Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Opowieść osobna. Polski Piach i "Północ"

Ostatnia aktualizacja: 07.06.2022 09:00
Polski Piach oferuje krajowej scenie folkowej coś bez czego byłaby znacznie uboższa. Przypomina o wielości źródeł i swobodzie w ich interpretowaniu. Przypomina o znaczeniu ciszy i kontemplacji. 
Okładka nowej płyty Polskiego Piachu Północ
Okładka nowej płyty Polskiego Piachu "Północ"Foto: mat.pras.

Przed rokiem ukazał się pierwszy album tria Polski Piach, zatytułowany Południe, teraz otrzymujemy Północ. Czy jedno jest dopełnieniem drugiego, czy przeciwieństwem? Czy tytuły płyt należy rozumieć w kategoriach geograficznych, może kulturowych, socjologicznych, czy jako pory dnia? Dzięki swym niedopowiedzeniom muzyka tria pozwala na różne interpretacje, ale też jednoznacznie wciąga w swój nieoczywisty świat. W ubiegłym roku artyści pojawili się też w konkursie na festiwalu Nowa Tradycja. Pewnie pozostali nieco niedostrzeżeni i niedocenieni, ale być może ważniejszy od potencjalnych nagród był fakt, że taki zespół, z tak odrębną, oryginalną muzyczną wizją pojawił się na festiwalu. Dziś artyści w fascynujący sposób kontynuują swą przygodę.

Oczywiście, trio, o którym tu mowa prezentuje muzykę nieco odmienną w charakterze od estetyki, która zdaje się dominować w ostatnich latach na polskiej scenie folkowej. Szczególne miejsce zajmują na niej wykonawcy wprost odwołujący się do tutejszej tradycji ludowej, wiejskiej. Gdybyśmy jednak przyjęli założenie, że współczesna polska scena folkowa w tanecznym rozwibrowaniu i intelektualnych konstrukcjach nieco porzuciła (zostawiła z boku) walory duchowe, kontemplacyjne? Nie wiem czy jest tak na pewno, to robocza hipoteza. Nie ma jednak wątpliwości, że akurat w muzyce tria prowadzonego przez Patryka Zakrockiego te elementy są decydujące. Że muzyka zorganizowana wokół natchnień płynących z różnych tradycji właśnie te wątki wydaje się eksponować. Nie mamy tu bowiem szalonych popisów instrumentalnych ani zaskakujących wolt stylistycznych, jest za to rodzaj fascynującego napięcia, swobodnego i wyrafinowanego balansowania między stylami, w formule na pozór leniwie snujących się dźwięków, będących jednak w swej istocie bardzo świadomie budowaną konstrukcją.


Muzyka, która proponuje Polski Piach odwołuje się do trzech elementów: tradycji afrykańskiej transowej muzyki gdzieś znad brzegów rzeki Niger w Mali, klasycznego amerykańskiego bluesa z Delty Missisipi, ale też polskich wątków, melancholii tutejszego krajobrazu (rozumianego tyleż geograficznie co i kulturowo). Mamy przy tym do czynienia z muzykami improwizującymi, szukającymi własnych form wyrazu. Dlatego też każde ze wspomnianych źródeł jest tu traktowane z odrobiną niezbędnego dystansu. Muzyka tria to w pełni autorska wizja.

Warto zwrócić uwagę, że zespół tworzą artyści o niebagatelnym dorobku. Twórczość lidera, Patryka Zakrockiego (grającego tu głównie na gitarach – małej akustycznej i elektrycznej, ale obsługującego też rytmiczny stompbox) jest fascynująca od lat. Przypomnijmy skrótowo choćby formacje EA, Galimadjazz Trio, Tupika, a przede wszystkim świetną Sza/Za tworzoną w duecie z Pawłem Szamburskim (rozszerzaną do Sza/Za/Ze, gdy dołączał Hubert Zemler). Osobna historią są solowe projekty Zakrockiego absorbujące i współczesną kameralistykę, i improwizację, i liczne inne wątki – tak znakomite jak np. Prace z obrazkiem, Post-Pandemic Music czy Osmędeusze, będące pracą wokół twórczości Mirona Białoszewskiego. A to tylko przykłady. Partnerem Zakrockiego jest w Polskim Piachu grający na klarnecie basowym Piotr Mełech, czołowy muzyk kręgu kreatywnej, swobodnej improwizacji, mający na koncie ważne dokonania, jak choćby album z kompozycjami Mordechaja Gebirtiga, ale też współpracę z wieloma znaczącymi artystami, wśród których byli muzycy improwizujący, którzy pojawiali się w kręgu Nowej Tradycji: Michał Górczyński, Ksawery Wójciński, Jacek Mazurkiewicz, Patryk Lichota, Michał Fetler. Aktualnego składu Polskiego Piachu dopełnia Piotr Domagalski – basetla, znany choćby z grup Levity, Lomi Lomi czy Magneto. Zarówno jeśli chodzi o członków tria, jak i większość ich współpracowników, pozostajemy nieustannie w kręgu artystów poszukujących, którym nieobce są również – używając dużych skrótów – folkowe fascynacje.

