Radiowe Centrum Kultury Ludowej

Dziady

Ostatnia aktualizacja: 26.11.2020 12:00
Pierwszy raz usłyszałem o Dziadach od ojca. Pojechał zaraz po pierwszej wojnie z całą rodziną na koronację obrazu Matki Boskiej Gidelskiej. Było to wielkie wydarzenie, z dziesiątkami tysięcy pielgrzymów! Opowiada ojciec: „Już na kilometr przed kościołem obie strony drogi obstawiały Dziady, w trzech rzędach: jedni leżeli, drudzy klęczeli, trzeci stali. Śpiewali nabożne pieśni, modlili się w intencji”. Po mszy i ceremonii koronacji, rodzina Bieńkowskich z Kujaw zbierała się z powrotem. Wszyscy się rozjeżdżali. Panował zgiełk, hałas, kurz, wiatr porywał papiery. Ale uwagę ojca przykuli dziadowie, którzy ładowali do worków pieniądze i upychali je kolanem! To były czasy wielkiej hiperinflacji, chleb kosztował miliardy marek!
Żebrak przed Świętami koło kościoła na ul. Krasińskiego, Warszawa 1984
Żebrak przed Świętami koło kościoła na ul. Krasińskiego, Warszawa 1984 Foto: Andrzej Bieńkowski

Opowieść matki, pewnie z tego samego czasu… Zbliżała się wigilia i jej ojciec – wdowiec i szewc – wykosztował się na gęś. Gęś piekła się w piecu, ojciec poszedł pewnie opić w karczmie sprawę, przykazując córce pilnowanie, żeby gęś się nie przypaliła. A tu wchodzi do domu Dziad:

- A co ty, córuś, sama jesteś?

- Tatuś wyszedł na chwilę.

- A tak, tak, widziałem go na rynku, a co tam, córuś, pieczesz?

- A gęś na święta.

- Ano tak, twój ojciec mówił mi o tym i przykazał, żebyś mi tą gęś dała to mu zaniosę.

I ta łatwowierna dziewczynka (później wybitna pisarka) oddaje mu gęś. Wraca ojciec, no, i awantura.

Wieś nad Pilicą, jakieś 90 kilometrów od Warszawy, 1946 rok. Bez prądu i drogi. Wtedy już Dziadom nie wolno było chodzić po wsiach. Groził za to areszt za włóczęgostwo. Ale przychodzi wieczorem Dziad. Cała wieś się zbiera, żeby posłuchać wieści i pomodlić się wspólnie. Dziad opowiada o cudach, o zbrodniach i o tym, że Amerykany taką jedną bombę zrzuciły, że zburzyła całe miasto. Tak nasza wieś dowiedziała się od Dziada o wejściu w epokę atomową i bombie na Hiroszimę.

Jeszcze opowieść z Kujaw: Jak chodziły Dziady po wsi, dziadując, to przecież nikt nie miał pieniędzy, żeby im dać. Dziady o tym wiedziały i byli na to przygotowani. W połach długiego płaszcza były wszyte płócienne woreczki. Dziad wchodził na podwórze i odchylał połę, a gospodyni wsypywała mu do woreczka kieliszek kaszy, grochu czy żyta. Tak Dziady zbierały zapasy, które pozwalały im przeżyć zimę, kiedy nie dziadowali. W zamian za jałmużnę obiecywali zmówić zdrowaśki i pomodlić się w intencji. Zakaz dziadowania wprowadzili już w 1939  roku Niemcy. Powojenna władza go podtrzymała.

Andrzej Bieńkowski, 2019

***

Więcej recenzji i felietonów - w naszych działach Słuchamy i Piszemy.

 

Czytaj także

Śpiewy z Czarnobyla

Ostatnia aktualizacja: 23.10.2019 14:55
Za sprawą serialu telewizyjnego odżyły upiory czarnobylskiej katastrofy. Przeżyłem ją w mojej wsi, wożąc dzieci do płynu lugola. Chcę zabrać w tej dyskusji głos, bo w latach 2003–2018 jeździliśmy z Małgośką co rok i nagrywaliśmy śpiewy z rejonu samego Czarnobyla, jak i z sąsiednich stref zagrożenia, gdzie mieszkańcy dostają specjalną czarnobylską rentę.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Muzykanckie przygody odcinek 1

Ostatnia aktualizacja: 17.06.2020 15:00
Powojenne lata 1945-1948 muzykanci radomscy zapamiętali jako wyjątkowo ciężkie. Ogólne rozprężenie, rozwydrzona partyzantka i bimber to recepta na muzykanckie kłopoty.
rozwiń zwiń

Czytaj także

A skąd ci się to wzięło?

Ostatnia aktualizacja: 02.07.2020 08:00
Kiedy opowiadam czasem o początkach ruchu domów tańca i tzw. revivalu muzyki tradycyjnej w Polsce, a zdarza się to coraz częściej, zawsze pojawia się pytanie: skąd się to wzięło, o inspiracje, o to "czego wtedy słuchaliście?", "ktoś w rodzinie grał?", "twoja rodzina była ze wsi?" itp.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Tajna produkcja

Ostatnia aktualizacja: 16.07.2020 08:00
Nie, nie będziemy mówić o tajnych fabrykach broni ani gadżetów szpiegowskich, tylko o naprawianiu harmonii. Naprawach robionych tajnie, nocą i w piwnicy! Dlaczego? Co w tym było tak sekretnego i nielegalnego? Opowiedzmy, jak do tego doszło.    
rozwiń zwiń

Czytaj także

Pamięć i smutek

Ostatnia aktualizacja: 24.09.2020 09:40
W młodości (a jestem już stary) spędzałem z rodzicami wakacje w Kazimierzu nad Wisłą. To był kurort warszawskiej elity artystycznej. Miał jeszcze klimat przedwojennej bohemy malarskiej ze szkoły Pruszkowskiego.
rozwiń zwiń