Historia

Bydgoska krwawa niedziela

Ostatnia aktualizacja: 03.09.2017 00:01
O dramatycznych wydarzeniach z początku września 1939 roku nadal funkcjonują dwie prawdy historyczne: polska i niemiecka.
Audio
Niemcy pokazują zagranicznym dziennikarzom zwłoki rzekomo pomordowanych przez Polaków Volksdeutschów. Bydgoszcz, 1939 rok. fot. BundesarchivBild 183-2008-0415-505CC-BY-SA
Niemcy pokazują zagranicznym dziennikarzom zwłoki rzekomo pomordowanych przez Polaków Volksdeutschów. Bydgoszcz, 1939 rok. fot. Bundesarchiv/Bild 183-2008-0415-505/CC-BY-SA

W czasie kampanii wrześniowej doszło do szeregu aktów dywersji, organizowanych przez Niemców na tyłach wojsk polskich - szczególnie w rejonach dużych skupisk mniejszości niemieckiej. Akty te były bezwzględnie tłumione, a złapani na gorącym uczynku - skazywani najczęściej na śmierć. Dochodziło również do samosądów i innych aktów przemocy - często niezwiązanych z działalnością dywersyjną.

Do najgłośniejszych wydarzeń w czasie kampanii wrześniowej doszło 3 i 4 września w Bydgoszczy, gdzie wycofujące się oddziały 15. Dywizji Piechoty Armii "Pomorze" zostały ostrzelane przez nieznanych sprawców. Doszło również do ataku na cywilów. Prawdopodobnie zginęło ok. 20 żołnierzy i 5 mieszkańców Bydgoszczy.  Doprowadziło to do gwałtownej reakcji polskich władz wojskowych. W wyniku działań przeprowadzonych na terenie miasta schwytano i rozstrzelano, w zależności od źródeł, od 160 do ponad 400 osób.

Powojenne dochodzenie, prowadzone przez Komisję Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce w latach 1945–1948, wykazało, że "Niemcy w dniu 3 września 1939 roku w Bydgoszczy podjęli o godzinie 10.15 planową akcję dywersyjną w celu stworzenia paniki wśród cofających się pułków polskich". Grupa prokuratorów kierowana przez Kazimierza Garszyńskiego ustaliła na podstawie zeznań świadków, że w Bydgoszczy było 46 punktów, z których strzelali dywersanci. W trakcie rozprawy z nimi miało zginąć mniej niż 300 Niemców.

Niemcy rozpoczęli akcje odwetowe tuż po 5 września, kiedy zajęli miasto. W publicznych egzekucjach rozstrzelano 350-400 osób. Do najbardziej spektakularnej zbrodni doszło na bydgoskim rynku 9 i 10 września. W kolejnych miesiącach w tzw. dolinie śmierci w podbydgoskim Fordonie zostało zamordowanych ok. 1500 osób.

Niemcy wykorzystali wydarzenia w Bydgoszczy do celów propagandowych. 3 września został nazwany "krwawą niedzielą" (niem. Bromberger Blutsonntag – sformułowanie poraz pierwszy pojawiło się w wydawanym w Bydgoszczy niemieckim dzienniku "Deutsche Rundschau" z 7 września 1939 roku), a wydarzenia te posłużyły za pretekst do krwawego odwetu na Polakach na całym Pomorzu. Według hitlerowskiej propagandy Polacy zabili w samej Bydgoszczy 1000 osób. Niemiecy twierdzili również, że była to zorganizowana akcja Wojska Polskiego, którą kierował dowódca Armii "Pomorze" gen. Władysław Bortnowski.

Ocena tych wydarzeń do dziś nie jest jednoznaczna. Zdaniem historyków niemieckich nie ma bezpośrednich dowodów na to, że na terenie Bydgoszczy były prowadzone działania dywersyjne, jednak polscy historycy ustalili, że takie planowano. Potwierdzają to również zeznania świadków. Do niedawna w niemieckich publikacjach wyraźnie mówiono o tych wydarzeniach jako o krwawej masakrze na niewinnych cywilach narodowości niemieckiej, jednak – jak podkreślił dr Tomasz Chinciński z bydgoskiego oddziału IPN, gość audycji Hanny Marii Gizy – nastąpił wyłom w niemieckim stanowisku. Była nim publikacja Güntera Schuberta "Bydgoska krwawa niedziela. Śmierć legendy", której polskie wydanie ukazało się w 2003 roku.

Ten niemiecki dziennikarz, z wykształcenia historyk, przekonuje, wbrew dotychczasowemu stanowisku niemieckich historyków, że w Bydgoszczy doszło do niemieckiej prowokacji. Do dywersantów przerzuconych z Niemiec przez Gdańsk mieli dołączyć niektórzy mieszkańcy Bydgoszczy i utworzyć wraz z nimi grupy, które w kilku punktach miasta rozpoczęły w tym samym czasie ostrzeliwanie wycofujących się polskich żołnierzy. Schubert przeanalizował m.in. dokumenty polskiej 15. Dywizji Piechoty Armii Pomorze. Autor przyznaje jednak, że w trakcie tłumienia dywersji dochodziło także do mordowania niewinnych Niemców.

Posłuchaj o bydgoskiej "krwawej niedzieli" w audycji Hanny Marii Gizy.

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Sonderaktion Krakau" - brutalny atak na polską inteligencję

Ostatnia aktualizacja: 06.11.2017 06:09
- Moment przeprowadzenia nas z dworca do obozu w Sachsenhausen to najstraszniejsze wspomnienie z tamtych dni. Pędzono nas w morderczym tempie, między nami byli ludzie starzy, chorzy, którzy upadali ze znużenia, bito ich i tłuczono kolbami - mówił prof. Jan Marian Gwiazdomorski, świadek "Sonderaktion Krakau".
rozwiń zwiń

Czytaj także

Las w Palmirach - niemy świadek zbrodni Niemców na Polakach

Ostatnia aktualizacja: 20.06.2017 06:01
- Znalazłem się tam w momencie, gdy nadjechały samochody. Z szosy słychać było straszny krzyk. Niemcy odprowadzali ludzi pod dół, tam ustawiali do egzekucji. Widziałem to z odległości niecałych 200 metrów - wspominał jeden z uczestników reportażu o zbrodni w Palmirach
rozwiń zwiń