Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Głosem uchodźcy - Natik Awayez, "Manbarani"

Ostatnia aktualizacja: 02.02.2021 08:00
Szacuje się, że 65 milionów ludzi to uchodźcy, przesiedleńcy, którzy z powodu konfliktów, katastrof naturalnych, prześladowań musieli opuścić swój dom. Decyzja o porzuceniu dotychczasowego życia, swojego małego świata, wszystkiego, co się do tej pory znało i wyruszenie w nieznane jest tragedią, której skutki są odczuwalne latami przez pokolenia.
Okładka płyty Manbarani Natika Awayeza
Okładka płyty "Manbarani" Natika AwayezaFoto: materiały promocyjne

O tym doświadczeniu, wykorzenienia i tułaczki, opowiada na swoim debiutanckim albumie Natik Awayez, iracki oudzista, śpiewak, poeta i kompozytor. Uchodźstwa doznał na własnej skórze. Z Iraku uciekł w 1979 roku, następne dekady spędził między Europą a Bliskim Wschodem, po raz drugi uciekał nie tak dawno – z ogarniętego wojną domową Jemenu. W Kairze osiadł sześć lat temu i szybko odnalazł się na tamtejszej tętniącej życiem scenie muzycznej. Na „Manbarani” pomagają Awayezowi m.in.: Maurice Louca, który całość wyprodukował i zaaranżował, Khaled Yassine, który zajął się perkusjonaliami (obaj są członkami Praed Orchestra!, o ich płycie dokładniej pisał Jakub Knera), a także Maryam Asleh czy Tarek Abu Ghazaleh – śmietanka kairskiej sceny. Natomiast autorem wszystkich kompozycji i wszystkich tekstów jest Awayez, choć to po prawdzie bardziej dzieło zbiorowe niż solowe.

źródło: Natik Awayez/YouTube

Z jednej strony „Manbarani” powstawało w ciągu ostatnich dwóch lat intensywnej zespołowej pracy w Kairze, ale tak naprawdę pomysły, melodie, skrawki poezji Awayez nosił w sobie od lat. Chłonął muzykę od dzieciństwa, od momentu, kiedy zaczął uczyć się gry na oudzie. Ogromny wpływ miał na niego pobyt w Jemenie, sam mówi, że o ile u źródeł „Manbarani” jest Irak, to duszą tej muzyki jest Jemen. I to słychać w pięknych, hipnotycznych polirytmiach, na których Awayez opiera swoją muzykę czy w jego grze na oudzie. 

Awayez stworzył bardzo sugestywną opowieść na kilku poziomach. Muzyka jest nośnikiem równie silnych obrazów, co słowa. Jest w niej rozpacz, trud, spalone słońcem uchodźcze szlaki, zrujnowane, zbombardowane miasta, których mieszkańcy przypominają zjawy. Jest otępiająca monotonia, próba zapomnienia traum i tragedii, ale też nadzieja, że za horyzontem czeka choć trochę spokojniejsze życie. Awayez swoje wersy wyśpiewuje zmęczonym, wyblakłym głosem człowieka, który w życiu doświadczył już chyba wszystkiego. „Nieistotne jest, gdzie powiedzie mnie życie” – śpiewa w „La Taktareth”.

Zakorzenione w tradycjach pieśni Awayeza Maurice Louca potraktował tak, że wydają się bezczasowe – zawieszone między przeszłością a teraźniejszością – co chyba najlepiej słychać w pracy instrumentów smyczkowych, które raz grają unisono, jak w klasycznych nagraniach muzyki arabskiej, by za chwilę wprowadzić dysonanse rodem z europejskiej muzyki współczesnej. Nie ma tu żadnego elementu muzyki elektronicznej, a jednak jest to muzyka, która nie mogłaby powstać w latach 60., podobnie, jak Jazz Band Młynarski-Masecki, choć zapatrzony we wczesny jazz, jest zespołem na wskroś współczesny.

Mimo swojego tragicznego tonu, „Manbarani” uwodzi swoim surowym pięknem, to płyta, do której chce się ciągle wracać. W tych smutnych, bolesnych dźwiękach, ukryta jest silna moc przyciągania. Awayez z pomocą swoich kairskich znajomych stworzył współczesny arabski klasyk.

Michał Wieczorek

Natik Awayez

Manbarani

Sublime Frequencies 2020

Ocena: 4,5/5

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.


Czytaj także

Sayonara na powrót punk folku

Ostatnia aktualizacja: 06.10.2020 10:55
Trafili w próżnię. Punk folk odszedł już w naszym kraju na karty historii, a i poważny showbiznes przeżył flirt z Mungo Staszczykiem (Pociskiem miłości), który w tym stylu był i irlandzki, i polski. To se ne vrati, jak mawiają bracia Czesi. A jednak – wróciło.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Humeniuk i inni – Ukraińcy w Nowym Jorku w latach 1928-1932

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2020 08:00
Najsłynniejszym amerykańskim skrzypkiem z Polski był Ukrainiec Pawło Humeniuk (1883-1965). Urodził się w Podwołoczyskach (obecnie Підволочиськ), w tzw. Galicji Wschodniej, na wschód od Tarnopola, praktycznie już na granicy z Podolem.
rozwiń zwiń