Przejawem takiego myślenia i takiej wrażliwości jest też twórczość Polskiego Piachu. Jego członkowie budują swój przekaz w niepozorny, dyskretny, acz wyrafinowany sposób, wciągający, oferujący przy każdym przesłuchaniu nowe wrażenia. Wydaje się, że na nowej płycie poszerza się paleta barw, że więcej jest ciepłych dźwięków, że w intrygujący sposób dopowiada ona czy poszerza opowieść, którą znamy z debiutanckiego krążka. To bardzo osobista wypowiedź muzyczna znajdująca swój wyraz w lekko onirycznej formule. I – niech to nie zabrzmi jak żart – jakaż ona słowiańska, jakaż polska! Bo oczywiście, słychać wspomniane fascynacje afrykańskie, wynikające może i z tych intuicji, które zawarł w swym słynnym filmie Feel Like Going Home Martin Scorsese, że źródeł bluesa należy szukać w sercu Afryki. Ale jeśli da się tu znaleźć ślady tej estetyki, to jest ona tylko pretekstem, punktem wyjścia dla polskiego tria. Podobnie jak twórczość gigantów amerykańskiej bluesowej tradycji. Pewnie bez nich nie byłoby muzyki Polskiego Piachu, ale grupa potrafi tyleż interesująco odwoływać się do źródeł, co abstrahować od nich tworząc własne przesłanie.

Oba kierunki inspiracji znajdą zresztą swe odbicie w tradycji szeroko rozumianego polskiego folku. Do źródeł afrykańskich odwoływało się wielu na różne sposoby, by wspomnieć tak różnorodnych artystów, jak Słoma i Bębnoluby, Gadająca Tykwa, Wielbłądy czy Dzikie Jabłka. Amerykański blues i folk-blues stały u źródeł muzyki nazywanej w naszym kraju folkiem w latach 70. i na początku 80. Wszystkie te konteksty pozwalają dostrzec i uwypuklić oryginalność i „osobność” projektu Patryka Zakrockiego i jego partnerów. Zwłaszcza, że potrafili oni włączyć w krąg swej estetyki wyrazistość sceny niezależnej, a także wspomnianą tutejszą melancholię, a to wszystko w sposób naturalny i bezpretensjonalny. Zaufali też wyłącznie instrumentalnej formule, co pozwalam sobie uznać za wartość szczególną. Obronili swe piękne, choć czasami kruche melodie przez pokusą „upiosenkowienia”. Uwierzyli, że muzyka pozbawiona tekstu też może opowiadać historie. I także dzięki temu nagrali tak świetną płytę.

Tomasz Janas

Polski Piach

"Północ"

Gusstaff Records 2022

Ocena: 4 / 5

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

 

   

Czytaj także

El Khat – jemeńskie pobudzenie

Ostatnia aktualizacja: 17.05.2022 09:00
Różnie nazywa się tę roślinę. Khat, qat, po polsku to czuwaliczka jadalna. Uprawia się ją w Jemenie i Rogu Afryki. Ma lekkie działanie pobudzające. W Polsce jest zakazana, ale w Jemenie to najpopularniejsza używka. Tak popularna i wszechobecna, że trafiła do tytułu kompilacji muzyki z regionu, „Qat, Coffee and Qambus”, która zainspirowała Eyala El Wahaba do założenia zespołu. Jego nazwa też pochodzi od khatu, a muzyka przesycona jest wspomnieniami o Jemenie.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Dalmatyńska serenada

Ostatnia aktualizacja: 24.05.2022 08:00
Do kanonu wkracza kolejna zapomniana płyta. Jej autor Branko Mataja urodził się w 1923 w Jugosławii, w chorwackim miasteczku Bakar nad Adriatykiem, a zmarł w Ameryce, nad Pacyfikiem.  
rozwiń zwiń

Czytaj także

"A la manera artesana" Vigüeli z polskim bonusem

Ostatnia aktualizacja: 31.05.2022 12:00
Nie pierwsze to rękodzieło z Hiszpanii, którym można się zachwycać i po które sięgać często czy to dla wiedzy o muzyce, instrumentarium, wykonawcach, czy o jakości tradycji centralnej części tego kraju. „W stylu rękodzieła” to tytuł najnowszego albumu- już dziewiątego grupy Viguela.
rozwiń zwiń