatralnego, w którym przyszło mu pracować. Ujawnia wiele faktów z życia prywatnego, opowiadając m.in. o drogich swemu sercu kobietach, a także zdradza własne zapatrywania na niektóre kwestie społeczne i polityczne. Często być może zbyt osobiste i natarczywe pytania dziennikarki, Gogolewski kwituje rozbrajającą szczerością i sporą dozą humoru. Z lektury kolejnych stronnic książki wyłania się obraz nie tylko wspaniałego artysty, ale także człowieka spełnionego, szczęśliwego ojca i troskliwego dziadka. Publikację ubogacają dodatkowo krótkie wspomnienia ludzi teatru o Inku Gogolewskim, m.in. Niny Andrycz, Erwina Axera, Jerzego Englerta, Krzysztofa Kolbergera, Andrzeja Łapickiego i Ryszarda Zaorskiego, a także fragmenty recenzji sztuk teatralnych z udziałem artysty, kalendarium artystyczne oraz wiele zdjęć i ilustracji.

Andrzej Burgoński
 
„Ignacy Gogolewski od Gustawa Konrada do Antka Boryny. Rozmawia Jolanta Ciosek”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2008.

www.narodoweczytanie.polskieradio.pl
Cichociemni

Czytaj także

"Splendory" wręczone!

Ostatnia aktualizacja: 02.12.2008 02:03
Wielkim Splendorem została uhonorowana Dorota Landowska, natomiast nagroda Splendor Splendorów trafił w ręce Ignacego Gogolewskiego. Honorowego Splendora w tym roku nie przyznano.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Filozoficzne rozprawy i przypowieści: Rozmowa Diderota z D'Alembertem

Ostatnia aktualizacja: 29.07.2009 15:28
29 lipca 2009, godz. 22:30
rozwiń zwiń